Silas podążył za wzrokiem Arthura.
Czerwień zdecydowanie wyróżniała się z tłumu.
Vivienne miała na sobie bordową suknię. Każdy jej gest — czy to lekkie zmarszczenie brwi, czy uśmiech — zdawał się poruszać serca wszystkich obecnych.
Obiektywy fotoreporterów były skierowane wyłącznie na nią, przez co wyglądała jak wielka gwiazda stąpająca po czerwonym dywanie.
Vivienne?
Silas potrzebował chwili, by ją rozpoznać.
Wcześniej Vivienne zawsze wolała delikatny makijaż i proste sukienki. Silas po raz pierwszy widział ją w takiej odsłonie.
Chloe nagle zbladła. Widziała Vivienne po raz pierwszy.
W porównaniu z magnetycznym urokiem Vivienne, ona sama wydawała się zbyt pospolita. Wyglądała jak nastoletnia uczennica, której brakowało dojrzałości.
„Vivienne… wygląda tak pięknie”.
W głosie Chloe brzmiała ledwo wyczuwalna nuta zazdrości.
Vivienne już wcześniej zauważyła Silasa i Chloe. Ruszyła prosto w ich kierunku.
Chloe myślała, że Vivienne nie ma pojęcia o sytuacji i poczuje się zawstydzona lub zaskoczona widokiem męża w towarzystwie innej kobiety.
Jednak Vivienne zachowywała się, jakby o wszystkim wiedziała. Na jej twarzy malował się spokój i opanowany uśmiech.
„Pani Huntington przyszła. Kim w takim razie jest ta kobieta obok pana Huntingtona?” — szepnął ktoś z dziennikarzy.
Vivienne podeszła i ujęła Silasa pod ramię. Następnie wyciągnęła dłoń w stronę Chloe i powiedziała z uśmiechem: „Musisz być Chloe, tą studentką, o której wspominał Silas, prawda? Witaj, jestem Vivienne. Możesz mi mówić: pani Huntington”.
Chloe niezręcznie cofnęła rękę, którą wcześniej trzymała ramię Silasa, po czym uścisnęła dłoń Vivienne.
„Miło mi panią poznać, pani Huntington”.
Tytuł „pani Huntington” uwiązł jej w gardle jak ość.
Vivienne zapytała: „Słyszałam od Silasa, że w ciągu najbliższych dwóch lat planujesz wyjazd na studia za granicę?”
Chloe ukradkiem spojrzała na Silasa.
Silas powiedział: „Chloe ma świetne wyniki w nauce. Planuje wyjechać na studia za granicę jeszcze w tym roku, ale jest nieco nieśmiała. Dlatego zabrałem ją dzisiaj tutaj, aby mogła poszerzyć horyzonty”.
Tak, tym razem chodziło tylko o to, by Chloe mogła zobaczyć trochę świata.
W tym momencie Silas nie był jeszcze całkowicie zakochany w Chloe. Prawdziwe uczucie narodziło się w nim dopiero po jej powrocie ze studiów zagranicznych.
But nawet teraz Silas zabierał Chloe na różne wydarzenia, przez co całe Silveridge City wiedziało, że żywi głębsze uczucie do pewnej studentki.
Jednak dla niej nic z tego nie miało już teraz znaczenia.
Przyszła na aukcję nie po to, by rywalizować z Chloe o względy Silasa, lecz w znacznie ważniejszym celu.
„W takim razie, Silas, zaopiekuj się dobrze panną Miller. Ja wejdę już do środka”.
Vivienne puściła ramię Silasa.
Silas był zaskoczony.
Nie spodziewał się takich słów z jej ust.
Zanim odzyskał rezon, Vivienne była już wewnątrz budynku.
Silas zmarszczył brwi.
Od kiedy to niegdyś niepokorna Vivienne stała się tak ugodowa?
Vivienne usiadła w dość niepozornym kącie. W aukcji brali udział najbardziej znani i wpływowi ludzie z całego Silveridge City.
Jeśli dobrze pamiętała, na tej aukcji znajdował się kawałek nieużytku, którego nikt nie chciał kupić.
Ostatecznie został kupiony przez drobnego przedsiębiorcę, a później zyskał ogromną wartość dzięki luksusowym inwestycjom w sąsiedztwie. Ten grunt można było śmiało opisać jako grunt o najwyższej wartości.
To doprowadziło do przemiany nikomu nieznanego drobnego przedsiębiorcy w potężnego magnata biznesowego.
Skoro zdecydowała się odejść od Silasa, powinna również zadbać o lepsze życie dla siebie.
Z kolei Silas po zajęciu miejsca zaczął szukać wzrokiem Vivienne. Siedząca obok niego Chloe zapytała: „Panie Huntington… Czy naprawdę chce pan, żebym to ja licytowała później?”
Głos Chloe wyrwał Silasa z zadumy. Odpowiedział: „Tak, ufam twojej ocenie”.
Chloe spłonęła rumieńcem.
Studiowała finanse przez tak długi czas właśnie z myślą o takim dniu.
Siedząc na piętrze, Vivienne obserwowała, jak Silas i Chloe rozmawiają i śmieją się ze sobą. Po prostu po cichu odwróciła wzrok.
Chloe rzeczywiście miała pewne umiejętności. To był jeden z powodów, dla których Silas w końcu zwrócił na nią uwagę.
W swoim poprzednim życiu Chloe zyskała uznanie Silasa, wybierając dla niego wyjątkowo atrakcyjną działkę.
W rzeczywistości jednak ta ziemia już wcześniej była wartościowa, zwłaszcza że w pobliżu znajdowały się nieruchomości należące do Huntington Group.
Chloe bez wahania podbijała cenę, korzystając z pieniędzy Silasa.
W konsekwencji wartość gruntów wokół nieruchomości Huntingtona również wzrosła. Tak czy inaczej, Silas ostatecznie na tym nie stracił.
Nawet bez pomocy Chloe Silas i tak wszedłby w posiadanie tej ziemi.
Rzeczywiście, gdy tylko rozpoczęła się aukcja, Chloe przystąpiła do licytacji.
Trzy pierwsze, najbardziej atrakcyjne działki zostały wygrane przez Chloe jedna po drugiej.
Silas siedział obok Chloe niczym anioł stróż.
„Projekt Horizon w Silveridge City! Cena wywoławcza: miliard dolarów!”
„Dwa miliardy dolarów”.
W miarę postępu aukcji Vivienne po raz pierwszy zabrała głos, sprawiając, że na sali rozległ się powszechny szmer zdumienia.
Silas zmarszczył brwi.
Co ta kobieta kombinowała?
Chloe powiedziała cicho: „Ta ziemia nie jest wiele warta. Vivienne zapewne straci pieniądze, licytując na poziomie dwóch miliardów”.
Silas wyciągnął telefon i wysłał SMS-a do Vivienne.
„Vivienne, co ty robisz?”
Vivienne spuściła wzrok, by zerknąć na wiadomość w telefonie. Zignorowała wiadomości.
„Dwa miliardy dolarów po raz pierwszy…”
„Dwa miliardy dolarów po raz drugi…”
…
„Mój Boże, Vivienne oszalała! Dwa miliardy dolarów za tak bezwartościową ziemię?”
Silas patrzył z głębokim szokiem na Vivienne siedzącą na piętrze.
„Trzy miliardy dolarów”.
Siedzący niedaleko Xavier rzucił nową kwotę.
Cassian prawie przewrócił stolik.
Cassian zgrzytnął zębami i wykrzyknął: „Xavier! Ty też oszalałeś?”
Vivienne zmarszczyła brwi. Zastanawiała się, kto do cholery próbuje odebrać jej tak bezwartościową ziemię. Kiedy jednak podniosła wzrok, naprzeciwko siebie ujrzała Xaviera.
Vivienne mgliście pamiętała, że Xavier był zamieszany w nielegalne interesy. Od kiedy zaczął zajmować się rynkiem nieruchomości?
„Cztery miliardy dolarów!” — Vivienne spokojnie podbiła stawkę.
Na dole Silas zmarszczył brwi jeszcze mocniej. Szybko napisał na telefonie: „Vivienne, zamknij się!”.
Tymenzie Vivienne po prostu wyłączyła telefon.
„Pięć miliardów dolarów”.
W obliczu celowej prowokacji ze strony Xaviera Vivienne wściekle zgrzytnęła zębami.
Dobrze, więc chciał z nią rywalizować?
Vivienne bez wahania rzuciła: „Dziesięć miliardów dolarów!”
„Oszalała. Ta kobieta jest niespełna rozumu!” — wykrzyknął Cassian.
Na dole Silas wstał. Nawet on, zazwyczaj tak opanowany, nie potrafił pojąć motywów Vivienne.
Z jego perspektywy ten grunt nie był warty nawet miliarda dolarów.
A mimo to Vivienne była gotowa zapłacić za niego dziesięć miliardów?
Xavier spojrzał na obojętny wyraz twarzy Vivienne. Uśmiechnął się i wykonał gest oznaczający, że się wycofuje.
„Dziesięć miliardów dolarów po raz pierwszy…”
„Dziesięć miliardów dolarów po raz drugi…”
„Sprzedane!”
Gdy uderzył młotek, Vivienne odetchnęła z ulgą.
Ziemia była wreszcie bezpieczna, ale zupełnie niepotrzebnie wydała dodatkowe osiem miliardów dolarów.
To wszystko wina Xaviera!
Vivienne posłała Xavierowi wściekłe spojrzenie z drugiego końca sali.
Cassian szturchnął Xaviera i szepnął: „Ej, Vivienne patrzy na ciebie wilkiem. Na jej miejscu też miałbym ochotę cię zabić!”
Xavier uniósł brew. Zdawał się zupełnie tym nie przejmować.
Na dole Chloe pociągnęła Silasa za rękaw. Powiedziała: „Panie Huntington, Vivienne sprawi, że straci pan wszystkie pieniądze”.
Silas odpowiedział chłodno: „Sama podbiła stawkę. Nikt nie zamierza brać za nią odpowiedzialności”.
















