Zemsta żony na zastępstwo

Zemsta żony na zastępstwo

Autor: Aeliana Moreaux

Rozdział 8 Ugoda rozwodowa
Autor: Aeliana Moreaux
25 lut 2026
Następnego ranka, gdy Sophia wychodziła ze swojego pokoju, drzwi pokoju gościnnego po drugiej stronie korytarza otworzyły się w tej samej chwili. Wychodził z nich Lucas, kończąc wiązać krawat. Spojrzał w górę i zamarł, widząc, że Sophia już go obserwuje z progu ich sypialni. Zaskoczenie przemknęło przez jego twarz i zaczął się tłumaczyć. – Była wczoraj w rozsypce – powiedział cichym głosem. – Nie mogłem jej tak po prostu zostawić. Oczy Sophii opadły na jaskrawoczerwoną smugę na jego kołnierzu. Jej wzrok wypełniła niema pogarda, gdy pomyślała o tym, jak bardzo to było brudne. Powiedziała z lodowatym spokojem: – Spokojnie, wiem doskonale, że między wami do niczego by nie doszło, nawet gdybyście nie mieli na sobie ani skrawka ubrania. Jej słowa ucięły jakąkolwiek wymówkę, którą Lucas miał zamiar przedstawić. Gniew zaciemnił jego rysy. – Myśl sobie, co chcesz – warknął. – Moje uczucia do niej są czysto braterskie. Oczy Sophii ponownie padły na ślad szminki na jego kołnierzu. – Więc, jak to jest być tak blisko ze swoją „siostrą”? – zapytała głosem ociekającym sarkazmem. Podążając za jej wzrokiem, Lucas dostrzegł dowód i cień winy przemknął przez jego twarz. – To był wypadek – upierał się, a jego głos był napięty. – Nie rób z tego czegoś tak obleśnego. – Takie brudne – mruknęła, kręcąc głową. Gdy wziął ostry wdech, by odpowiedzieć, dodała z zimnym uśmiechem: – Mam na myśli twoją koszulę. Wpatrywał się w nią, a jego wyraz twarzy stwardniał jak kamień. Ona jedynie wzruszyła niedbale ramionami i odeszła, zostawiając go wściekłego na korytarzu. Na dole Sophia była w połowie śniadania, gdy jej telefon zawibrował na stole. Szybkie spojrzenie na ekran potwierdziło, że dzwoni Helen. W tym momencie pojawiła się Wendy z dwoma dodatkowymi talerzami śniadaniowymi. Sophia odebrała połączenie, posyłając celowy uśmiech w stronę Wendy. – Dzwoni pani tak wcześnie, pani Westwood. Ten wymowny uśmiech sprawił, że krew zastygła Wendy w żyłach, a wzmianka o pani Westwood przypomniała jej o zdradzie Sophii i donosie do Helen zeszłej nocy. Poczucie winy uderzyło w nią tak mocno, że omal nie upuściła tacy. Odstawiła talerze na stół i pośpiesznie wycofała się do bezpiecznej kuchni. Słaby, zimny uśmiech błąkał się na ustach Sophii, gdy jadowity głos Helen wypełnił jej ucho. – Całkowity brak manier – szydziła Helen. – Czego innego można się spodziewać po kimś z tak pospolitym pochodzeniem? Oczy Sophii zamieniły się w lód. – Niech pani prześledzi jakikolwiek rodowód trzy pokolenia wstecz, pani Westwood, a znajdzie pani skromne korzenie. To niesmaczne gardzić własnym pochodzeniem. Helen zabrakło słów. Choć rodzice Lucasa mieli korzenie w mieście, pokolenie jego dziadków walczyło o przetrwanie na prowincji. Rodzice Helen mieszkali nawet w oborze. Więc pod tym względem Helen nie była lepsza od Sophii. – Ten twój cięty język to powód, dla którego ludzie nie mogą cię zniesć – odgryzła się Helen. Sophia przewróciła oczami z pogardą. Hamując gniew, Helen wymusiła spokojniejszy ton. – Musimy się spotkać. Jest dokument, który musisz podpisać. – Jaki dokument? – Wszystko stanie się jasne, gdy tu dotrzesz. Porzucając temat, Sophia się rozłączyła. Gdy to zrobiła, zobaczyła Lucasa schodzącego po schodach. Wziął prysznic i przebrał się, a jego włosy były idealnie ułożone niczym u modela z okładki magazynu. Musiała przyznać, że miło się na niego patrzyło. 'Z takim wyglądem z pewnością ma atuty na karierę żigolaka' pomyślała z przekąsem Sophia. Uczucie samozadowolenia ogrzało Lucasa, gdy jej wzrok pozostał na nim. Odsuwając krzesło obok niej, usiadł. – Tydzień Mody w Paliston jest tuż za rogiem – zaproponował. – To będzie dla nas dobra okazja na wyjazd. W ciągu trzech lat małżeństwa po raz pierwszy zaproponował coś takiego. Sophia przyjęła to cichym mruknięciem, ale nie poczuła ani iskry radości czy oczekiwania. Widziała tę ofertę taką, jaka była – jako gest pojednania, zrodzony z poczucia winy, które nosił po swojej zdradzie. Jej transport pojawił się krótko po śniadaniu. Biorąc torebkę, Sophia wyszła z domu. ***** Gdy Sophia dotarła do kawiarni, Helen już siedziała i czekała na nią. Sophia podeszła i zajęła miejsce naprzeciwko. Bez słowa Helen przesunęła w jej stronę dokument. – Papiery rozwodowe – powiedziała. – Lucas je podpisał. Sophia nie wyglądała na zaskoczoną, wiedziała bowiem, że Helen znajdzie sposób, by zmusić ją do odejścia, gdy tylko dowie się o diagnozie niepłodności. Rozłożyła papiery rozwodowe i tam był – podpis Lucasa czekający już na dole. Jej wzrok zatrzymał się na jego imieniu, po czym przebiegł resztę dokumentu, zatrzymując się na klauzuli stwierdzającej, że „odchodzi z niczym”. Gorzki uśmiech dotknął ust Sophii, gdy rzuciła papiery z powrotem na stół. – 150 milionów dolarów – powiedziała chłodno. – To moja cena za podpis. Helen wpatrywała się w nią w szoku. – Postradałaś zmysły? A może zapomniałaś, że jesteś bezpłodna? To więcej niż wystarczający powód, by mężczyzna porzucił żonę. Sophia nawet nie mrugnęła. – 200 milionów. Helen planowała odprawić Sophię z niczym, ale zaczynała zdawać sobie sprawę, że to nie będzie takie łatwe. Helen patrzyła osłupiała przez chwilę. Uważała za nie do pomyślenia, że po niepowodzeniu w wydaniu na świat dziedzica przez trzy lata, Sophia miała teraz czelność żądać fortuny. – To jawne wymuszenie – warknęła. Chłodny uśmiech dotknął ust Sophii. – Jak chcesz. Jeśli nie zapłacisz, mogę znieść życie z twoim synem jeszcze przez chwilę. Jestem pewna, że połowa wszystkiego, co posiada, jest warta znacznie więcej niż 200 milionów. Ta uwaga sprawiła, że krew w Helen zawrzała. W myślach przeklinała Sophię każdym znanym sobie wulgaryzmem. Ale na myśl o tym, że w końcu może wyrzucić tę „bezpłodną” kobietę z rodziny Westwoodów, przełknęła wściekłość i zgodziła się na warunki Sophii. Helen zorganizowała natychmiastowy przelew pierwszych 50 milionów. Pozostałe 150 milionów zostało zabezpieczone umową prawną, płatne w momencie oficjalnego zarejestrowania rozwodu. Z kwestią finansową uregulowaną ich podpisami, Sophia wzięła długopis i podpisała pozew rozwodowy bez wahania. Helen wsunęła podpisane dokumenty do teczki. – Lucas wciąż o niczym nie wie – ostrzegła stanowczym głosem. – Aby zapewnić gładki przebieg procesu, będziesz zachowywać pozory – mieszkając w posiadłości i chodząc do pracy – przez cały obowiązkowy okres wyczekiwania. – Już tam nie pracuję – poinformowała ją Sophia. Jej ciąża była wciąż na tyle wczesna, że dało się ją ukryć, ale poranne mdłości mogły zdradzić ją w każdej chwili. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowała, było odkrycie jej sekretu. – Nie zapomnij o 150 milionach – skontrowała Helen, odbijając własne żądanie Sophii. Oczy Sophii przymknęły się, gdy ważyła opcje. Pieniądze były zbyt znaczące, by odmówić. – W porządku – powiedziała w końcu. – Wrócę. Jeden miesiąc więcej to wszystko, czego potrzebowała. Potem w końcu będzie mogła na dobre wyciąć Lucasa i całą jego rodzinę ze swojego życia. W chwili, gdy Sophia wyszła z kawiarni, przelała pierwszą ratę – 50 milionów – do Annabelle. Jej telefon natychmiast zawibrował połączeniem od Annabelle. – Trafiłaś na żyłę złota? – Podekscytowany głos Annabelle wypełnił jej ucho. – Skąd wzięła się ta fortuna? – Ugoda rozwodowa – odpowiedziała Sophia płaskim głosem. Przez telefon dobiegł gwałtowny wdech. – Naprawdę się z nim rozwodzisz? – zapytała Annabelle głosem drżącym z szoku. – Oczywiście – odparła krótko Sophia. Sophia wiedziała, że najmądrzejszą rzeczą, jaką mogła zrobić, było zainwestowanie pieniędzy, więc poprosiła Annabelle o zajęcie się inwestycjami. Wujek Annabelle, inwestor venture capital Richard Sterling, wyrobił sobie nazwisko w Wallinton jeszcze za młodu i teraz zajmował miejsce na liście najbogatszych Fortune. Z pomocą wuja Annabelle miała smykałkę do udanych inwestycji. To jedno z tych dochodowych przedsięwzięć sfinansowało penthouse Sophii. – Jesteś absolutnie pewna, Sophie? – zapytała Annabelle. – Nie ma odwrotu. Czy naprawdę jesteś gotowa, by to wszystko zostawić? Stojąc pośród tłumu na ruchliwej ulicy, Sophia czuła się dziwnie oderwana od całego tego hałasu i ruchu wokół niej. Choć szczyciła się logicznym myśleniem, emocje teraz ją przytłoczyły. Łzy napłynęły jej do oczu, gdy niespodziewany ból zacisnął się wokół jej serca. – Muszę iść naprzód, Annabelle – powiedziała cicho Sophia, zdeterminowana, by stawić czoła przyszłości bez rozpamiętywania przeszłości.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 Ugoda rozwodowa – Zemsta żony na zastępstwo | Czytaj powieści online na beletrystyka