JULIAN
Julian czekał w korytarzu prowadzącym do pokoju Vanessy.
Był tam już od piętnastu minut, opierając się o ścianę ze skrzyżowanymi na piersi rękami.
Tego ranka miał być w pewnym ważnym miejscu, ale to mogło poczekać. Spotkanie z Vanessą było ważniejsze.
W końcu wyszła ze swojego pokoju, rozmawiając przez telefon.
– Nie. Ma nie dostawać więcej niż dwa mililitry – powiedziała do słuchawki. Ale
















