Zemsta żony na zastępstwo

Zemsta żony na zastępstwo

Autor: Aeliana Moreaux

Rozdział 5 Ona chce czystej przerwy
Autor: Aeliana Moreaux
25 lut 2026
Gorzki uśmiech dotknął ust Sophii. Łudziła się, że zobojętniała na chłód Lucasa. Ale jego rozkaz wciąż przeszył jej pierś świeżym, ostrym bólem. Wiedziała, że nie ma sensu kłócić się z mężczyzną, który już wybrał stronę innej kobiety. – Nie przeproszę – powiedziała Sophia, zaciskając pięść mocno wokół bransoletki. – Za co? Emily spojrzała na Lucasa z dobrze wyćwiczoną bezbronnością. – Robię tu problemy, Lucas. Powinnam iść. Lucas złapał ją za nadgarstek, zanim zdążyła zrobić drugi krok. – Zostajesz tutaj. Jego uwaga wróciła gwałtownie do Sophii, a jego wyraz twarzy pociemniał. – A teraz, Sophia, przeproś Emily. Pokój rozmył się, gdy łzy napłynęły do oczu Sophii, zmieniając jego znajomą twarz w twarz obcego. Uniosła prostą bransoletkę między nich. – To od początku była moja rzecz. Od kiedy odbieranie tego, co zostało skradzione, jest przestępstwem? – Twoja rzecz? Od kiedy masz cokolwiek swojego? – Wargi Lucasa wykrzywiły się w szyderczym uśmiechu. – Zapłaciłem za każdą nitkę ubrania na twoim grzbiecie. Słowa uderzyły Sophię jak fizyczny cios, wymuszając z jej ust gorzki śmiech. Wiedział doskonale, że sama zarabiała na życie, a jednak wykorzystywał każdą okazję, by ją poniżyć. – Ta bransoletka pochodzi z Opactwa Grace – skontrowała, a jej głos drżał. – Nie zapłaciłeś za nią ani centa. Oczy Lucasa opadły na proste koraliki w jej dłoni. – Myślisz, że zależy mi na jakiejś taniej bransoletce? – parsknął. Gorące łzy popłynęły po twarzy Sophii bez ostrzeżenia. Ocierając je, złożyła ciche przyrzeczenie – to będzie ostatni raz, kiedy sprowadził ją do tego stanu. – Dobrze! – Jednym ostrym ruchem zerwała sznurek bransoletki, wysyłając koraliki toczące się po podłodze. Lucas patrzył, jak rozsypane koraliki zatrzymują się, a jego dłoń zacisnęła się w białą od napięcia pięść u boku. Wiedział, ile ta bransoletka dla niej znaczyła, ale w chwili, gdy Emily jej zapragnęła, nie wahał się jej zdjąć i oddać. Głowa Lucasa odskoczyła w górę, oczy płonęły. – Sophia! – Chcę rozwodu – powiedziała Sophia głosem niesamowicie spokojnym. Gdy otworzyła dłoń, ostatni koralik z bransoletki upadł na podłogę między nimi. – Po prostu to skończmy. Dźwięk był cichy, ale w napiętej ciszy wydawał się ogłuszający, odbijając się echem w umyśle Lucasa. Zaśmiał się krótko, jego wzrok był w niej utkwiony. – Myślisz, że groźba zadziała? Powinnaś już wiedzieć lepiej. „To musi być podstęp” – pomyślał. „Kocha mnie zbyt mocno, by to zrobić. Od początku zaakceptowała swoją rolę zastępstwa dla Emily i ani razu nie próbowała odejść. Nie miałaby siły, by ode mnie odejść”. – Idź zrobić nam coś do jedzenia, a zapomnimy, że to się kiedykolwiek wydarzyło. – Lucas był pewien, że rzucił Sophii koło ratunkowe. Czekał, w pełni spodziewając się, że ogarnie ją ulga i pospieszy do kuchni. Był w podróży służbowej, a dni jedzenia nieznajomych, tłustych potraw sprawiły, że jego żołądek był rozregulowany. To, czego pragnął, to kuchnia Sophii – proste, pożywne jedzenie, które smakowało jak dom. To był smak, którego nie mógł znaleźć nigdzie indziej. – Możesz iść zjeść własną dupę – odcięła się Sophia. Podniosła torebkę, jej usta wykrzywiły się w pogardliwym uśmiechu, i wyszła bez oglądania się za siebie. Ten uśmiech działał na nerwy Lucasa bardziej niż sama zniewaga. W swojej frustracji jego oczy padły na sznur koralików modlitewnych leżących w nieładzie na podłodze i kopnął je zniecierpliwiony. „A więc to jej gra. Chce rzucić mi wyzwanie? Chciałbym zobaczyć, jak długo wytrzyma w swoim postanowieniu” – pomyślał wściekły. ***** Sophia odjechała z Posiadłości Nightfall, jej telefon wibrował bezlitośnie na siedzeniu pasażera. Imię Lucasa pojawiało się na ekranie raz za razem, aż w końcu chwyciła go i zablokowała jego numer na dobre. Kiedy spojrzała na drogę, zamrugała, a jej wzrok na chwilę się zamazał. Przygotowała się na znajome pieczenie łez, ale kiedy dotknęła palcami skóry, była sucha. Dopiero wtedy zauważyła delikatne stukanie o przednią szybę. Zaczął padać drobny deszcz, a cicha melancholia osiadła na niej, szara jak niebo. Przed nią migające światła awaryjne eleganckiego czarnego samochodu przerwały rytm deszczu. Mężczyzna w przemoczonym garniturze, wyglądający na czterdziestolatka, stał obok niego, machając gorączkowo do przejeżdżających aut. Prawie bezwiednie Sophia włączyła kierunkowskaz i zjechała na pobocze. Opuściła szybę, gdy mężczyzna podbiegł. – Wszystko w porządku? – zapytała. – To mój szef – powiedział mężczyzna, a jego głos był napięty paniką. – Ma atak serca. Karetka utknęła w karambolu. Proszę, czy może nas pani zabrać do szpitala? Sophia zawahała się. Wpuszczenie dwóch obcych mężczyzn do samochodu, zwłaszcza w taką pogodę, wydawało się niebezpieczne. Każda przestroga, jaką kiedykolwiek słyszała, przemknęła jej przez myśl. Widząc jej wahanie, mężczyzna dodał pilnie: „Obiecuję, że nie jesteśmy niebezpieczni. Mój szef jest...” Ale Sophia już działała, wyłączając silnik i wysiadając w ulewę. – Po prostu przenieście go do mojego auta, już – zawołała, biegnąc w stronę ich pojazdu. Gdy podeszła bliżej, rozpoznała charakterystyczny emblemat czarnego Maybacha. Współpracując, ostrożnie przenieśli starszego mężczyznę z luksusowego sedana do skromniejszego samochodu Sophii. Usta starszego człowieka były zasinione, a każdy urywany oddech wydawał się walką, co było jasnym znakiem jego krytycznego stanu. Wsiadając za kierownicę, Sophia odpaliła samochód i wróciła na drogę, przebijając się przez zasłony deszczu. Na tylnym siedzeniu mężczyzna w średnim wieku był w wirze aktywności na telefonie, koordynując działania ze szpitalem i powiadamiając rodzinę. Za oknami burza zdawała się przybierać na sile, jakby próbowała dorównać pilności sytuacji wewnątrz samochodu. Po upewnieniu się, że wszystko jest zorganizowane, mężczyzna zwrócił się do Sophii ze szczerą wdzięcznością. – Jest pani jedyną osobą, która zatrzymała się w tej ulewie. Nie możemy wystarczająco podziękować. Ciepły uśmiech dotknął ust Sophii. – Niektóre rzeczy po prostu są nam pisane. ***** Piętnaście minut później dotarli pod wejście do szpitala, gdzie personel medyczny stał w gotowości. Zespół szybko przeniósł starszego mężczyznę na nosze i pospieszył z nim do środka na oddział ratunkowy. Właśnie gdy Sophia miała odjechać, zauważyła samotny skórzany but na tylnym siedzeniu – ten, który miał na sobie starszy pan. Po chwili wahania zaparkowała porządnie i zaniosła but do recepcji, zgłaszając go jako rzecz zagubioną. Sophia właśnie odwracała się do wyjścia, gdy z głównego wejścia szpitala wyłoniła się grupa ludzi. Na czele grupy stał mężczyzna, którego wzrost i postawa budziły respekt. Skierował na nią swoje ostre spojrzenie, a intensywność w jego oczach była tak władcza, że czuła to niemal jak fizyczny nacisk. „To zmarszczenie brwi oznacza kłopoty” – pomyślała Sophia. Odwróciła wzrok i szła dalej, mijając grupę bez drugiego spojrzenia. Dopiero gdy wróciła na fotel kierowcy, poczuła chłód mokrych ubrań klejących się do jej skóry. Gdy suszyła włosy ręcznikiem z tylnego siedzenia, na jej telefonie wyskoczyło powiadomienie, podczas gdy otwierała aplikację nawigacyjną. To był post od Emily: [Nic nie mówi „na zawsze” tak jak jajko na miękko zrobione z miłością! Mój ostateczny comfort food.] Post zawierał dwa zdjęcia – jedno przedstawiało jajko na miękko z serduszkiem z ketchupu, a drugie uchwyciło plecy wysokiego mężczyzny stojącego przy kuchence, z fartuchem zawiązanym w pasie. Sophia nie mogła się powstrzymać od porównań. Kiedy była z Lucasem, zachowywał się tak, jakby nawet nalanie jej szklanki wody było znaczącym ustępstwem. Gotowanie posiłku było absolutnie wykluczone. Fakt, że teraz gotował dla Emily, mówił wiele o tym, gdzie ulokowane były jego prawdziwe uczucia. Zamknęła stronę i wpisała adres swojego mieszkania do systemu nawigacji, zanim wyjechała z parkingu. Patrząc na ulewny deszcz na zewnątrz, w jej umyśle skrystalizowała się jedna decydująca myśl – to małżeństwo było skończone.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 Ona chce czystej przerwy – Zemsta żony na zastępstwo | Czytaj powieści online na beletrystyka