„Co to znaczy, że trzej źli panowie ją zabrali?” – pyta go łagodnie Sebastian.
Patrzę na Jaxona. Jest roztrzęsiony i przerażony. Śmiertelnie przestraszony. Żadne dziecko nie powinno przez coś takiego przechodzić.
„Uderzyli Maxa. Dwóch z nich wzięło Krystal, zakryli jej buzię. Kiedy próbowałem wołać o pomoc, przyłożyli mi chusteczkę do nosa” – wymruczał drżącym głosem.
Więc go odurzyli. Co za podli
















