Alice White wpatrywała się w leżące na stole dokumenty rozwodowe i zdała sobie sprawę, że mąż już je podpisał.
Potem spojrzała w stronę okna. W jej załzawionych oczach odbijała się wyprostowana sylwetka Jaspera Becketta. W popołudniowym słońcu wyglądał uroczo, ale także chłodno i apodyktycznie. Nawet od tyłu emanował dystansem.
– Podpisałem. Powinnaś się pospieszyć i też to zrobić. Chcę zakończyć wszystkie procedury prawne, zanim wróci Lia – Jasper trzymał ręce splecione za plecami i nie odwrócił się, żeby na nią spojrzeć.
– Jeszcze przed ślubem ustaliliśmy kwestie majątkowe, więc nie będzie z tym żadnych problemów. Jednak zrekompensuję ci to dodatkowymi 20 milionami i willą na obrzeżach. W końcu odejdziesz z niczym. Trudno byłoby mi to później wytłumaczyć dziadkowi, gdyby tak się stało.
Alice była oszołomiona i zmartwiona. – Czy… czy dziadek wie, że się rozwodzimy?
– A co, jeśli wie? Myślisz, że to wpłynie na moją decyzję?
Po usłyszeniu tego Alice poczuła się słabo i mocno chwyciła się stołu. Następnie zapytała cicho, na skraju łez: – Jasper, czy możemy… nie rozwodzić się?
W końcu Jasper odwrócił się i spojrzał na nią dziwnym wzrokiem. Miał wąskie usta, głębokie oczy i ostre rysy. Alice wciąż czuła trzepotanie w sercu, gdy patrzyła na jego idealnie wyrzeźbioną twarz.
– Dlaczego?
– P-ponieważ cię kocham – oczy Alice były czerwone i pełne łez. – Kocham cię, Jasper. Nadal chcę być twoją żoną. Nawet jeśli nic do mnie nie czujesz.
– Alice White! Mam już tego dość! Każda sekunda w tym pozbawionym miłości małżeństwie to dla mnie tortura.
Jasper machnął ręką. Nie miał już cierpliwości, żeby jej słuchać. – To był błąd, że za mnie wyszłaś. Wiedziałaś, że kłócę się z dziadkiem. Wiedziałaś też, że czuję coś do kogoś innego i nie możemy być razem. Teraz, gdy minął trzyletni okres i Lia wraca z Mosgrawii, nadszedł czas, abyś zwolniła stanowisko Pani Beckett.
Alice spuściła głowę, a jej łzy kapały na stół. Szybko je wytarła. Mimo to Jasper to zauważył, a jego wzrok stał się głębszy.
W tym momencie zadzwonił jego telefon. Kiedy zobaczył, kto dzwoni, szybko odebrał.
– Lia, wsiadłaś już do samolotu? – jego ton był niezwykle łagodny. Zupełnie nie przypominał obojętnego, chłodnego mężczyzny, którego znała Alice.
– Jasper, jestem już na lotnisku w Solana City – podekscytowany głos Lii rozległ się w telefonie.
– Co? Nie mówiłaś, że przylecisz dziś wieczorem?
– Chciałam zrobić ci niespodziankę!
– Lia, czekaj na mnie. Zaraz po ciebie przyjadę. – Po tych słowach szybko minął Alice.
Gdy drzwi gabinetu się zamknęły, przygnębiająca atmosfera pozostała. Alice podkochiwała się w Jasperze przez dziesięć lat, a byli małżeństwem przez trzy lata. Dała z siebie wszystko dla tej rodziny i pozostała mu wierna. Jednak ostatecznie on czuł się tak, jakby to była tortura.
Teraz, gdy Jasper w końcu się uwolnił, bezlitośnie ją porzucił, podekscytowany poślubieniem swojej pierwszej miłości. Alice poczuła ból w sercu. Nigdy nie mogła sprawić, żeby ją pokochał, bez względu na to, jak bardzo by się starała.
Potem wzięła głęboki oddech i potrząsnęła głową, gdy łzy kapały na imię Jaspera na dokumentach rozwodowych.
Tej nocy Jasper zabrał Lianę Gardner z powrotem do Seaview Manor. Delikatna kobieta była trzymana w jego ramionach. Weszli do willi w godny sposób, przyciągając uwagę wszystkich.
– Jasper, nie rozwiodłeś się jeszcze z Alice. N-nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, żebyśmy byli tak blisko. Alice byłaby na mnie zła – Liana pieściła pierś Jaspera, mówiąc to.
– Nie będzie – Jasper nie wahał się. – I tak jej nie kocham. Jesteśmy tylko w umowie. Ona zna swoje miejsce.
Wszyscy w rodzinie Beckettów otoczyli Lianę i okazali jej swoje zainteresowanie. Tylko Alice została sama w jadalni, przygotowując kolację.
Wśród chaosu Jasper dostrzegł samotną sylwetkę swojej żony i uśmiechnął się. Pomyślał: "Nawet w tym momencie wciąż jest jak lojalna pokojówka, służąca Beckettom. Czy myśli, że jest szansa na to, że sytuacja się odwróci? Śmieszne".
– Panie Becketcie! Panie Becketcie! – lokaj nagle wpadł w panikę.
– Pani Alice, ona odeszła!
– Odeszła? Kiedy odeszła?
– T-to było przed chwilą. Nic nie zabrała. Po zdjęciu fartucha wyszła tylnymi drzwiami i została odebrana czarnym samochodem.
Jasper pobiegł do sypialni i zastał ją nieskazitelną. Tylko podpisana umowa rozwodowa leżała na szafce nocnej i wciąż widział na niej ślady łez.
Zmarszczył brwi i podszedł do okna. Rolls-Royce szybko odjechał z Seaview Manor i wkrótce zniknął w ciemności.
– Po południu nie chciała odejść? Teraz szybko znika – niezadowolony Jasper zadzwonił do swojego sekretarza.
– Dowiedz się, kto jest właścicielem samochodu z tablicą A9999.
– Tak jest, panie Becketcie.
Po pięciu minutach jego sekretarz zadzwonił. – Panie Becketcie, znaleźliśmy go. Samochód należy do prezesa KS Group.
Prezes KS Group?
Alice pochodziła ze wsi. Była biedna i nie miała żadnego wybitnego pochodzenia. Nie miała nawet żadnych przyjaciół przez te trzy lata. Jak mogła znać prezesa KS Group? Czy tak szybko poszła dalej i znalazła sobie innego mężczyznę?
– Panie Becketcie, czy naprawdę rozwiódł się pan dzisiaj z panią Alice? – zapytał niepewnie sekretarz.
– Co w tym dziwnego? Nie mogę tego zrobić dzisiaj? Kiedy według ciebie powinienem się z nią rozwieść? – Jasper był wściekły.
– D-dzisiaj są jej urodziny.
Jasper był zaskoczony, gdy to usłyszał.
Na tylnym siedzeniu Rolls-Royce'a Jonah Taylor wziął dłoń Alice i delikatnie ją ścisnął.
– Kiedy Silas usłyszał, że wracasz, przygotował mnóstwo fajerwerków na powitanie.
– Nie mam nastroju na fajerwerki.
Teraz wróciła do statusu potomkini rodziny Taylorów. Oparła się o ramię swojego najstarszego brata i westchnęła. Jej oczy lśniły łzami.
Potem zerknęła na telefon Alice White, żeby przeczytać ostatnią wiadomość. Nie była od jej byłego męża, ale od Liany.
– Co ci mówiłam? Będziesz musiała oddać mi moje stanowisko po tym, jak mi je ukradłaś. Jasper jest mój. Nawet nie marz o tym, żeby został z tobą!
Uśmiechnęła się krzywo i w końcu doszła do siebie po uronieniu ostatniej łzy.
– Co się stało? Nie możesz znieść odejścia? – Jonah objął ją, a jego serce bolało z powodu siostry.
– Jonah, dzisiaj są moje urodziny.
– Wiem. Tego drania powinien trafić piorun za to, że wybrał dzisiaj, żeby ci to zrobić.
– Dlatego nie czuję, że nie mogę znieść odejścia. Jasper zabił dziś Alice White.
Kiedy Alyssa Taylor ponownie otworzyła oczy, nie okazywała już żadnych uczuć do Jaspera.
– W końcu jestem wolna. Jeśli kiedykolwiek wrócę, to lepiej, żebym nie żyła.