Przez ten mały incydent Silas był rozproszony, a jego myśli krążyły wokół Vivienne. Całkowicie ignorował starania Chloe.
Gdy aukcja dobiegła końca, Vivienne zamierzała wyjść, lecz natknęła się na Silasa i Chloe.
„Vivienne, jeśli nie znasz się na nieruchomościach, nie przychodź tu szukać kłopotów” — powiedział Silas bez krzty szacunku.
Chloe wtrąciła: „Tak, Vivienne. Twoje zachowanie kosztowało pana Huntingtona dziesięć miliardów dolarów”.
Vivienne zaśmiała się cicho, po czym powiedziała: „Panno Miller, zaszło nieporozumienie. To ja zamierzam kupić tę ziemię. Co to ma wspólnego z Silasem?”
Chloe wypaliła: „Ale to przecież dziesięć miliardów dolarów…”
„To tylko mizerne dziesięć miliardów dolarów. Dla nas to drobne na wydatki, nie mówiąc już o pannie Ashford” — dobiegł z oddali głos Cassiana, który dodał: „Mam rację, panno Ashford?”
Vivienne dostrzegła stojącego obok Cassiana Xaviera. Odpowiedziła ze spokojem: „To tylko dziesięć miliardów. Kupiłam to dla zabawy”.
Twarz Chloe w ułamku sekundy spowiła bladość.
W oczach Silasa dziesięć miliardów dolarów było niczym. Bur w oczach Vivienne wydawało się to warte jeszcze mniej!
Chloe poczuła się jak ryba bez wody; zachowała się tak ignorancko w obecności tych ludzi!
Nagle Xavier zapytał: „Słyszałem, że pan Huntington niedawno się ożenił. Czy ta młoda dama u jego boku to pani Huntington?”
Chloe natychmiast się zaczerwieniła. Zaprzeczyła nerwowo: „N-nie…”
„To moja ukochana, Vivienne” — powiedział Silas, przyciągając Vivienne do siebie.
Vivienne próbowała strząsnąć dłoń Silasa, ale ten mocno ją trzymał.
Już wcześniej zauważył, że wzrok Xaviera był bez przerwy utkwiony w Vivienne.
Mężczyźni najlepiej rozumieją innych mężczyzn. Wystarczyło jedno spojrzenie, by przejrzał zamiary Xaviera.
„A więc to panna Ashford jest panią Huntington. Mój błąd. Widziałem wcześniej, jak pan Huntington rozmawiał i śmiał się z tą młoda damą na sali, więc pomyślałem, że to ona jest jego żoną” — powiedział Cassian.
Postukał się w czoło i kontynuował: „W takim razie ta młoda dama musi być sekretarką pana Huntingtona. Nic dziwnego, że licytowała w jego imieniu”.
Vivienne nie mogła powstrzymać się od śmiechu.
Choć nie obchodzili jej już ani Chloe, ani Silas, słowa Cassiana sprawiły jej cichą satysfakcję.
Tymczasem twarz Chloe stała się trupio blada.
Widząc to, Silas polecił: „Arthurze, odwieź Chloe do domu”.
„Tak, panie Huntington”.
Cassian uśmiechnął się szeroko i powiedział: „Cóż, nie będziemy wam dłużej przeszkadzać. Do widzenia”.
Gdy Cassian i Xavier odeszli, Vivienne w końcu wyszarpnęła rękę z uścisku Silasa. Powiedziała: „Przestań mnie trzymać!”
Silas nie spodziewał się, że Vivienne tak gwałtnie wyrwie swoją dłoń.
W przeszłości Vivienne zawsze tak bardzo zabiegała o bliskość z nim, że wręcz za nim biegała krok w krok.
Jednak dzisiejszego wieczoru Vivienne wydawała się zupełnie inną osobą.
Silas powiedział chłodno: „Jeśli próbujesz w ten sposób zwrócić na siebie moją uwagę, nie musisz tego robić”.
Słowa te odebrały Vivienne mowę.
Chciała mu się odciąć, ale nie wiedziała, od czego zacząć.
W końcu biorąc pod uwagę, jak bardzo zależało jej dawniej na Silasie, prawdopodobnie naprawdę zrobiłaby coś takiego, by przyciągnąć jego wzrok.
Tyle tylko, że teraz było zupełnie inaczej!
Zirytowana Vivienne rzuciła niedbale: „Myśl sobie, co chcesz”.
„Czekaj”.
„O co chodzi?”
„Co cię łączy z Xavierem?”
„Nic nas nie łączy. Nawet go nie znam”.
Silas powiedział chłodno: „Vivienne, bez względu na to, co was łączy, pamiętaj, że jesteś panią Huntington. Lepiej pilnuj swojej pozycji i trzymaj się z daleka od innych mężczyzn”.
Słysząc słowa Silasa, Vivienne parsknęła śmiechem. Odpowiedziała: „Silas, może zacznij wymagać najpierw od siebie? Czy brałeś pod uwagę swoją pozycję i szacunek do mnie, kiedy przyprowadziłeś tu dzisiaj Chloe?”
„Kazałem dzisiaj Arthurowi cię powiadomić”.
„Doprawdy? Po to, żeby przekazać mi, bym nie przychodziła?”
Silas zamilkł.
Istotnie, to była jego wina.
Vivienne kontynuowała: „Nawet Xavier, człowiek z zewnątrz, uznał Chloe za panią Huntington, nie wspominając o reszcie gości. Jeśli naprawdę kochasz Chloe, to weźmy rozwód”.
„Vivienne, czy ty straciłaś rozum?”
Silas zmarszczył brwi. Choć nie darzył Vivienne uczuciem, wcale nie zamierzał się z nią rozwodzić.
W końcu było to małżeństwo z rozsądku. Taki układ nie kończył się ot, tak, na jedno słowo o rozwodzie.
Widząc poważną minę Silasa, Vivienne wiedziała, że w tej chwili nie myśli o rozwodzie. Wszystko przez wpływy rodziny Ashfordów, która za nią stała.
Za kilka lat, kiedy stanie się dla niego bezużyteczna, porzuci ją jak niepotrzebny śmieć.
Myśląc o swoim tragicznym końcu w poprzednim życiu, postanowiła zakończyć to wszystko już teraz, zamiast bezczynnie czekać.
„Powiedziałam: weźmy rozwód”.
Następnego dnia wiadomości o ekstrawaganckim zakupie bezwartościowej ziemi przez Vivienne zalały wszystkie główne portale.
Jako jedyna córka rodziny Ashfordów Vivienne miała w przyszłości odziedziczyć cały majątek. Dziesięć miliardów dolarów stanowiło dla nich ledwie kroplę w morzu.
Problem tkwił jednak w tym, że rodzinne przedsiębiorstwa były w ciągłym ruchu, więc nie dysponowała tak dużą ilością gotówki, którą mogłaby ot tak wykorzystać.
Dziesięć miliardów dolarów nie było małą sumą.
Vivienne leżała na łóżku, masując skronie.
Czy powinna zwrócić się do Silasa?
Nie.
Gdy wczoraj oznajmiła, że chce rozwodu, Silas odszedł bez wahania.
Po prostu nie potrafiła tego pojąć. Była gotowa oddać mu udziały Ashfordów, a on wciąż nie zgadzał się na rozwód.
But do kogo innego, jeśli nie do Silasa, mogła się zwrócić?
Nagle Vivienne gwałtownie usiadła na łóżku.
Wpadła na pomysł!
„Xavier!”
W wyższych sferach liczyły się znajomości. Vivienne wykorzystała swoje kontakty i zdołała skontaktować się z Xavierem.
Pamiętała, że wpływy Xaviera sięgały głównie zagranicy, lecz od dwóch lat przebywał w Silveridge City.
Choć inni o tym nie wiedzieli, ona była świadoma, że w nadchodzących latach Xavier szybko zdominuje rynek w Silveridge City. Wiedziała też, że w końcu stanie do bezpośredniej walki z Silasem.
W sali konferencyjnej Prescott Group Xavier bawił się cicho swoją zapalniczką.
Vivienne po wejściu przeszła prosto do rzeczy: „Chcę pożyczyć od ciebie osiem miliardów dolarów”.
„Pff!” — Cassian wypluł łyk herbaty.
Widział już w życiu bezpośrednich ludzi, ale nikt nie był aż tak bezceremonialny!
„Panno Ashford, nie owija pani w bawełnę, co?”
Vivienne mrugnęła i odpowiedziała: „Ostatnim razem mówiliście, że dziesięć miliardów dolarów to dla was grosze”.
„Po prostu nie chcieliśmy, żeby poczuła się pani zakłopotana. Ale jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś w ten sposób odwdzięczał się za przysługę!”
Cassian pokręcił głową. Istotnie, wszystkie piękne kobiety były szalone.
Xavier wciąż bawił się zapalniczką, pytając: „Najpierw powiedz mi, dlaczego miałbym pożyczyć ci osiem miliardów dolarów”.
„Potrzebowałam tylko dwóch miliardów, aby zabezpieczyć teren pod Projekt Horizon. Ale przez pana ingerencję, panie Blackwood, muszę teraz zapłacić dodatkowe osiem miliardów za nic”.
„To nie jest wystarczająco przekonujący powód”.
Vivienne zamilkła na chwilę. Potem powiedziała: „Panie Blackwood, pana interesy znajdują się za granicą. Od dwóch lat przebywa pan jednak w Silveridge City. Sądzę, że chce pan przenieść całą tę nielegalną działalność z zagranicy tutaj, piorąc te pieniądze. Mam rację?”
Cassian, który właśnie pił herbatę, zamarł na chwilę. Podświadomie spojrzał na Xaviera.
Czy dziedziczka rodziny Ashfordów mogła wiedzieć o takich rzeczach?
Nigdy o tym nie słyszał.
















