Patrząc w oczy Silasa, Vivienne wiedziała, że upieranie się przy swoim nie przyniesie rezultatu.
Jeśli nadal będzie się z nim kłócić, Silas być może jeszcze dziś siłą zabierze ją do domu.
Vivienne wzięła głęboki oddech.
Gałęzie, które rodzą najobfitsze owoce, uginają się najniżej. Postanowiła więc chwilowo ustąpić.
– Dobrze – powiedziała Vivienne. – Jeśli będę wracać do domu przynajmniej dwa razy
















