Lucas patrzył, jak Sophia rzuca się do przodu. Próbował ją złapać, ale wyślizgnęła mu się z rąk, a jego palce zacisnęły się na powietrzu.
Sophia przemknęła przez szparę w bramie, tylko po to, by z impetem uderzyć o ziemię.
Lucas zatrzymał się gwałtownie, wpatrując się w Sophię leżącą bezwładnie na chodniku. Zimny uśmieszek wykrzywił jego usta.
– Naprawdę myślisz, że możesz mi uciec, Sophia? Marz d
















