Po tym, jak Gideon i Clara wrócili do swojego domu w Meridian City, Garrison odjechał ze swoimi ludźmi.
Clara po raz kolejny wyraziła swoją wdzięczność: – Nie wiem, jak ci dziękować za to, co zrobiłeś. Przynajmniej nie wyszliśmy na nieudaczników przed całym klanem.
Gideon uśmiechnął się półgębkiem: – To był drobiazg. Hehe. Pamiętaj, to nie jest porażka, ale nowy początek. Powstaniecie z popiołów.
















