Zgodnie z osią czasu z jej poprzedniego życia Xavier miał ujawnić swoją tożsamość dopiero trzy lata po śmierci Killiana. Czy to możliwe, że jej odrodzenie nieumyślnie wszystko zmieniło?
W tym momencie twarz Chloe pobladła na słowa Killiana.
Czy nie krążyły plotki, że Xavier był sierotą? Jak to możliwe, że był wnukiem Killiana? Czy to nie oznaczało, że Killian słyszał wszystko, co przed chwilą powiedziała?
Obrażenie Killiana oznaczałoby dla niej brak jakichkolwiek perspektyw w świecie finansów. Mając to na uwadze, Chloe spojrzała na Silasa z prośbą o pomoc.
— Panie Blackwood seniorze, Chloe miała przed chwilą zbyt długi język. Proszę jej wybaczyć, mając na uwadze jej młody wiek.
Killian tylko prychnął w odpowiedzi. — Słyszałem, że u boku pana Huntingtona stoi geniusz finansowy, ale wygląda na to, że nie robi takiego wrażenia, jak głosiły plotki.
Twarz Chloe pobladła jeszcze bardziej. Najwyraźniej straciła względy u Killiana.
Vivienne obserwowała całą sytuację. W tym momencie nawet gdyby Silas się odezwał, nic by to nie zmieniło.
W normalnej sytuacji Chloe zostałaby już wyrzucona za to, jak skrytykowała wnuka Killiana. Killian i tak potraktował ją ulgowo.
Silas zacisnął usta i milczał.
Jednak spojrzenie Killiana złagodniało nieco, gdy spojrzał na Vivienne. — Jesteś z rodziny Ashfordów, prawda? — Vivienne natychmiast wyrwała się z zadumy, gdy Killian nawiązał z nią rozmowę.
Skinęła głową i odpowiedziała: — Jestem Vivienne.
— Malachi nie był przystojny za młodu, ale jego wnuczka wyrosła na taką piękność. Twój dziadek i ja byliśmy dość blisko ponad czterdzieści lat temu, a teraz, w mgnieniu oka, tak bardzo wydoroślałaś.
Blisko? Vivienne pamiętała, że jej dziadek zawsze był beztroski i nigdy nie przejmował się sprawami rodzinnymi. Dawno już odszedł, ale nigdy nie słyszała o żadnej więzi między nim a Killianem.
Vivienne nie wiedziała, co odpowiedzieć. Ale właśnie wtedy Killian pochylił się i zapytał: — Jesteś mężatką?
Vivienne skinęła głową. — Tak, jestem.
— Za którego młodzieńca wyszłaś? — Vivienne zerknęła na stojącego obok Silasa. Twarz Killiana natychmiast spochmurniała na widok Silasa. — Wnuk tego łajdaka Percivala to podlec!
Silas uśmiechnął się lekko na słowa Killiana i odpowiedział: — Mój dziadek często o panu wspominał, panie Blackwood seniorze. Wygląda na to, że byliście dość blisko.
— Wcale nie byliśmy blisko! — zaprzeczył Killian.
Podczas gdy oni rozmawiali, Chloe stała tylko niezręcznie obok, ignorowana przez wszystkich. Kiedy Killian odszedł, pociągnęła Silasa za rękaw i powiedziała: — Panie Huntington, chciałabym już wyjść.
Silas spojrzał na zegarek i powiedział: — Odwiozę cię.
Chloe zapytała: — A co z Vivienne?
Silas zerknął na Vivienne, która niedaleko rozmawiała wesoło z Killianem. Odpowiedział chłodno: — Sama znajdzie drogę powrotną.
W spojrzeniu, jakim Chloe obdarzyła Vivienne, kryła się nuta zazdrości. Jak to możliwe, że Vivienne zyskała przychylność Killiana? To było po prostu niesprawiedliwe.
W międzyczasie Vivienne zobaczyła, jak Silas i Chloe wychodzą z klubu jedno za drugim. Arthur podszedł do niej cicho i powiedział: — Pan Huntington odwiezie panią Miller do akademika.
— Rozumiem — odpowiedziała Vivienne.
Arthur spodziewał się, że Vivienne urządzi płaczliwą scenę na tę wiadomość, ale ku jego zaskoczeniu pozostała spokojna. Stojący obok niej Xavier zapytał: — Czy pan Huntington odwozi do domu kogoś innego?
Vivienne nie czuła się zakłopotana i odpowiedziała: — Czy to nie oczywiste?
Nie tylko ona była tego świadkiem; wszyscy inni też to widzieli. Silas zlekceważył swoją żonę dwa razy z rzędu i otwarcie odwoził inną kobietę do domu, zostawiając żonę na bankiecie. Jutro w towarzyskich kręgach wyższych sfer z pewnością zaczną krążyć przeróżne plotki.
— Nie jesteś zła?
— Ani trochę. — Miała już dość tego, że w jej głowie liczył się tylko Silas. Nie pozwoli sobie ponownie wpaść w tę samą pułapkę.
Xavier spojrzał na Vivienne. Choć wydawała się obojętna, wciąż dostrzegał w jej oczach cień samotności. — Panno Ashford, czy mogłbym mieć zaszczyt odwieźć panią do domu? — zapytał.
Robiło się późno i Vivienne rzeczywiście miała już dość tego miejsca. Arthur stanął obok niej i powiedział: — Panie Blackwood, pozwoli pan, że to ja odwiozę panią do domu.
Xavier zignorował Arthura i czekał na odpowiedź Vivienne. Vivienne wstała i przyjęła propozycję Xaviera. — Cóż, dziękuję, panie Blackwood.
Xavier stanął u boku Vivienne niczym dżentelmen, pozostawiając Arthura bezradnym. Jak miałby się wytłumaczyć Silasowi, gdyby wrócił sam?
Vivienne poszła za Xavierem do samochodu, za którego kierownicą siedział Cassian. Tylko Xavier potrafił sprawić, by najstarszy syn rodziny Prescottów został kierowcą.
— Xavier, czekałem na ciebie na zewnątrz przez całe godziny, podczas gdy ty tam w środku cały czas flirtowałeś? — poskarżył się Cassian.
Vivienne wyczuwała frustrację Cassiana, patrząc na jego odbicie w lusterku wstecznym. Xavier odpowiedział nonszalancko: — Najpierw odwieźmy pannę Ashford do domu.
— Hej, czy nie mieliśmy jechać... — Zanim Cassian zdołał dokończyć zdanie, Xavier kopnął w oparcie fotela kierowcy. Cassian zamilkł, widząc w lusterku wstecznym ostrzegawcze spojrzenie Xaviera.
— Czy macie później coś do załatwienia? — zapyatła Vivienne.
— Nic ważnego.
— Właściwie to nie musicie mnie odwozić, mogę wrócić sama.
— Silveridge może wydawać się spokojne, ale jest niebezpieczne, zwłaszcza teraz, gdy jesteś żoną Silasa.
Vivienne uniosła brew i powiedziała: — Panie Blackwood, Silas różni się od pana. On jest uczciwym biznesmenem.
Xavier powiedział beznamiętnie: — Nawet pan Huntington może nie być czysty w tak skomplikowanym miejscu jak to.
Vivienne nie zaprzeczyła jego słowom. W swoim poprzednim życiu, choć była mężatką Silasa przez wiele lat, on nigdy nie pozwolił jej mieszać się w sprawy jego rodziny.
Choć wydawało się, że Silas jest uczciwym przedsiębiorcą, jak człowiek dzierżący tak absolutną władzę w Silveridge City mógł być całkowicie czysty? Po prostu sekrety Silasa były lepiej skrywane.
Jeśli zaś chodzi o Xaviera, on nawet nie zadawał sobie trudu, by cokolwiek ukrywać. W końcu mówiono, że Xavier nie ma żadnych słabości.
— Panno Ashford, jesteśmy na miejscu. — Cassian zaparkował samochód przed rezydencją Huntingtonów. Światła wciąż były zgaszone, co oznaczało, że Silas jeszcze nie wrócił.
— Dziękuję, panie Blackwood, panie Prescott — powiedziała Vivienne, dziękując im podczas wysiadania z samochodu. Xavier patrzył, jak Vivienne wchodzi do domu, po czym zasunął szybę i rzekł do Cassiana: — Jedziemy.
— A więc wciąż pamiętasz, że musimy jechać? Zapomniałeś o spotkaniu z Damienem o północy? — Cassian zerknął na zegarek i dodał: — Już jesteśmy spóźnieni!
— Niech więc czeka. — Xavier powiedział chłodno: — Odetnę mu jedną rękę, jeśli ten śmieć nie przyniesie mi tego, czego potrzebuję.
Tymczasem Vivienne wyczuła, że coś jest nie w porządku, gdy tylko wehszła do domu. Enid wiedziała, że dziewczyna boi się ciemności, więc zazwyczaj zostawiała dla niej włączone światła w salonie. Jednak w tym momencie światła były zgaszone.
— Silas? Wróciłeś? — W pokoju na dłuższą chwilę zapadła cisza. Vivienne wyczuła, że coś jest nie tak, lecz gdy tylko zamierzała wyjść, czyjaś wielka dłoń nagle zakryła jej usta.
— Ty cholerna suko! To przez ciebie straciłem wszystkie pieniądze! — Vivienne szamotała się, by się uwolnić, ale mężczyzna był zbyt silny.
Podczas szamotaniny Vivienne zdołała wyciągnąć z torebki zapalniczkę i przypalić nadgarstek mężczyzny. Gdy ten cofnął się z bólu i zrobił kilka kroków w tył, Vivienne natychmiast wybiegła przez drzwi.
— Silas! Silas! — Vivienne raz po raz wykrzykiwała jego imię w duchu. Biegnąc, wybrała numer Silasa.
— Halo?
— Silas! Gdzie jesteś? Wracaj szybko! Ktoś jest w domu... — Zanim Vivienne zdążyła dokończyć zdanie, jej telefon został wytrącony na ziemię. Przed nią stał zaparkowany van, którego reflektory oślepiły jej oczy.
Po drugiej stronie słuchawki Silas zmarszczył brwi i zapytał: — Vivienne?
— Jeśli chcesz uratować żonę, przynieś w zamian dziesięć miliardów dolarów! — Spojrzenie Silasa stało się lodowate, ale tamten już się rozłączył.
— Silas, co się stało? — Chloe, która siedziała obok niego, zauważyła jego niepokojący wyraz twarzy.
Silas zacisnął zęby i wydał polecenie: — Zawracaj natychmiast!
Kierowca był zaskoczony. — Ale panie Huntington, jesteśmy już prawie pod akademikiem.
— Powiedziałem, żebyś jechał do domu!
Kierowca zawahał się przez chwilę, po czym odpowiedział: — Zrozumiałem, panie Huntington!
Chloe nigdy wcześniej nie widziała Silasa tak zdenerwowanego. — Vivienne ma kłopoty — powiedział Silas.
— Vivienne? Co się stało z Vivienne? — Silas zignorował Chloe, próbując sobie przypomnieć, skąd znał głos, który przed chwilą usłyszał. Brzmiał znajomo, ale nie potrafił sobie przypomnieć, gdzie go wcześniej słyszał.
O północy Cassian zaparkował samochód przed opuszczoną fabryką. Xavier wysiadł z auta, zdając sobie sprawę, że Damien i pozostali jeszcze nie dotarli.
Cassian zaklął: — Cholera! Czy ten gówniarz naprawdę spóźnia się bardziej niż my? Ewidentnie prosi się o kłopoty!
Silas zapalił papierosa. Nieopodal w ich stronę pędził van.
Damien wygramolił się z samochodu i powiedział: — Panie Blackwood! Panie Prescott, j-ja opóźniłem się po drodze. — Damien uśmiechnął się przymilnie.
— Gdzie są pieniądze? — zapytał Cassian.
— Panie Prescott, panie Blackwood, proszę mnie posłuchać. To wszystko wina tej przeklętej kobiety, która pokrzyżowała moje plany! Musiałem ją przed chwilą związać, dlatego spóźniłem się po drodze. Panie Blackwood...
Cassian przerwał mu zniecierpliwiony: — Dosyć tego. Czy ktoś cię o to pytał? Pytałem tylko, gdzie jest to, czego potrzebujemy.
— T-Ta rzecz została kupiona przez tę przeklętą kobietę! Ale to nieważne, jej mąż jest bogaty. Już kazałem komuś zadzwonić do jej męża.
— Jeśli chce uratować żonę, będzie musiał zapłacić okup w wysokości dziesięciu miliardów dolarów! Te pieniądze są warte znacznie więcej niż ta działka ziemi!
Cassian powiedział obojętnie: — Więc załatw to szybko. Mój czas jest cenny.
— Bez obaw! Powiedziałem już Silasowi. Jeśli nie zdobędzie dziesięciu miliardów dolarów w ciągu godziny, wykończę ją!
Nagle źrenice Xaviera się zwęziły. Postąpił krok w przód i chwycił Damiena za kołnierz. Powiedział lodowatym głosem: — Czyje imię przed chwilą wymieniłeś?
— S-Silas... To... Silas... — Damien trząsł się ze strachu.
Głos Xaviera stał się jeszcze zimniejszy. — Kogo porwałeś?
— Córkę rodziny Ashfordów, Vivienne Ashford! Jest żoną Silasa! To wszystko dlatego, że ukradła tę działkę, którą można było kupić za kilka miliardów dolarów, ja...
Zanim Damien zdołał dokończyć, Xavier kopnął go w klatkę piersiową, przez co Damien zatoczył się do tyłu.
W tonie Xaviera pobrzmiewała groźba, gdy zapytał: — Gdzie ona jest?
















