Everly była wyjątkowo kiepską pijaczką. Gdyby nie Olivia, pewnie rzuciłaby się na mężczyzn w salonie.
Po raz pierwszy Olivia zobaczyła swoją przyjaciółkę obejmującą mężczyznę i zawodzącą o pustym gnieździe. Nie miała innego wyjścia, jak zawieźć pijaną Everly do swojego nowego mieszkania na wynajem.
Pewien czas temu opiekun Jeffa dowiedział się, że Olivia szuka mieszkania i polecił jej lokal należący do swojej krewnej. Olivia zdecydowała się na tę ofertę, bo mogła zaoszczędzić na prowizji dla agenta. Dodatkowo transakcja była wspierana przez opiekuna, któremu ufała.
Ponieważ właściciel nie miał wkrótce wrócić do kraju, Olivia nie podpisała jeszcze oficjalnie umowy najmu, ale otrzymała jego zgodę przez WhatsApp i wprowadziła się. Bez podpisanej umowy nie zostawiła żadnych śladów, które Ethan mógłby wykorzystać, by ją odnaleźć.
Malutkie mieszkanie było dalekie od rodzinnego domu, w którym mieszkali w czasach swojej fortuny, i nie miało nic wspólnego z willą, którą dzieliła z Ethanem.
Mimo to było przytulne i wystarczająco jej się podobało. Trzymała tam nawet ulubione tropikalne rybki swojego taty.
Za każdym razem, gdy otwierała okna, miała pełny widok na ocean. Kiedyś myślała, że Collington Cove to prezent Ethana dla niej. Później z przerażeniem dowiedziała się, że Marina wróciła do kraju i od razu wprowadziła się tam.
Ten fakt bardzo ją dręczył przez długi czas, ale w końcu to przetrwała. Niezależnie od tego, czy mieszkała w drogim, czy w niedrogim mieszkaniu, mogła cieszyć się tym samym widokiem na ocean.
Mieszkanie posiadało mały balkon, na którym położyła grube dywany. Początkowo planowała zabrać Jeffa do siebie, gdy jego stan się ustabilizuje. Chciała, żeby spędził emeryturę u niej, opalając się na balkonie i ciesząc życiem.
Niestety, sprawy potoczyły się inaczej. Diagnoza raka spadła niczym grom z jasnego nieba, a ona nigdy nie przypuszczała, że jej tata pozostanie na OIOM-ie.
Alkohol wywołał u niej lekkie mdłości, więc zażyła lekarstwa i położyła się na materacu przy łóżeczku, które ustawiła w swoim pokoju. Nie było to najwygodniejsze rozwiązanie, ale jedyny sposób, by trochę się przespać.
Dzięki alkoholu spała dobrze i obudziła się późno. Everly wstała wcześniej i przygotowała jej śniadanie.
Nikt nie poruszył tematu szalonej nocy. Dorośli zdawali się być dobrzy w ukrywaniu swoich kompleksów w ciągu dnia.
Po śniadaniu Everly rzuciła się do drzwi z parą szpilek w ręku i kromką tostu w ustach. Mamrotała: „Śniadanie gotowe. Spieszę się. Liv, muszę już iść”.
Olivia zawołała: „Eve, prawdopodobnie nie będę mogła ci towarzyszyć przez najbliższe kilka dni, bo będę zajęta”.
„Nie przejmuj się. Naprawdę myślisz, że tak bardzo lubię szastanie pieniędzmi? Wczorajsze świętowanie to wielkie pożegnanie naszej młodości. Obudziłam się dziś jako nowa osoba, gotowa do pracy! Wolę pieniądze od mężczyzn! Ale powiedz mi, jeśli będziesz potrzebowała pomocy, dobrze? Nie chcę, żebyś się zmagała z kilkoma pracami”.
„Jasne. Rozumiem”. Olivia zobaczyła przyjaciółkę w drzwiach, gdzie delikatnie się objęły. „Eve, znajdziesz lepszego mężczyznę. Musisz przejść przez ból, żeby znaleźć swoje prawdziwe szczęście”.
Everly prychnęła. „O, to trochę niesmaczne z twojej strony! Sama nie potrafisz utrzymać swojego idealnego męża. Zobaczymy, czy znajdziesz sobie takiego samego faceta w przyszłości”.
„W przyszłości?” Olivia spojrzała na słońce i delikatnie się uśmiechnęła. „Kto wie?”
Everly była gotowa wyjść, ale zatrzymał ją widok samotnej figury Olivii. Przytuliła ją od tyłu i powiedziała: „Też będę zajęta przez kilka dni. Kiedy trochę się uspokoi, nadrobimy zaległości. Dbaj o siebie, dobrze? Niedługo będzie śnieg. Nawet jeśli nikt cię nie ogrzewa, musisz o siebie dbać”.
„Dobrze”.
Po pożegnaniu się z Everly, Olivia posprzątała mieszkanie, zanim włączyła telefon. Z zaskoczeniem znalazła nieodebraną rozmowę od Ethana.
Założyła, że zadzwonił, żeby omówić rozwód, ale niestety nie będzie miała na to czasu w najbliższych dniach.
Oprócz Ethana, Chloe też do niej dużo dzwoniła. Olivia oddzwoniła do Chloe, która szybko odebrała.
Brzmiała zaniepokojona. „Liv, dlaczego nie odbierałaś moich telefonów? Martwiłam się o ciebie przez kilka dni. Potrzebujesz więcej pieniędzy? Zrobię przelew”.
Olivia uspokoiła się przy dźwiękach fal oceanu uderzających o skały. W latach po odejściu Chloe czuła się bardzo pokrzywdzona, zastanawiając się, dlaczego ją opuściła. Zaprzeczała, gdy dowiedziała się, że Chloe jest macochą Mariny.
Z wszystkich ludzi, dlaczego Marina?
Ale żaden ból nie zmieni rzeczywistości. Olivia była bezradna.
Odpowiedziała: „Mamo, dobrze się czuję. Nie martw się. Ethan dał mi trochę pieniędzy. Nie musisz myśleć o rachunkach za szpital dla taty”.
Mimo to Chloe nie mogła pozbyć się obrazu Olivii odchodzącej w deszczu. „Liv, gdzie jesteś? Muszę cię zobaczyć i chciałabym wynagrodzić lata, kiedy mnie nie było”.
Patrząc na błękit oceanu, Olivia odpowiedziała chłodno: „Mamo, nie zniknęłaś byś na lata bez słowa, gdybyś się mną przejmowała. I odwiedziłabyś tatę, kiedy wróciłaś, gdybyś nadal się przejmowała.
„Moja wina, że w panice zwróciłam się do niewłaściwej osoby. Skontaktowałam się z tobą, zapominając, że wyszłaś ponownie za mąż. Nie powtórzę tego błędu”.
„Liv, ja—”
„Mamo, zostańmy tacy, jacy byliśmy wcześniej. Zaopiekuję się tatą. Nigdy nie miałaś takiej córki jak ja, a ja nigdy nie miałam takiej matki jak ty”.
Zamiast obwiniać Chloe za to, że ją zawstydziła przed Mariną, była zła na to, że Chloe wyjechała za granicę i nigdy się nie odzywała.
Kiedy Olivii było najgorzej, Chloe była u boku Mariny, opiekując się córką innego mężczyzny. Nie mogła obwiniać Chloe za tę decyzję, ale nigdy jej nie daruje.
Po odłożeniu słuchawki Olivia zadzwoniła do pracy, żeby zrezygnować z pracy w niepełnym wymiarze godzin. W końcu napisała SMS-a do Ethana, mówiąc mu, żeby omówili rozwód innego dnia, bo będzie zajęta.
Niezależnie od prawdy, ona i Ethan skończyli. Nigdy nie zostaną przyjaciółmi, a tym bardziej nie odnowią związku.
Kiedy załatwiła wszystko, pojechała do szpitala. Keith zauważył, że przyszła sama. Jej cień wydłużał się w słońcu, co sprawiało, że wyglądała jeszcze bardziej bezbronna.
Stłumił swoje uczucia i łagodnie spytał: „Boisz się?”
„Trochę, na początku. Ale poczuję się pewniej, jeśli będziesz w pobliżu”.
„Nie martw się. To ja pracowałem nad lekami na twoją chemioterapię. Postaram się, żeby były skuteczne z najmniejszymi skutkami ubocznymi”.
„Dziękuję, Keith”.
Kiedy dotarła na oddział szpitalny, poczuła się, jakby była w strefie wojny. Nigdy nie widziała tylu pacjentów, różniących się płcią i wiekiem, ale mających jedną wspólną cechę – każdy nosił perukę lub nakrycie głowy.
Kilku obojętnych mężczyzn w średnim wieku przechodziło korytarzami z ogolonymi głowami. Większość pokoi zajmowali pacjenci poddawani chemioterapii. Niektórzy płakali, inni beznamiętnie wpatrywali się w okno.
Olivia wiedziała, że wkrótce do nich dołączy. Światło zniknie z jej oczu i straci nadzieję na życie, potykając się w stronę kolejnego dnia.
Z pomocą Keitha zapewniła sobie pokój jednoosobowy. Młoda pielęgniarka była uprzejma. „Pani Fordham, prawda? Doktor Rogers mówił nam o pani. Proszę przygotować się tutaj. I niech rodzina pomoże pani z przyjęciem do szpitala i zapłaci w aptece”.
Większość pacjentów w szpitalu miała przynajmniej jednego członka rodziny. Była jedyną, która pojawiła się sama, co przyciągało wiele współczujących spojrzeń. Ci ludzie musieli żałować jej z powodu walki z rakiem i przechodzenia chemioterapii w samotności.
Zakryła usta i zawstydzona powiedziała: „Nie mam ze sobą członka rodziny. Po prostu znajdźcie mi opiekuna”.
„To nie zadziała. Potrzebujemy członka rodziny do podpisania dokumentów”. Pielęgniarka wyglądała na zmartwioną. „A co z partnerem? Rodzicem lub rodzeństwem?”
Olivia stała tam żałośnie jak dziecko, którego rodzice pominęli zebranie z rodzicami. Wtedy Keith wyszedł naprzód i oznajmił: „Jestem rodziną. Podpiszę jej formularze”.
















