Wszyscy wpatrywali się w Caleba Stantona w szoku i niedowierzaniu.
Twarz Caleba Stantona pociemniała, gdy warknął: – Słuchaj no, chłopcze, możesz sobie żreć gówno, ale nie waż się pleść bzdur.
– Wyciągnąłem na to spotkanie moje najlepsze wino, a ty nazywasz je fałszywym? Jeśli dziś tego nie udowodnisz, osobiście dopilnuję, by wepchnięto ci tę butelkę do gardła!
Doprowadzanie pana Stantona do złośc
















