— Jeśli dobrze pamiętam, najmłodszy członek rodziny Belmontów zbliża się do czterdziestki, prawda? Zawsze mieliście słabość do powtórnych małżeństw. To nie moja bajka — powiedziała Vivienne, zupełnie nie dbając o to, by brzmieć miło.
Selina rzuciła Vivienne wściekłe spojrzenie.
Phineas, jeden z jej wujów, trącił Selinę, dając jej znak, by oszczędziła sobie słów.
— Vivienne, nie bierz tego do siebi
















