W noc moich narodzin panowała pełnia księżyca. Moja matka, Sloane, była Luną watahy Srebrnego Księżyca. To dumna i piękna wojowniczka, godna towarzyszka mojego ojca, Alfy. Dziesięć lat przed moim przyjściem na świat matka obdarzyła go już córką, moją siostrą Rowan.
Rowan odziedziczyła urodę po matce. Miała jaskrawoczerwone włosy i zielone oczy, lśniące jaśniej niż najszlachetniejszy szmaragd. Jak na dziesięciolatkę była już wysoka, wykazywała się też wielką inteligencją zarówno w szkole, jak i na polu treningowym. Była jednocześnie piękna i mądra, a obie te cechy są niezwykle cenione w społeczności wilkołaków.
Choć mój ojciec miał już swoje cudowne dziecko, cieszył się, że matka znów zajdzie w ciążę. Tym razem spodziewała się bliźniąt. Bliźnięta są rzadkością w świecie wilkołaków, po prostu dlatego, że nasze dzieci rodzą się większe. Słyszałam wszystkie te opowieści o tym, jak ojciec nadskakiwał matce przez całą ciążę. O tym, jak co wieczór masował jej stopy i dbał, by niczego jej nie brakowało. Spełniał każdą jej zachciankę. Nie miał pojęcia, że jego ekscytacja wkrótce zmieni się w gniew i rozpacz.
Narodziny bliźniąt u Luny były dla watahy wielkim wydarzeniem. Wszyscy byli podekscytowani. To, co czyniło tę chwilę jeszcze bardziej wyjątkową, to fakt, że matka zaczęła rodzić podczas pełni. Słyszałam historie, że tej feralnej nocy las tętnił dźwiękami wycia naszej watahy, wychwalającej Boginię Księżyca.
To był ciężki poród. Matka zmagała się z bólem, podczas gdy położna ponaglała ją, by wypchnęła na świat mojego brata i mnie. Mówiono mi, że ojciec krążył przed domem watahy niczym szaleniec w domu wariatów. On i moja matka byli prawdziwą parą przeznaczoną, co oznaczało, że czuł cały ból, przez który przechodziła. Każdy skurcz, każdy wysiłek przy parciu.
Mój brat urodził się pierwszy. Różni członkowie watahy opowiadają o jego narodzinach odmienne historie. Niektórzy twierdzą, że nigdy nie zaczerpnął tchu i urodził się martwy. Inni przysięgają, że po urodzeniu żył, a dopiero potem zmarł. Dla mnie liczy się tylko fakt, że nie żyje. Od tamtego momentu obwiniano mnie o jego śmierć. Stałam się upiorem. Bratobójczynią.
















