Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża.

Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża.

Autor: Anya Moreau

Rozdział 4
Autor: Anya Moreau
25 lip 2026
W pokoju na chwilę zapadła cisza. W końcu Xavier powiedział z półuśmiechem: „Pani Huntington, nie może nas pani tak po prostu oskarżać”. „Dokładnie, jesteśmy uczciwymi przedsiębiorcami!” — powiedział poważnie Cassian do Vivienne. „To, czy jesteście uczwiwi, czy nie, mało mnie obchodzi. Myślę jednak, że Silas byłby tym żywo zainteresowany” — odpowiedziała spokojnie Vivienne. Kontynuowała: „Jeśli o mnie chodzi, jestem tylko głupiutką bogatą dziewczyną, ale Silas nią nie jest. Gdybym mu o tym wszystkim wspomniała, ciekawe, czy zwróciłby na to uwagę”. „Jesteś zbyt przebiegła!” — powiedział Cassian, nie mogąc powstrzymać frustracji. Vivienne spojrzała uważnie na Xaviera. Powiedziała: „Nie będę owijać w bawełnę. Muszę pożyczyć od pana osiem miliardów dolarów. Po trzech latach zwrócę całą kwotę wraz z odsetkami”. Cassian doznał szoku, a jego oczy rozszerzyły się z niedowierzania. Powiedział: „Chyba nie mówisz poważnie. To osiem miliardów dolarów! Czy ty w ogóle wiesz, ile wyniosą odsetki po trzech latach? Jeśli nie będziesz mogła tego spłacić, będziemy osiem miliardów do tyłu. A do tego jesteś żoną pana Huntingtona! Jak mielibyśmy wtedy wyciągnąć od ciebie te pieniądze?” „Wiem, ile wynoszą odsetki, i mogę podpisać z panem umowę. Jeśli nie będę w stanie ich spłacić, przekażę panu należące do mnie akcje Ashfordów oraz moje nieruchomości. Będę też posłusznie dla pana pracować do końca życia”. Vivienne zawahała się przez chwilę, po czym dodała: „Poza tym moje małżeństwo z Silasem zapewne nie przetrwa trzech lat. Nawet gdybym za trzy lata wciąż była jego żoną, on nie kiwnie palcem, by mnie chronić”. Słysząc to, Xavier podniósł wzrok i przez dłuższą chwilę przyglądał się Vivienne. Cassian nastawił uszu, wyczuwając świeżą porcję plotek. Szybko jednak oprzytomniał i zawołał: „To nie przejdzie! Absolutnie się nie zgadzam!” Zanim zdążył dokończyć, uciął mu spokojny głos obok: „Dobrze, pożyczę ci te pieniądze”. „Co?!” — wykrzyknął Cassian, zrywając się z krzesła. „Ty też zwariowałeś?!” „Nasz dział finansowy przeleje ci pieniądze. Umowę sporządzimy później” — powiedział Xavier. „Xavier! Oszalałeś!” — Cassian tupnął nogą. „Dziękuję, panie Blackwood”. Vivienne właśnie wstała i powiedziała: „Będę czekać na wiadomość. Liczę na owocną współpracę”. Z lekkim uśmiechem na twarzy odwróciła się i opuściła gabinet dyrektora. Gdy tylko wyszła, Cassian zgrzytnął zębami i powiedział: „Ot tak po prostu sobie poszła? To osiem miliardów dolarów! Czy ty postradałeś zmysły? Ona jest żoną Silasa! Dlaczego pożyczasz jej pieniądze?” Xavier odpowiedział z półuśmiechem: „Bo jest ładna”. „Niech to szlag! Dlaczego ty podrywasz dziewczyny, a ja muszę za to płacić?” Xavier wstał, po czym położył kartę bankową na piersi Cassiana. Powiedział: „Jeśli chodzi o kobietę, która mi się podoba, sam zapłacę za prezent ślubny”. „Co? Prezent ślubny? Przecież ona jest żoną Silasa. O jakim prezencie ślubnym ty w ogóle mówisz?” Xavier zignorował Cassiana i po prostu wyszedł z gabinetu. „Z nimi obojgiem jest coś nie tak!” Tymczasem Vivienne, gdy tylko weszła do rezydencji Huntingtonów, ujrzała Silasa siedzącego na krześle w salonie. Zmarszczyła brwi. W poprzednim życiu Silas rzadko przekraczał próg ich domu. Od kiedy tak bardzo polubił przebywanie w domu? Vivienne pomyślała, że przyszedł po prostu odpocząć, więc odwróciła się i skierowała na schody prowadzące na piętro. Nagle Silas zawołał chłodno: „Vivienne!” Vivienne zatrzymała się. „O co chodzi?” Obojętność, z jaką Vivienne traktowała go przez ostatnich kilka dni, drażniła Silasa. Powiedział zniecierpliwiony: „Ludzie z domu aukcyjnego przyszli upomnieć się o pieniądze”. „Wiem”. Silas westchnął. Powiedział: „Jeśli brakuje ci pieniędzy, możesz mi powiedzieć”. Vivienne odrzuciła jego ofertę z chłodem: „Nie trzeba. Już to załatwiłam”. „Skąd wzięłaś pieniądze?” Dziesięć miliardów dolarów nie było małą sumą. Doskonale wiedział, na ile mogła sobie pozwolić, biorąc pod uwagę płynne aktywa rodziny Ashfordów. Niemożliwe było, aby zdobyła tak ogromną kwotę w tak krótkim czasie. „To moja sprawa. Nie musisz się tym martwić”. „Vivienne, nie zapominaj, że jestem twoim mężem”. Vivienne uśmiechnęła się z autoironią. Mężem? Silas zawsze się tego wstydził. Od kiedy to pamięta, że jest jej mężem? „Denerwujesz się tylko dlatego, że boisz się, iż stracę te dziesięć miliardów i zaszkodzę rodzinie Huntingtonów”. Silasa zatkało. Widząc jego reakcję, Vivienne wiedziała, że miała rację. Vivienne powiedziała lekko: „Nie martw się, nie sprowadzę kłopotów na rodzinę Huntingtonów. Doskonale wiem, że nasze małżeństwo to tylko sojusz biznesowy. Albo razem pniemy się w górę, albo razem upadamy. Poza tym nie musisz tak często przychodzić do domu”. Silas nie wiedział, co odpowiedzieć. Dawniej rzeczywiście tak myślał. Dlatego był tak zimny wobec Vivienne po ślubie i nawet jej nie dotykał. But kiedy usłyszał te słowa przed chwilą, nagle zdał sobie sprawę ze swojej obojętności. W momencie gdy Silas miał już coś powiedzieć, telefon Vivienne nagle zawibrował — otrzymała powiadomienie o przelewie. Nie spodziewała się, że Xavier okaże się tak niezwykle sprawny. Osem miliardów dolarów wpłynęło na jej konto w zaledwie godzinę. Gdy problem został rozwiązany, Vivienne uśmiechnęła się. Silas zacisnął usta. Nagle przypomniał sobie, jak Vivienne dawniej chodziła za nim krok w krok. Kiedyś uśmiechała się do niego w ten sposób, ale on nigdy na to nie zważał. „Dziś wieczorem odbędzie się bankiet. Towarzyszysz mi”. „Ja?” Vivienne, która zamierzała właśnie iść na górę, zmarszczyła brwi. Silas zapytał: „Nie chcesz?” „Dlaczego nie zabierzesz ze sobą Chloe?” Vivienne była zdezorientowana. Pamiętała, że w poprzednim życiu na każdy bankiet czy kolację Silas zabierał właśnie Chloe. Jeśli dobrze pamiętała, tym razem chodziło o bankiet o randze międzynarodowej. W swoim poprzednim życiu nalegała, by pójść, ale Silas i tak ostatecznie zabrał ze sobą Chloe. To pośrednio utorowało Chloe drogę do przyszłych studiów za granicą. Dlaczego nagle pomyślał o zabraniu jej na tak ważne wydarzenie? „Jesteś panią Huntington, więc to ty powinnaś bywać na takich przyjęciach”. Vivienne nie uwierzyła w tę wymówkę. Pomyślała, że Silas przypomniał sobie o niej tylko dlatego, że Chloe była pewnie czymś zajęta. Zresztą to była dobra okazja, by wziąć udział w takim wydarzeniu. Przecież musiała nawiązać więcej kontaktów, aby rozwijać własne interesy. „W porządku. Pójdę się przygotować” — powiedziała Vivienne. Widząc, że Vivienne zgodziła się pójść z nim na przyjęcie, Silas odetchnął z ulgą. Przynajmniej Vivienne wciąż była gotowa odgrywać rolę żony Silasa. Być może nie straciła jeszcze całej nadziei, jaką w nim pokładała. Tymczasem Chloe w swoim pokoju w akademiku oglądała sukienkę przysłaną przez Arthura. Współlokatorki patrzyły na nią z zazdrością. „Chloe, twój chłopak jest dla ciebie taki dobry. Przysłał ci taką piękną sukienkę”. Chloe spłonęła rumieńcem. „Chloe, kiedy w końcu przedstawisz nam swojego chłopaka?” „No właśnie, jest taki bogaty i ciągle zabiera cię na różne imprezy. Jesteśmy takie ciekawe!” Chloe pokręciła głową i powiedziała: „W jego firmie jest mnóstwo pracy, więc nie ma zbyt wiele wolnego czasu. Przedstawię was sobie, kiedy nadarzy się okazja”. W tym momencie zadzwonił telefon Chloe. Widząc, że dzwoni Arthur, odebrała z radością. „Arthurze, czy pan Huntington kazał ci po mnie przyjechać? Zaraz schodzę”. „Panno Miller, pan Huntington przekazał, że dzisiaj nie musi pani przychodzić”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Odrodzona, by rządzić: W ramionach wroga mojego byłego męża. | Czytaj powieści online na beletrystyka