Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża.

Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża.

Autor: Anya Moreau

Rozdział 5
Autor: Anya Moreau
25 lip 2026
Chloe nagle zamarła, po czym uśmiechnęła się blado i zapytała: „Dlaczego?” „Pan Huntington zabiera dziś wieczorem swoją żonę. Dlatego pani obecność nie jest konieczna, panno Miller” — odpowiedział Arthur. Chloe zmusiła się do uśmiechu. Powiedziała: „Och, rozumiem. To świetnie, że zabiera żonę… Szczerze mówiąc, i tak nie miałam wielkiej ochoty iść…” „To dobrze” — powiedział Arthur. Połączenie zostało już przerwane, ale Chloe wciąż trzymała telefon przy uchu, przygryzając dolną wargę. Jej współlokatorki stojące za nią wymieniły spojrzenia. „Chloe, czyżby twój chłopak wystawił cię do wiatru?” „Słyszałam, że to międzynarodowy bankiet. Czy nie mówiłaś, że twój chłopak zorganizował go specjalnie po to, żeby przedstawić cię zagranicznym przedsiębiorcom?” Widząc sceptyczne miny koleżanek, Chloe ponownie zmusiła się do uśmiechu. Odpowiedziała: „Musi towarzyszyć bardzo ważnemu klientowi, nie powinnam sprawiać mu kłopotów”. Następnie spuściła wzrok na trzymaną w rękach sukienkę. Poczuła ogromny smutek. Silas zawsze unikał Vivienne i jej nie lubił, dlaczego więc nagle… Chloe mocno ścisnęła materiał sukienki. Tak długo wyczekiwała dzisiejszego wieczoru; nie mogła tak po prostu się poddać. Gdy zapadł zmierzch, Silas polecił Arthurowi dostarczyć Vivienne olśniewającą, elegancką czarną suknię wieczorową. Po krótkim oczekiwaniu na dole Silas ujrzał Vivienne powoli schodzącą po schodach z piętra. Choć widział ją już wcześniej w bordowej kreacji, na ten widok na moment odebrało mu mowę. Nigdy wcześniej nie zauważył, jak niezwykle była piękna. „Jestem gotowa” — powiedziała Vivienne, unosząc wzrok. Silas zacisnął usta i powiedział: „Każę Arthurowi podstawić samochód”. Vivienne nie dbała o to, co mówił Silas. Otworzyła drzwi i zobaczyła, że Arthur już na nich czeka. Arthur był zaskoczony widokiem Vivienne w tej kreacji. Skomentował: „Wygląda pani zjawiskowo w tej sukni, proszę pani. Nawet lepiej niż panna Miller”. Słysząc wzmiankę o Chloe, Silas zmroził Arthura spojrzeniem. Arthur zdał sobie sprawę, że palnął głupstwo, i natychmiast zamilkł. „Nic się nie stało” — powiedziała Vivienne, nie biorąc tego do siebie. Gdy Vivienne wsiadła już do auta, Silas zgromił Arthura wzrokiem. Powiedział do niego półgłosem: „W tym miesiącu możesz zapomnieć o pensji!” Arthur poczuł się pokrzywdzony, ale nie odważył się pisnąć słowa. Sam był sobie winien, odzywając się niepytanym. Przed wejściem do klubu Silas pomógł Vivienne wysiąść z samochodu. Wszyscy spoglądali na nich z zazdrością i podziwem. „Kim jest ta dama u boku pana Huntingtona?” „To chyba pani Huntington”. „Nie pamiętam, żeby pan i pani Huntington kiedykolwiek wcześniej bywali razem na przyjęciach. Taka piękna z nich para”. … Silas naturalnym gestem ujął Vivienne za dłoń. Vivienne z początku chciała cofnąć rękę, ale pod czujnym okiem tylu gapiów mogła jedynie poddać się jego woli. Rozglądając się dookoła, dostrzegła wiele twarzy znajomych z jej poprzedniego życia. Silas rzeczywiście cieszył się sporym uznaniem w świecie biznesu, skoro mógł brać udział w tak prestiżowym wydarzeniu. Wśród gości byli sami wybitni przedsiębiorcy, filantropi czy potentaci na rynku nieruchomości. W swoim poprzednim życiu Vivienne uczyła się finansów tylko po to, by zadowolić Silasa. Ostatecznie jednak wszystko to poszło na marne. W tej samej chwili uwagę wszystkich przykuł dźwięk tłuczonego szkła. Jeden z ogrodników niechcący potrącił wazon z różami. Menedżer klubu zaczął na niego głośno krzyczeć. Wykrzyknął arogancko: „Skąd się wziął ten staruch? Wyrzućcie go stąd natychmiast!” „Proszę chwilę poczekać”. Vivienne postąpiła krok naprzód i podniosła róże z ziemi. Zauważyła, że kolce zostały z nich starannie usunięte. Sama odmiana róż również była wyjątkowo rzadka. Menedżer powiedział: „Pani Huntington, ten starzec zniszczył kwiaty, które starszy pan Blackwood przygotował dla gości. Narobił też rabanu, więc zaraz go stąd odprawię. Skoro rozbił wazon, każę mu przynieść nowy”. Vivienne odpowiedziała: „Te róże zostały sprowadzone specjalnie przez starszego pana Blackwooda. Szkoda byłoby, gdyby służyły wyłącznie jako dekoracja. Lepiej rozdać po sztuce wszystkim obecnym tu damom, aby mogły docenić jego gest”. Wszyscy pokiwali głowami z aprobatą, więc menedżer machnął ręką na starego ogrodnika. Silas podszedł bliżej i szepnął: „Nie spodziewałem się, że uratujesz sytuację i rozładujesz atmosferę”. Vivienne wzruszyła ramionami i odpowiedziała: „Po prostu staram się przypodobać starszemu panu Blackwoodowi”. Przed wejściem do klubu z taksówki wysiadła Chloe, ubrana w czarną suknię. Gdy tylko wysiadła z auta, wyczuła wokół siebie osobliwe spojrzenia. Chloe nie zaprzątała sobie tym głowy. Liczyło się tylko to, by wejść do środka. Ochroniarz przy wejściu zmierzył wzrokiem Chloe, a potem odjeżdżającą taksówkę. Zapytał: „Czy ma pani zaproszenie?” Chloe zamarła z zaskoczenia. Nie miała pojęcia, że potrzebne jest jakiekolwiek zaproszenie. Zawsze towarzyszyła Silasowi i wchodziła na wszystkie wcześniejsze imprezy bez żadnych przeszkód. Po raz pierwszy zatrzymała ją ochrona. „Przykro mi, proszę pani. Bez zaproszenia nie mogę pani wpuścić”. „Szukam pana Huntingtona, Silasa Huntingtona. Jestem jego partnerką”. Choć Chloe kłamała bez mrugnięcia okiem, ochroniarz zlustrował ją od stóp do głów. Zapytał: „Pan i pani Huntington weszli już do środka. A pani kim jest?” Czując na sobie spojrzenia gapiów, Chloe poczuła ogromny wstyd, a jej policzki zapłonęły rumieńcem. Widząc Chloe przed klubem, Arthur podbiegł szybko i powiedział: „Przepraszam za nieporozumienie. Ta pani jest pracownicą naszej firmy”. Ochroniarz skinął głową i pozwolił Chloe wejść. Chloe odetchnęła z ulgą, ale mina Arthura spoważniała. Zapytał: „Panno Miller, dlaczego pani tu przyjechała?” „Ja… po prostu chciałam poszerzyć horyzonty. Pan Huntington zawsze powtarzał, że jestem zbyt nieśmiała. Za kilka miesięcy wyjeżdżam za granicę, więc chciałam zobaczyć, jak wyglądają takie przyjęcia. Arthurze, czy mógłbyś mnie wprowadzić?” Arthur zawahał się przez chwilę. „Chciałabym też jak najszybciej wrócić po studiach, by móc pomóc panu Huntingtonowi. Ostatnim razem pani Huntington wydała dziesięć miliardów dolarów na tamtą ziemię, więc musiała ponieść ogromną stratę. Pani Huntington zapewne nie zna się na finansach, a tym razem zebrało się tu wielu potentatów giełdowych. Obawiam się, że mogłaby sobie nie poradzić”. Pełne troski słowa Chloe przekonały Arthura, który ostatecznie zgodził się ją wprowadzić. Ponieważ Vivienne nie miała pojęcia o finansach, to Chloe zazwyczaj stała u boku pana Huntingtona. Arthur bardzo ją szanował, wiedząc, że ma wrodzony talent w tej dziedzinie. Chloe z radością weszła do klubu. Natychmiast dostrzegła Silasa rozmawiającego z obcokrajowcami niedaleko stąd. Uniosła rąbek sukni, chcąc szybko do niego podbiec. Wtedy jednak niespodziewanie wpadła na starszego człowieka. Stary ogrodnik niechcący potrącił wazon, a woda z niego chlapnęła prosto na spódnicę Chloe. Chloe krzyknęła bezwiednie, po czym spojrzała na swoją splamioną suknię. Jej twarz w jednej chwili wykrzywiła się w złości. Wykrzyknęła: „Co jest z tobą nie tak?! Nie możesz patrzeć, jak idziesz?!”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża. | Czytaj powieści online na beletrystyka