– odpowiedział spokojnie Xavier.
Vivienne stwierdziła: „Masz dobrą rękę do wybierania owoców. Robisz to nawet lepiej niż moja gosposia w domu”.
Xavier uśmiechnął się, bagatelizując to wzruszeniem ramion.
Oczywiście nie zamierzał jej mówić, że próbował każdego owocu, który kupił. W przeciwnym razie nie zeszłoby mu tak długo.
W tym momencie z sypialni dobiegł dźwięk wibracji telefonu.
Leda rzuciła:
















