Kaelen
Obudziłem się, mając przed oczami najcudowniejszy widok: moją słodką mate, nagą w moich ramionach. Czułem się spełniony. Ufała mi całkowicie. Poruszyła się, a ja wtuliłem twarz w jej policzek. Na jej ustach błąkał się uśmiech, ale nie otworzyła oczu. Pocałowałem jej miękkie wargi, na co zareagowała cichym śmiechem.
– Dzień dobry, Mała Luno – powiedziałem.
– Mmm. Dzień dobry, mój Alfo – zamr
















