Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża.

Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża.

Autor: Anya Moreau

Rozdział 7
Autor: Anya Moreau
25 lip 2026
Sądząc po minie Silasa, on zapewne też wiedział, że ta działka świetnie się sprzeda. Jednak Silas zrezygnował z zakupu tej ziemi, woląc oddać ją Roderickowi jako przysługę. To było całkowicie w jego stylu. — To tylko zwykły komplement. Doszukujesz się drugiego dna — powiedziała poważnie Vivienne. Silas zmarszczył brwi, próbując ocenić, czy mówi prawdę. Rzeczywiście, biorąc pod uwagę intelekt Vivienne, jak mogłaby znać przyszłą wartość tej ziemi? Silas poczuł, że rzeczywiście dorabia do tego zbędną teorię. — Zapewne tak. Silas nie zwracał już potem większej uwagi na Vivienne i poprowadził Chloe, by przedstawić ją kolejnym osobom. Odchodząc, Chloe zerknęła na Vivienne, jakby chciała ją przeprosić. Choć to spojrzenie było dobrze zamaskowane, Vivienne i tak dostrzegła jej triumfujący uśmiech. Vivienne wypiła kieliszek szampana jednym haustem. W oczach postronnych była przegraną kobietą, której skradziono męża. Mąż nie dość, że zostawił świeżo poślubioną żonę, by towarzyszyć innej kobiecie, to jeszcze przedstawiał tamtą swoim partnerom biznesowym. Czy istniało coś bardziej kuriozalnego? Vivienne poczuła frustrację. Początkowo planowała wykorzystać tę okazję, by poznać wpływowych biznesmenów. Jednak bez Silasa u boku podejście do tych ludzi stało się trudne. Jak mogła zbliżyć się do tych przedsiębiorców, by nie sprawiało to wrażenia zbyt wyreżyserowanego? Omiotła wzrokiem otoczenie. Kiedy niedaleko dostrzegła fortepian, uśmiechnęła się. Znalazła sposób! Vivienne z gracją podeszła do instrumentu. Przyvitała się krótko z pianistą, po czym usiadła przy klawiaturze. Jako córka rodu Ashfordów musiała odebrać wszechstronne wykształcenie. W poprzednim życiu nie wykorzystała tych umiejętności, ale teraz miały się okazać niezwykle pomocne. Minęło sporo czasu, odkąd ostatnio grała. Choć wyszła nieco z wprawy, wciąż potrafiła to robić. Wkrótce Vivienne uderzyła w klawisze, a salę wypełniły melodyjne dźwięki fortepianu. Muzyka idealnie współgrała z panującą w lokalu atmosferą. Wszyscy zatopili się w tej nagłej fali muzyki. Wielu gości skierowało na nią wzrok. Gdy skończyła utwór, zebrani nagrodzili ją gromkimi brawami. Chloe zauważyła, że Silas przerwał rozmowę z pewnym przedsiębiorcą i zaczął przyglądać się Vivienne. Powiedziała z premedytacją: — Vivienne jest taka utalentowana. Potrafi nawet grać na fortepianie. — W końcu zdała egzamin na ósmy stopień szkoły muzycznej — odparł spokojnie Silas. W tym gronie całkiem sporo osób potrafiło grać na pianinie. Posiadanie umiejętności na poziomie ósmego stopnia również nie było rzadkością. Można powiedzieć, że wszyscy obecni znali się na muzyce, więc tak obfite oklaski dowodziły, że kunszt muzyczny Vivienne był naprawdę głęboki. Jednak w ustach Silasa ósmy stopień brzmiał jak coś zupełnie błahego. Dopiero wtedy Chloe zrozumiała, jaka przepaść dzieli ją od Vivienne. Dotychczas uważała, że Vivienne miała po prostu szczęście — że była tylko ładną, lecz bezużyteczną ozdobą. Teraz jednak okazało się, jak bardzo się myliła! To, co myślała, było wręcz śmieszne! Gdy Vivienne skończyła grać, podeszło do niej kilka zamożnych dam, by porozmawiać. Choć nie mogła bezpośrednio podejść do samych magnatów biznesu, nawiązanie kontaktu z ich żonami ułatwiało późniejsze dotarcie do nich. — Nie spodziewałem się po pannie Ashford takiego talentu. Nieźle. Opierając się o balustradę na korytarzu, Cassian rzucił: — Rzeczywiście. Xavier przytaknął. — Czy ty, człowieku bez krzty słuchu, w ogóle znasz się na muzyce? — Nie, ale mi się podoba. Nie znał się na muzyce, ale skoro to Vivienne grała na fortepianie, wszystko brzmiało inaczej. W połowie wieczoru Vivienne udała się do toalety. Gdy tylko skręciła za róg, została wciągnięta w ciemny, niepozorny kąt. Instynktownie próbowała krzyczeć o pomoc, ale stojący za nią mężczyzna zakrył jej usta dłonią. — Nie ruszaj się — szepnął cicho mężczyzna. Czując za plecami ciepłą pierś napastnika, Vivienne uspokoiła oddech. Następnie ugryzła go w skórę między kciukiem a palcem wskazującym. — Ała! Mężczyzna syknął z bólu. — Naprawdę mnie ugryzłaś? Mężczyzna puścił Vivienne. Vivienne natychmiast odsunęła się od niego. Gdy zobaczyła jego twarz, zamarła. — Xavier? — A kto inny? — Po co się tak skradasz? — Wślizgnąłem się tu nielegalnie, więc wolałbym, żeby nikt mnie nie zobaczył. — Kpisz sobie ze mnie? Starszy pan Blackwood to twój... Vivienne nagle urwała. Xavier uniósł brew. — Hm? O co chodzi? Widząc minę Xaviera, Vivienne poczuła się nieswojo i odwróciła wzrok. W jej poprzednim życiu cały majątek po śmierci Killiana przypadł Xavierowi. Dowiedziała się o tym dopiero znacznie później. Na razie nikt jeszcze nie wiedział, że Xavier jest wnukiem Killiana. — Chciała powiedzieć, że starszy pan Blackwood ma dobre serce. Poza tym jesteś potężną figurą w wielu zagranicznych biznesach, więc nawet gdybyś wszedł tu bez zaproszenia, nikt nie odważyłby się pisnąć słowa. — Być może, ale wolę zachować ostrożność. — Nie mów mi tylko, że wkradłeś się tutaj wyłącznie po to, żeby mi to powiedzieć — rzekła Vivienne. Nie sądziła, by Xavier aż tak się nudził. — Proszę — powiedział Xavier, wręczając jej dokument. Vivienne spojrzała na umowę. Był to kontrakt na jej pożyczkę w wysokości ośmiu miliardów dolarów. — Przyszłeś tu tylko po to? Xavier skinął głową. — To doprawdy nudne. Vivienne natychmiast podpisała umowę i oddała ją Xavierowi. Wkradł się tutaj tylko po to, by skłonić ją do podpisania umowy, i to tuż przy wejściu do damskiej toalety! — Jako twój wierzyciel mogę zadać ci pytanie? — Pytaj. — Dlaczego wydałaś dziesięć miliardów dolarów na zakup tej ziemi? — zapytał cicho Xavier. Bije od niego aura, która sprawiała, że człowiek miał ochotę odpowiadać na każde jego pytanie. Vivienne zacisnęła usta. — Nie mogę ci teraz powiedzieć — odparła. — A jeśli będę nalegał? Widział, że Vivienne miała ukryty cel w zakupie tej działki. Jednak nie dostrzegał w niej niczego na tyle wartościowego, by płacić aż dziesięć miliardów. Na pierwszy rzut oka była to ewidentna strata. Jednak w oczach Vivienne ta ziemia była warta znacznie więcej niż te dziesięć miliardów. — A jeśli powiem ci, że za pół roku ta ziemia będzie miała ogromną wartość? Uwierzysz mi? — Nie uwierzę. Przynajmniej na razie nic na to nie wskazywało. — A jeśli powiem, że luksusowe posiadłości wokół tej pustej działki trafią wkrótce do sprzedaży? — Jakie luksusowe posiadłości? — zapytał Xavier, marszcząc brwi. Dlaczego nigdy o tym nie słyszał? — Wkrótce się dowiesz. Vivienne uśmiechnęła się, wyminęła Xaviera i weszła do toalety. Zamyślony Xavier wrócił do lobby. — Umowa podpisana? — zapytał Cassian. — Tak. — Skąd więc ta mina? — Czy ziemia, którą kupiła Vivienne, jest otoczona luksusowymi posiadłościami? — Nie. — Dowiedz się, do kogo należą tereny wokół tego nieużytku. Im szybciej, tym lepiej. — Okolica wokół tej pustej działki to zwykłe rozlewiska ściekowe. Nie ma tam czego badać. Zapomnij o luksusowych osiedlach, nikt nie pomyślałby nawet o wybudowaniu tam boiska do koszykówki. Xavier był zaskoczony. — Rozlewiska ściekowe? — zapytał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 – Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża. | Czytaj powieści online na beletrystyka