Kiedy dotarłem do pensjonatu, uznałem, że najlepiej będzie wejść do środka i o nią zapytać, skoro nie odpowiadała na wiadomości ani telefony. Mogła biegać po budynku przy pracy i nie mieć przy sobie telefonu.
Zaparkowałem na parkingu i skierowałem się do recepcji. Za biurkiem siedziała ta flirtująca dziewczyna o imieniu jak owoc. Jęknąłem w duchu, nie mając dzisiaj ochoty na użeranie się z nią.
—
















