Rocznica urodzin Myry miała być najszczęśliwszą nocą w jej życiu. Zamiast tego spędziła ją, drżąc z zimna w przemoczonym ubraniu po tym, jak została wepchnięta do stawu, patrząc, jak jej mąż, Sean Sterling, wnosi inną kobietę do ich domu. Przez dwa lata Myra była „niewidzialną żoną” zimnokrwistego prezesa. Znosiła jego publiczne upokorzenia, niekończący się korowód kochanek i przeszywającą ciszę wypełniającą ich pustą rezydencję. Ale dzisiejszej nocy Sean w końcu przekroczył granicę – oskarżył ją o czyn, którego nie popełniła, żądając przeprosin wobec samej kobiety, która zniszczyła ich małżeństwo. Złamana i wyczerpana, Myra w końcu zdaje sobie sprawę, że żadne poświęcenie nie zdoła stopić serca z kamienia. Gdy przygotowuje się, by odejść od zgliszcz swojego dotychczasowego życia, na jej drodze staje Dominic Blackwood – człowiek równie zabójczy, co urzekający. Dominic nie widzi jedynie jej cierpienia; on widzi jej wartość. Tam, gdzie Sean oferował tylko pogardę, Dominic oferuje niebezpieczną ucieczkę. Jednak w bezwzględnym świecie korporacyjnej władzy i chciwości o wysoką stawkę, nowy sojusz ma swoją cenę. Gdy na jaw wychodzą tajemnice tragedii z przeszłości, a sieć zdrad grozi jej zniszczeniem, Myra musi wybrać: nadal żyć w cieniu mężczyzny, który nigdy jej nie pokocha, czy zaufać temu, który jest gotów spalić świat, by ją chronić? Małżeństwo Sterlingów dobiegło końca, ale odkupienie Myry dopiero się zaczęło. Czy w końcu wyzwoli się z łańcuchów, czy stanie się pionkiem w grze o władzę miliardera?

Pierwszy Rozdział

„Wyobraź sobie, że twoja żona i kochanka wpadają do wody w tym samym czasie – którą uratowałbyś pierwszą?” Na wspomnienie słów przyjaciółki sprzed kilku dni, Elowen poczuła kłucie w sercu; było tak dotkliwe, że niemal ją dusiło. Stała sztywno w sali bankietowej, a wykwintna błękitna sukienka do kolan lepiła się do jej mokrego ciała, upodabniając ją do zmokłej kury. Kiedy pracownicy firmy dostrzegli ją w sali, zaczęli szeptać i podśmiewać się między sobą. Nie musiała podsłuchiwać, by wiedzieć, co o niej mówią. – Próbuje wspiąć się po szczeblach kariery przez łóżko dyrektora… – Słyszałam, że chciała wepchnąć dziewczynę dyrektora do basenu! – Jak ktoś, kto wiecznie zgrywa taką dumną i wyniosłą, może być tak bezwstydny? Zaledwie kilka chwil wcześniej Elowen spacerowała po ogrodach The Lumiere, gdy Sienna, wschodząca gwiazda i najnowsza zdobycz Juliana, podeszła do niej i zagrodziła jej drogę. – Elowen, możesz być prawną żoną Juliana, ale na twoim miejscu spaliłabym się ze wstydu i wniosła o rozwód. W końcu trwanie w małżeństwie, w którym musisz patrzeć, jak on nadskakuje innym kobietom, nie ma większego sensu, prawda? Odkąd Elowen poślubiła Juliana, takie sytuacje były na porządku dziennym. Poczuła ostre ukłucie w sercu i już miała cięto odpowiedzieć, gdy zobaczyła, jak wyraz twarzy dziewczyny się zmienia – arogancję zastąpiła bezbronność sarnich oczu. – Elowen, wiem, że ty też kochasz Juliana. Nigdy nie weszłabym między was, gdyby on odwzajemniał twoje uczucia, ale tak nie jest. Ty… aaach! Ratunku! – Zanim Sienna zdążyła dokończyć zdanie, wciągnęła Elowen ze sobą do sadzawki. Scena, która rozegrała się później, przypominała te o dzielnym bohaterze ratującym damę w opałach. Niestety, to nie Elowen została uratowana. Starła krople wody z oczu, po czym skierowała wzrok na niedalekie drzwi prowadzące do sali bankietowej. Nie widziała ich twarzy, ale rozpoznawała wysoką i szczupłą sylwetkę Juliana. Patrzyła, jak opiekuńczo przytula do siebie drobną postać Sienny i składa delikatny pocałunek na jej czole. Elowen już wyobrażała sobie ból malujący się w jego oczach, gdy patrzył na tamtą dziewczynę. Czy on też myśli, że to ja wepchnęłam ją do wody? Elowen czuła się tak, jakby połknęła kwas. Przycisnęła dłoń do piersi; jej pięść była zaciśnięta tak mocno, że aż pobielały jej kłykcie. Kiedy tego wieczoru wróciła do domu, w progu przywitała ją niania. – Witamy w domu, pani Sterling. Elowen skinęła głową i mruknęła coś w odpowiedzi. Jej wzrok padł na parę czarnych skórzanych butów stojących w przedpokoju. Widząc to, Martha uśmiechnęła się ciepło i powiedziała: – Pani jest teraz na partii pokera, a pan Sterling właśnie wrócił. Prosił, by przyszła pani do gabinetu, gdy tylko się pani pojawi. „Dziś są moje urodziny”, pomyślała Elowen. Miała sucho w gardle, gdy wpatrywała się w łagodny uśmiech Marthy. – O rany! Pani Sterling, dlaczego jest pani przemoczona? Natychmiast potrzebuje pani gorącego prysznica! Elowen skinęła głową i poszła na górę. Jej krok zwolnił, gdy przechodziła obok drzwi gabinetu Juliana, ale zamknęła oczy i pospiesznie je minęła. Kiedy Martha przynosiła jej wcześniej ręczniki, wspomniała, że w gabinecie pana jest bukiet niebieskich róż. Z tą myślą Elowen szybko wzięła prysznic i podeszła do garderoby. Celowo wybrała bladoniebieską sukienkę do kolan z jaśminami wyhaftowanymi w talii. Stojąc pod drzwiami jego gabinetu, poczuła narastające zdenerwowanie. Jednak zanim zdążyła zapukać, drzwi gwałtownie się otworzyły. Julian stał w progu, a jego twarz była pozbawiona jakichkolwiek emocji. Gdy się nie uśmiechał, wyglądał surowo i nieprzejednanie. W jego spojrzeniu zawsze gościł chłód, choć jego migdałowe oczy potrafiły wyrażać najcieplejsze uczucia. Elowen zmierzyła go wzrokiem i zauważyła, że nie zmienił ubrania. Wyglądał imponująco w czarnym garniturze, a bił od niego majestat, który zdawał się być jego drugą naturą. – Dlaczego nie przyszłaś od razu po powrocie do domu? Słysząc to, mrugnęła, czując, jak płoną jej płatki uszu. – Moja sukienka była mokra po przyjęciu, więc wzięłam prysznic, zanim… On jednak odwrócił się i zniecierpliwiony wycofał do gabinetu, nie wysłuchawszy reszty zdania, zostawiając ją osamotnioną na korytarzu. Rozchyliła wargi, jakby chciała coś powiedzieć, ale ostatecznie milczała, idąc w ślad za nim. Gabinet był urządzony zgodnie z gustem właściciela – gustownie i elegancko, a wszystkie meble i dodatki utrzymane były w tej samej ciemnobrązowej tonacji. Na otomana leżał bukiet intensywnie niebieskich róż, stanowiący jedyny barwny akcent w pomieszczeniu. Elowen zatrzymała się na widok bukietu i podeszła do Juliana, który właśnie poprawiał krawat. – Myślałam, że zapomniałeś o moich urodzinach, Julianie – powiedziała łagodnie. Żal, który czuła od czasu bankietu, powoli odpływał, lecz gdy tylko chciała pomóc mu przy krawacie, odtrącił jej rękę. – Twoje urodziny? – Julian wyglądał, jakby dopiero teraz zauważył jej sukienkę. Zerknął na bukiet róż, po czym prychnął z pogardą. – Chyba nie myślisz, że te kwiaty są dla ciebie?

Odkryj więcej niesamowitych treści