Gdy Madeline to powiedziała, miny koleżanek, w tym Elżbiety, zmieniły się. Patrzyły na nią, jakby na coś niezwykłego, nienormalnego.
„Ta kobieta, czy ty nie jesteś za bardzo podła?!” – kilka koleżanek prychnęło pogardliwie.
„Jakiego pecha musi mieć Meredith, żeby natknąć się na taką wariatkę. Ciągle ją wszędzie atakuje.”
„Dokładnie. Nie dość, że ukradłaś komuś chłopaka, to jeszcze dręczysz Mere
















