Kaelen zabrał mnie do pięknego parku niedaleko domu watahy. Niewiele pamiętałam z czasów sprzed śmierci rodziców, a potem nigdy nie miałam okazji cieszyć się wolnym czasem. Park był zachwycający, pełen wspaniałych kwiatów i roślin. Zjedliśmy pyszny lunch przygotowany przez Macerię, a na deser delektowaliśmy się brownie z krówką. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się; wszystko wydawało się takie proste.
–
















