Zemsta żony na zastępstwo

Zemsta żony na zastępstwo

Autor: Aeliana Moreaux

Rozdział 7 Już nie jej dom
Autor: Aeliana Moreaux
25 lut 2026
Czarny Bentley Lucasa wyjechał z podziemnego garażu, ale Sophia wciąż była pogrążona w myślach o tych intensywnych oczach. Było w nich coś znajomego, choć nie potrafiła dokładnie umiejscowić, gdzie widziała je wcześniej. Głos Lucasa przerwał ciszę. – Śledziłaś mnie tutaj? O co się tak martwisz? – Co? – zapytała Sophia, wracając gwałtownie do rzeczywistości. Nie odrywając wzroku od drogi, Lucas próbował wyjaśnić. – Wiesz, jacy są moi przyjaciele – nigdy nie myślą, zanim coś powiedzą. Nie bierz ich słów na poważnie. Między Emily a mną nic się nie dzieje. 'Jeśli naprawdę nic między nimi nie ma, dlaczego był taki opiekuńczy? Wyprowadził mnie w pośpiechu tylko dlatego, że martwił się, że mogę zrobić scenę i zawstydzić Emily' pomyślała Sophia. – Jasne – powiedziała Sophia głosem przesyconym sarkazmem. – Ty i Emily jesteście całkowicie niewinni. – Próbuję się wytłumaczyć – powiedział Lucas, a jego cierpliwość zaczynała się kończyć. – Musisz być tak sarkastyczna? – Jej niewdzięczna postawa zaczynała go irytować. Pamiętał, jak kiedyś miękła przy najdrobniejszym zapewnieniu. Teraz wydawało się, że jej cierpliwość się wyczerpała. – Zrozumiałam – odparła Sophia płaskim tonem. – Czy to wszystko? – Mówiłem jasno od samego początku – jesteś moją żoną i to się nie zmieni. Ale jeśli chcesz, żeby to małżeństwo działało, musisz porzucić swoje gierki. Nie będę się w to bawił. Sophia milczała, uderzona jego założeniem, że jej wzmianka o rozwodzie była jedynie błaganiem o uwagę. Jej milczenie zagęściło atmosferę między nimi. – Nie stań się kimś, kim będę gardził, Sophia – powiedział z grymasem, zniżając głos. Słaby, gorzki uśmiech błąkał się na jej ustach, gdy odwróciła się w stronę okna, całkowicie się od niego odcinając. Wyczuwając, że posunął się za daleko, Lucas złagodził ton. – Kazałem przenieść twoje rzeczy z powrotem do naszego pokoju. Jeśli chcesz ze mną zostać, po prostu to powiedz. Nie ma potrzeby robić tego wszystkiego. Sophia zaniemówiła. ***** Gdy samochód zatrzymał się na dziedzińcu posiadłości Nightfall, Sophia wysiadła. Jej oczy natychmiast powędrowały w stronę wiśniowego gaju w ogrodzie. Ten widok przeszył jej pierś ostrym bólem. Zmusiła się, by odwrócić wzrok i ruszyła do willi. Wewnątrz wystrój został całkowicie zmieniony. Nowy styl, z niezaprzeczalnym podobieństwem do rezydencji Evansów, wyraźnie zdradzał, kto nadzorował renowację. Przechodziła przez pokoje, które wydawały się jej teraz zupełnie obce, ale zachowała swoje myśli dla siebie, skoro to nie był już jej dom. Wendy wyglądała na zaskoczoną, widząc Sophię. – Pani Westwood, wróciła pani. Czy jadła pani kolację? Opadając na pluszową, różową sofę, Sophia odpowiedziała cicho: – Tak, dziękuję. Wendy posłała jej wymuszony uśmiech, po czym wycofała się do swojej kwatery, by wykonać pospieszny telefon do Helen, informując o niespodziewanym przybyciu. Helen nigdy nie akceptowała Sophii, którą uważała za zwykłą dziewuchę niegodną jej syna. Diagnoza niepłodności utwierdziła Helen w postanowieniu przyspieszenia rozwodu, by Lucas mógł ożenić się z kimś godnym urodzenia jej wnuków. Wiadomość o nagłym powrocie Sophii po jej dramatycznym wyjściu sprawiła, że Helen przewracała się z boku na bok przez całą noc. Lucas był pewien, że Sophia skonfrontuje go w sprawie całkowitej zmiany wystroju ich domu. Był gotowy załagodzić sytuację, ale ona przechodziła przez pokoje bez słowa komentarza, a jej milczenie niepokoiło go bardziej niż jakakolwiek kłótnia. – Jeśli wystrój nie jest w twoim guście... – Lucas usiadł obok niej, a jego ramiona zaczęły ją obejmować. Sophia sięgnęła po poduszkę, wciskając ją między nich i odsuwając się od jego uścisku. Delikatne odrzucenie zabolało, choć Lucas uspokajał się myślą, że to ta sama kobieta, która zawsze go uwielbiała. – To prawda. Wolę moje pierwotne wybory – powiedziała spokojnie. – Czy możesz kazać przywrócić wszystko do poprzedniego stanu? Ciepłe, eleganckie meble zniknęły, zastąpione przez przytłaczające róże, które uwielbiała Emily – transformacja, która zamieniła ich dom w coś przypominającego kiczowaty butikowy hotel. Lucas poruszył się niespokojnie. – Nie róbmy z tego wielkiej sprawy. Przyzwyczaisz się do tego, jak tu teraz jest. Słaby, wiedzący uśmiech wygiął usta Sophii, gdy napotkała jego spojrzenie. Ten uśmiech zawsze działał mu na nerwy. – Spróbuj spojrzeć na to z jej perspektywy, Sophia – powiedział, a jego głos stał się napięty. – Po tym wszystkim, co przeszła przez ostatnie trzy lata, Emily chce tylko poczuć, że tu przynależy. Fala wyczerpania zalała Sophię. To było jak mówienie do ściany. – Wiem – powiedziała beznamiętnie. – Masz za sobą całą rodzinę – odparował Lucas, wyraźnie tracąc cierpliwość. – Ale Emily? Ona nie ma nikogo innego. Czy naprawdę tak trudno ci okazać odrobinę więcej współczucia? – Zabawne – odpowiedziała Sophia lodowatym tonem. – Odniosłam wrażenie, że moi adopcyjni rodzice wciąż żyją i mają się dobrze. Poza tym, rodzina Evansów ani razu nie przestała myśleć o Emily przez te trzy lata. Jeździli raz po raz do Felarici, by świętować urodziny Emily i bywać na jej przyjęciach. Z jej powodu opuścili nawet ślub Sophii z Lucasem. Jeden post Emily w mediach społecznościowych, w którym skarżyła się na samotność w Felarice, wystarczył, by rzucili wszystko i polecieli do niej. – Skoro wyrwałaś się z tego miasta bez przyszłości, powinnaś być ostatnią osobą, która pozwoli Emily tam zgnić – odciął się. Gdy Sophia na niego spojrzała, ostatni przebłysk nadziei w jej oczach zgasł. Wiedziała wystarczająco dobrze, by przestać wspominać o rozwodzie. Dla Lucasa była to tylko kolejna gra – dowód na to, że jest tą samą zdesperowaną kobietą, za jaką uważał ją świat. Skoro nie mogła dotrzeć do Lucasa, musiała znaleźć inną drogę. Teraz, z diagnozą niepłodności, wiedziała, że Helen będzie znacznie bardziej niecierpliwa, by wykorzystać te wieści. Sophia wycofała się do głównej sypialni. Jej rzeczy zajęły swoją przestrzeń, a ubrania wypełniły połowę ogromnej garderoby. Poczucie normalności w końcu osiadło między nią a Lucasem, ten rodzaj, który przynależy mężowi i żonie. Ale był to kruchy pokój, który już zaczynał się strzępić. Lucas wciąż był w salonie, gdy wróciła Emily. Powietrze wokół niej niosło ostry zapach alkoholu. Jej twarz była mocno zarumieniona i chwiała się lekko, idąc. Natychmiast znalazł się przy niej, delikatnie ją podtrzymując. – Wypiłaś zdecydowanie za dużo – mruknął, marszcząc brwi z troską. – To nie jest dla ciebie dobre. Nie chcę cię więcej widzieć w takim stanie. Emily wtuliła się w niego, zarzucając mu ramiona na szyję. – Nie mogłam się powstrzymać – szepnęła głosem gęstym od alkoholu i emocji. – To jedyna rzecz, która uśmierza ból. Wyczuwając, że jej nogi mogą odmówić posłuszeństwa, po prostu wziął ją na ręce. – Wendy – zwrócił się do gosposi, która się pojawiła, kierując się w stronę schodów. – Przynieś do góry trochę wody z elektrolitami dla Emily. – Zrozumiałam – odpowiedziała Wendy. Grając rolę pijanej i zagubionej, Emily przylgnęła do Lucasa i szlochała w jego pierś. – Zawsze tego żałowałam – płakała. – Pozwolenie, by moja duma cię odepchnęła, było największym błędem mojego życia. Dawno pogrzebana czułość szarpnęła sercem Lucasa. – Spróbujmy jeszcze raz, Lucas. Nie popełnię tego samego błędu dwa razy – szepnęła, unosząc twarz ku niemu. Właśnie wtedy, gdy ich usta miały się spotkać, drzwi głównej sypialni otworzyły się szeroko, a nagły ruch zaskoczył parę na korytarzu. Sophia stała w progu w piżamie, obserwując ich z całkowicie pozbawioną wyrazu twarzą. Lucas natychmiast wrócił do rzeczywistości, a rzadki wyraz paniki przemknął przez jego przystojną twarz. – Sophie, Emily jest pijana – powiedział szybko. – Tylko odprowadzam ją do pokoju. Wciąż uwieszona na nim, Emily napotkała wzrok Sophii ponad ramieniem Lucasa. Łzy zniknęły, zastąpione chłodnym, triumfalnym uśmieszkiem, który nie nosił śladu upojenia. Usta Sophii wygięły się w uśmiechu pozbawionym wesołości, gdy odpowiedziała: – Tak, i ty też jesteś pijany. Bez kolejnego słowa cofnęła się i zatrzasnęła drzwi, a przekręcenie zamka odbiło się stanowczym echem. Myśl o spaniu obok Lucasa sprawiała, że krew się w niej gotowała. Szczerze wątpiła, by mogła leżeć obok niego całą noc, nie pozwalając wściekłości wziąć góry.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Już nie jej dom – Zemsta żony na zastępstwo | Czytaj powieści online na beletrystyka