Odrzucona przez Przeznaczonego, Zdobyta przez Alfę Miliardera

Odrzucona przez Przeznaczonego, Zdobyta przez Alfę Miliardera

Autor: Eleanor Davis

04
Autor: Eleanor Davis
30 kwi 2026
Sebastian Cross. Jedyny mężczyzna, o którym miałam nadzieję, że obdarzy mnie miłością, co jednak nigdy nie nastąpiło. Umysł potrafił być suką. Myślałam, że pogodziłam się ze zdradą Sebastiana i nie poczuję niczego podczas naszego spotkania. Ale obserwując, jak się do mnie zbliża, z wyrazem twarzy kogoś, kto dzierży pełnię władzy, poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Pociągnęłam nosem i odwróciłam wzrok, zmuszając łzy do powrotu. – Musiałem więc pofatygować się osobiście, by z tobą porozmawiać. – Oparł się o kontuar obok mnie. – Jakie to śmiałe. Czułam ścisk w gardle, nie potrafiąc znaleźć odpowiednich słów. Obawiałam się, że jeśli uda mi się przemówić, mój głos się załamie. Trzech strażników kręciło się wokół niego, miotając spojrzenia na wszystkie strony. Sebastian wyglądał wyrafinowanie, jakby z pewnością wiodło mu się bardzo dobrze. Co on w ogóle tu robił? Czy kogoś stąd odbierał? – Jak się nazywasz? – zapytał, przechylając głowę. Nic nie powiedziałam, nie chcąc nawet na niego spojrzeć. – Halo? – Nie mam ochoty zdradzać swojego imienia nieznajomym – zdołałam w końcu z siebie wydusić. Mój głos był napięty. W jego oczach zalśniło rozbawienie. A przecież był to człowiek, który nigdy się do mnie nie uśmiechnął przez cały rok, kiedy byliśmy razem. – Powiedzmy, że jestem dziś nazbyt podekscytowany – westchnął. – Jestem tutaj, w oczekiwaniu na przybycie pewnej suki. – Kiedy posłałam mu zdezorientowane spojrzenie, dodał: – Byłej przeznaczonej. Mamy już za sobą pierwszy etap i został nam tylko jeden, malutki kroczek. W końcu będę od niej wolny. Prychnęłam z pogardą. Był niewiarygodny. – Zrobiłbym to wcześniej, wiesz? Ale to wstrętne dziewuszysko zaginęło lata temu. Wycisnęła z nas wszystkie nerwy, żeby ją odnaleźć. – Mówił z czystą pogardą. – Co sprawia, że nazywasz ją wstrętną? – zapytałam, zanim zdążyłam ugryźć się w język. Zaśmiał się cicho. – Zaufaj mi, skarbie; ona jest potworem. Gdybyś ją zobaczyła, miałabyś takie samo zdanie. Jest najbrzydszym stworzeniem, jakie w życiu widziałem. Coś gorącego eksplodowało w mojej klatce piersiowej. Tylko resztką sił powstrzymałam swoje emocje przed wybuchem. Nie. To nie było odpowiednie miejsce. Ale to Sebastian był prawdziwym potworem. Nie miał pojęcia, że stoi przed tą samą kobietą, którą tak bardzo gardził. Co zrobiłby jego dumny majestat, gdyby się o tym dowiedział? To miało sens, że czekał na lotnisku. Wyraźnie chciał zaciągnąć mnie do świątyni, by przeciąć wstążkę. Cóż, nie pozwolę mu upokorzyć się publicznie. Nie po raz kolejny. Na szczęście mój bagaż w końcu się pojawił. – Przepraszam za opóźnienie, proszę pani – powiedział młody mężczyzna, przysuwając mi walizkę. Nie patrząc na Sebastiana, ruszyłam do wyjścia. To musiało go zaskoczyć. – Chciałbym z tobą kiedyś porozmawiać. Jeśli nie masz nic przeciwko, poproszę o namiary na ciebie. Przez chwilę stałam do niego tyłem, ważąc słowa. Odwróciłam się, gdy znalazłam najbardziej uprzejmą z możliwych odpowiedzi: – Nawet gdybym miała podać ci swój numer, aby obronić się przed tobą, nie zrobiłabym tego. Alfo. Kiedy moje słowa dotarły do jego świadomości, w jego oczach zatańczyło zaskoczenie, a po nim pojawił się cień urazy. Coś rozkwitło w mojej piersi. To była duma. Pociągnęłam więc swój bagaż, zostawiając go zszokowanego w tym samym miejscu. ****†****† Arthur i ja dotarliśmy do domu w samym środku przyjęcia. Było to przyjęcie urodzinowe mojej macochy. Nie żebym miała zamiar brać w nim udział – niech Księżyc broni – po prostu zbieg okoliczności sprawił, że przybyłam w idealnym momencie. Nie byłam ubrana na przyjęcie. Miałam na sobie zwykłe dżinsy i koszulę, a włosy spięte w kucyk. Mimo to, kiedy weszłam do sali, wszystkie głowy odwróciły się w moim kierunku. Przez chwilę czułam się niezręcznie. To całe bycie w centrum uwagi wciąż stanowiło dla mnie nowość. Nigdy nie sądziłam, że mogę otrzymywać tyle komplementów, dopóki nie pozbyłam się blizny. Teraz ludzie rzadko spoglądali na mnie bez słów zachwytu nad moim pięknem. Moja przyrodnia siostra, Penelope, podeszła do mnie z uśmiechem. – Cześć! Jesteś trochę spóźniona na imprezę. Jak się nazywasz? Typowa Penelope. Od najmłodszych lat zawsze chciała przyjaźnić się z najatrakcyjniejszymi dziewczynami. Tak bardzo mną gardziła, ponieważ przynosiłam „plamę” na jej imieniu. Oszpecona dziewczyna jako jej siostra. Pięć lat temu zatrzasnęła mi drzwi przed nosem, nie wpuszczając mnie mimo moich błagań. Teraz była z niej sama słodycz. – Nie jestem tu dla imprezy – odpowiedziałam jej chłodno i odwróciłam wzrok, rozglądając się w poszukiwaniu ojca. Znalazłam go w rogu z moją macochą i kilkoma gośćmi. To on był powodem mojej obecności w tym miejscu. Musiałam się dowiedzieć, co było aż tak pilne poza zerwaniem więzi z Sebastianem. Miał na mnie wzrok, wpatrując się z podejrzeniem. Ruszyłam w jego stronę. – Hej! Kim ty właściwie jesteś? – Penelope podążyła za mną, brzmiąc na nieco urażoną. Ale ignorowałam ją, dopóki nie dotarłam do ojca. Mój ojciec był powszechnie znanym Alfą, stąd przyjęcie pełne było dygnitarzy. Słusznie postąpiłam, skłaniając przed nimi głowę, gdy stanęłam przed obliczem ojca. – Kim ty jesteś? – zapytała moja macocha. Napotkałam jej wzrok, obdarzając ją ironicznym uśmieszkiem. – Czy aż tak bardzo się zmieniłam, że mnie nie poznajesz? – Spojrzałam na ojca. – A ty, ojcze? Jestem aż tak inna? Wokół mnie rozległy się głośne westchnienia. Penelope zasłoniła usta dłonią. – To niemożliwe – wymamrotała, kręcąc głową. – Chloe? – Oczy ojca były przepełnione zszokowaniem i rozpoznaniem. – Kim jest ta oszustka? – warknęła moja macocha. – Myślisz, że nie wiemy, jak wygląda Chloe? Myślisz, że nabierzemy się na ten przekręt? Skupiłam spojrzenie na tacie. – Jestem tu tylko dlatego, że powiedziałeś, iż musisz ze mną porozmawiać o czymś ważnym. Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałabym, żebyśmy odbyli tę rozmowę teraz. Ojciec zabrał mnie do swojego gabinetu, pozostawiając w tyle zszokowany tłum, z którego nikt nie był w stanie wykrztusić z siebie ani słowa. Nie zaprzeczę, jak dobrze było wiedzieć, że to ja byłam powodem, dla którego oniemieli. Nie mogli nazwać mnie brzydką. Prawdę mówiąc, już nigdy nikt nie nazwie mnie brzydką. – Co ci się przydarzyło, Chloe? Twojej blizny nie dało się usunąć – zapytał ojciec. – Nie chcę teraz o tym rozmawiać. – Ani o tych okropnych rzeczach, które wydarzyły się w ciągu ostatnich pięciu lat. Wciąż próbowałam przed nimi uciec. – Powiedz mi tylko, dlaczego mnie tu wezwałeś. – Tak, właśnie to. – Jego oblicze spochmurniało. – Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłem, kiedy odnalazłem cię po latach poszukiwań. Po prostu... zniknęłaś. – Westchnął. – Mamy problem, Chloe. Nasze stado jest w poważnych tarapatach związanych z Shadowfall. Ja... popełniłem błąd i straciłem mnóstwo pieniędzy – naprawdę mnóstwo – przez co zadłużyłem się w Shadowfall. Okej, nie podobało mi się, w jakim kierunku to zmierza. Shadowfall było wielopokoleniowym stadem wilków, znanym z tego, że wydawało na świat wyłącznie najsilniejszych Alfów. Alfów, którzy zawsze zajmowali pierwsze miejsce w hierarchii. Unikano ich jak ognia, gdyż słynęli z bezwzględności. Dla własnego dobra nie należało wchodzić z nimi w jakiekolwiek układy. – Jeśli to wyjdzie na jaw, będziemy skończeni. Spadniemy w hierarchii, a dla stada, które przywykło do bycia na szczycie, uwierz mi, nie jest to nic dobrego. Ale są gotowi puścić to w niepamięć. Zmarszczyłam brwi. To nie miało żadnego sensu. Wyczuwałam zbliżające się gigantyczne „Ale”. – Ale potrzebują Luny z tej rodziny. Zaledwie na rok.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

04 – Odrzucona przez Przeznaczonego, Zdobyta przez Alfę Miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka