Zemsta żony na zastępstwo

Zemsta żony na zastępstwo

Autor: Aeliana Moreaux

Rozdział 3 Zastąpiony wynik medyczny
Autor: Aeliana Moreaux
25 lut 2026
Sophia nie musiała się odwracać, by wiedzieć, że na twarzy Lucasa z pewnością maluje się ten protekcjonalny uśmieszek. Wiedziała, że zawsze nią gardził. Jego oświadczyny trzy lata temu były motywowane jedynie chęcią wypełnienia umowy małżeńskiej między ich rodzinami i wywarcia zemsty na Emily. Była na tyle naiwna, by wierzyć w jego puste obietnice, oferując mu swoją szczerą miłość, podczas gdy on widział w niej tylko pionka. Dla niego zawsze będzie pijawką, trzymającą się kurczowo jego bogactwa i nazwiska, by przetrwać. Ale teraz osiągnęła swój limit i nie chciała go już w swoim życiu. Sophia wyszła bez oglądania się za siebie. Gdy przekraczała bramę, za jej plecami rozległ się dźwięk tłuczonej porcelany, ale już jej to nie obchodziło. Lucas stał pośród potłuczonych szczątków, przyciskając palce do skroni. Jego twarz była maską wrzącego gniewu. Zlekceważył wzmiankę o rozwodzie jako kolejny z jej wykalkulowanych ruchów, przejrzystą próbę zwrócenia na siebie uwagi poprzez wycofanie się. Emily obserwowała go z wahaniem. – Może nie powinnam tu zostawać, Lucas. Sophia wydawała się naprawdę zdenerwowana. – To nic takiego – odparł Lucas równym głosem. Widząc, jak wzmianka o rozwodzie na niego wpłynęła, zasugerowała cicho: „Mógłbyś za nią pojechać. Kobiety zazwyczaj dobrze reagują na odrobinę otuchy”. – Nie mam na to czasu – powiedział Lucas, odwracając się w stronę schodów. Z powodu zbliżającej się podróży służbowej jego myśli były gdzie indziej. „Niech robi sceny, jeśli chce” – pomyślał. „Ochłonie i przypełźnie z powrotem. Zawsze tak robi”. ***** Dom Sophii był pięknym apartamentem o powierzchni 300 metrów kwadratowych, z otwartym planem i eleganckim, nowoczesnym wystrojem – wszystko opłacone z jej własnych zarobków. W swoim gabinecie wydrukowała papiery rozwodowe i list z rezygnacją ze stanowiska. Pewną ręką podpisała oba dokumenty, a następnie wezwała kuriera, by dostarczył je bezpośrednio do Grupy Westwood. Kiedy trzy lata temu wyszła za Lucasa, dołączyła do jego firmy, mając nadzieję na zbudowanie z nim prawdziwej więzi. Zaczynała od samego dołu jako asystentka i stopniowo zapracowała na stanowisko kierownika działu. Nie pragnęła niczego więcej, jak tylko być blisko niego – w domu i w pracy. Ale ostatecznie jej wysiłki spotkały się z zimną obojętnością. Patrząc w dół, Sophia delikatnie objęła swój brzuch. – Teraz jesteśmy tylko my, maleństwo – szepnęła. Kurier dotarł do siedziby Westwood, gdy Lucasa nie było. Jego główny asystent wykonawczy, Kevin Chapman, odebrał przesyłkę i pokwitował odbiór. W chwili, gdy Kevin zobaczył zawartość, sięgnął po telefon, w pośpiechu wybierając numer Lucasa. – Panie Westwood, pańska żona przysłała dokumenty rozwodowe. – Spal to wszystko. – Po drugiej stronie oceanu Lucas poluzował krawat, gdy ogarnęła go niespodziewana fala irytacji. – Ale pani Westwood złożyła nawet list rezygnacyjny... – odpowiedział Kevin niepewnym tonem. – Ona nie przeżyje bez tej rodziny. – Niebieski płomień zapalniczki Lucasa oświetlił ponury wyraz jego twarzy. – Zostaw ją. Przypełźnie z powrotem, gdy dotrze do niej rzeczywistość. Tymczasem Sophia pozostawała całkowicie nieświadoma jego słów. Jej poranek zaczął się od telefonu od teściowej, Helen Westwood. – Gdzie jesteś? Wracaj natychmiast – rozkazała Helen w swoim typowo władczym stylu, nie pozostawiając miejsca na dyskusję. Posłusznie, Sophia pojechała z powrotem do posiadłości. Zaledwie weszła do środka, w stronę jej głowy poleciało aksamitne pudełko, którego uniknęła o włos, odsuwając się na bok. Piskliwy głos Helen przeciął powietrze. – Jak śmiesz robić uniki? Masz tupet. Wzrok Sophii padł na aksamitne pudełko u jej stóp i nagle zrozumiała, dlaczego wydawało się znajome. Pamiętała, że kupiła dokładnie to pudełko, by przechować w nim wynik testu ciążowego. W urodziny Lucasa zamierzała wręczyć mu je jako prezent, ale on przypadkowo ją popchnął, zanim zdążyła mu je dać, co skończyło się jej hospitalizacją. Serce jej podskoczyło, gdy odwróciła się, by spojrzeć na wściekłą twarz Helen. „Czy ona może wiedzieć o ciąży? Ale coś w jej reakcji wydaje się dziwne” – zastanawiała się. Przez trzy lata Helen nie ukrywała swojej dezaprobaty dla Sophii, osoby wychowanej w małym miasteczku. Jednak za każdym razem, gdy Sophia odwiedzała rezydencję Westwoodów z Lucasem, Helen nieustannie nękała Sophię o szybkie założenie rodziny. Gdyby Helen wiedziała, że Sophia jest w ciąży, powinna być absolutnie zachwycona, zamiast reagować w ten sposób. Helen ściskała raport medyczny, a jej oczy płonęły wściekłością, gdy patrzyła na Sophię z góry. – Przez trzy lata obserwowałam twoje małżeństwo z Lucasem, zastanawiając się, dlaczego nigdy nie zaszłaś w ciążę. Teraz rozumiem – ożenił się z bezpłodną kobietą. – Gdybyś nie zostawiła tego w hotelu i gdyby przyjaciel Lucasa nie był tak uprzejmy, by to dostarczyć, wciąż nie wiedziałabym o twoim stanie. Z sercem walącym z szoku, Sophia zignorowała mordercze spojrzenie Helen i wyrwała dokument z jej ręki. Kliniczny raport leżał zimny i blady w porannym świetle. Było tam jej imię, wyraźnie wydrukowane, obok druzgocącej diagnozy: „trwała bezpłodność”. „Trwała bezpłodność? Ale to niemożliwe. Jestem w ciąży. Ktoś musiał podmienić moje wyniki. Ale kto by zrobił coś takiego?” – zastanawiała się Sophia. Słowa wypadły z jej ust, zanim zdążyła je powstrzymać. – To nie jest moje... Emily, która do tej pory milczała, nagle przerwała: „Sophia, ród Westwoodów jest przekazywany przez jednego dziedzica od dziesięciu pokoleń. Czy próbujesz doprowadzić do tego, by Lucas umarł bez dziedzica? By całkowicie wygasić linię rodu?” – Jakie to absolutnie bezduszne! – wykrzyknęła Helen, celując oskarżycielskim palcem w Sophię, gdy jej gniew sięgnął zenitu. – Przyjęliśmy cię z otwartymi ramionami, odkąd wżeniłaś się w tę rodzinę. A ty ukrywałaś to przed nami? Myśl, że pozwoliłabyś wygasnąć naszej linii rodowej – to naprawdę nikczemne! – dodała. Sophia nawet nie próbowała się tłumaczyć. Jeśli chcieli wierzyć, że jest bezpłodna, niech tak będzie – to tylko uprości procedurę rozwodową. – Otrzymałam wyniki dopiero dwa dni temu. Nie znalazłam odpowiedniego momentu, by podzielić się tą wiadomością – odpowiedziała Sophia spokojnym głosem. – Tu nie chodziło o znalezienie odpowiedniego momentu. Zrobiłaś to celowo – odparła Helen, a jej twarz wykrzywiła się z wściekłości. – I planowałaś dać to Lucasowi w prezencie? Jaki chory umysł mógł wymyślić coś takiego? Sophia zachowała milczenie. Helen wzięła głęboki oddech, tłumiąc gniew. – Skoro nie możesz począć naturalnie, nie będę miała ci tego za złe. Rozmawiałam z Emily i zgodziła się oddać swoje jajeczka, abyś ty i Lucas mogli przystąpić do zapłodnienia in vitro. Sophia patrzyła z niedowierzaniem na ten nieoczekiwany obrót spraw. – Czy mogłabyś powtórzyć? Sądziła, że się przesłyszała, ponieważ sugestia była zarówno niedorzeczna, jak i głęboko obraźliwa. – Jeśli nie możesz począć, to twój problem. Emily jest niezwykle hojna, oferując swoje jajeczka. Jedyne, co mogłabyś zrobić, to okazać trochę wdzięczności zamiast tej niewdzięczności – zadrwiła Helen. Gorzki uśmiech dotknął ust Sophii. – Może sama chciałabyś przyjąć tę hojną ofertę? – Jak śmiesz tak do mnie mówić! – Oczy Helen błysnęły wściekłością. – Sophia, nie powinnaś mówić w ten sposób do pani Westwood. Sugerowała to dla twojego dobra – powiedziała Emily słodkim głosem, sięgając po szklankę. Wykonując ten ruch, upewniła się, że eksponuje różaniec z koralików modlitewnych oplatający jej delikatny nadgarstek. Sophii zaparło dech – rozpoznałaby tę bransoletkę wszędzie. To była dokładnie ta, dla której poświęciła tak wiele, modląc się o wyzdrowienie Lucasa. Czuła się, jakby to była osobista zniewaga – widzieć bransoletkę symbolizującą jej miłość do Lucasa teraz zapiętą na nadgarstku Emily. – Dla mojego dobra? – powtórzyła Sophia, a słowa miały gorzki smak, gdy dostrzegła przebiegły błysk satysfakcji w oczach Emily. Przeszył ją ostry ból. Znała tę grę aż za dobrze. Emily miała dar wykorzystywania słabości ludzi na swoją korzyść, lekcja, którą Sophia odebrała boleśnie trzy lata temu. – Jestem bezpłodna. Jaki pożytek mogłabym mieć z twoich jajeczek? – zapytała Sophia chłodnym głosem. – Czy naprawdę myślisz, że potrzebuję ciągłego przypomnienia o tym, czego nie mogę mieć? Uśmiech Emily zniknął. Na użytek Helen przygryzła wargę, a jej oczy natychmiast napełniły się udawanym bólem. – Pani Westwood – powiedziała lekko drżącym głosem – ja tylko próbowałam pomóc Sophii. Helen natychmiast pocieszyła Emily, klepiąc ją po dłoni. Następnie rzuciła Sophii karcące spojrzenie. – Jak możesz być tak samolubna, Sophia? Czy naprawdę jesteś zdeterminowana, by pozwolić wygasnąć linii rodu Westwoodów? Sophia machnęła ręką lekceważąco w stronę Emily. – Cóż, skoro jest taka płodna, niech ona zajmie się robieniem dzieci. Myśl o tym, że Emily zostanie matką w tak łatwy sposób, przyprawiała Sophię o mdłości.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Zastąpiony wynik medyczny – Zemsta żony na zastępstwo | Czytaj powieści online na beletrystyka