Sekretni spadkobiercy Alfy

Sekretni spadkobiercy Alfy

Autor: Aeliana Moreau

12
Autor: Aeliana Moreau
4 mar 2026
Wszechświat uważa, że mam nerwy ze stali godne głównego bohatera, ponieważ wszystko, co mogło pójść źle w moim życiu, poszło źle. Knightly jest teraz w moim życiu, a nawet jeśli chcę, żeby zniknął, nie wygląda na to, żeby interesowało go to, czego ja pragnę. Bliźniaki oglądają na moim telefonie zdjęcia szczeniaczków. Pokazałam im tego, który mi się podobał, i są bardzo podekscytowane. Może wykorzystam to, żeby złagodzić cios, gdy powiem im, że mają ojca, i że jeśli z własnej woli im go nie przedstawię, sprawa oprze się o nakaz sądowy. Cieszę się, że odbyliśmy tę rozmowę. Po prostu nie wiem, jak postępować ani jak bardzo chcę im zaufać. "Wyglądasz na wykończoną. To już trzeci dzień" – Kendra podaje mi kieliszek wina. "Muszę ci coś powiedzieć" – mówię, patrząc na moje maleństwa. "O ich T-A-C-I-E." "Och" – rzuca i siada. "To on" – podnoszę na nią wzrok. "On?" "Knightly. Ten facet z lotniska." "Słucham?" – jej oczy rozszerzają się. "To dzieci Knightly'ego Blake'a..." "Kenny" – wzdycham. "O, mój Boże" – odchrząkuje. "Dodał dwa do dwóch i chce ich poznać." "Przecież nie ma dowodów." "Zdobycie ich nie sprawiłoby mu najmniejszego problemu" – rzucam jej gniewne spojrzenie. "A ostatnią rzeczą, jakiej pragnę, jest to, żeby to wszystko stało się jeszcze bardziej bolesne. On już wie. Nie mogę zrobić nic, by powstrzymać go przed spotkaniem z nimi, nie zamieniając tego wszystkiego w pijarowy koszmar. Jego mama jest doskonałą prawniczką od takich spraw. Wywalczyła dla Moon Angel pełną opiekę nad córkami i całe gówno z majątku Perry'ego Parkera." "Mamusiu!" – chichocze Ayrie. "Słoik przekleństw." "Przepraszam" – mówię i sięgam po torebkę. To przekleństwo było tego warte. "Mogę zadzwonić do taty" – sugeruje. "Nie, w porządku. Wszystko będzie dobrze" – kręcę głową. "Mówię ci to, bo jeśli będą chcieli spędzać czas z bliźniakami, chciałabym, żebyś im towarzyszyła." "Nie wiem" – mówi sceptycznie. "A jeśli im się to nie spodoba? Blake'owie nie są znani ze zbytniego luzu." "Właśnie. Dlatego cię o to proszę. Ufam ci bardziej niż komukolwiek. Mogę im powiedzieć, że już opłaciłam twój czas i że dzieci są do ciebie bardzo przywiązane. To pomoże im się przystosować. Ci ludzie są przecież obcy." "Będziesz musiała najpierw zapytać" – potakuje. "Czy jest coś, o czym mi nie mówisz? Przecież oni nie są jakimiś..." pochylam się "kryminalistami albo coś w tym stylu, prawda? Musisz mi powiedzieć, zanim puszczę tam moje dzieci." "Nie" – śmieje się. "Oni są po prostu... Fredrick Blake to stara szkoła. Pochodzą z zamożnej rodziny z wieloletnimi tradycjami. Cała ich rodzina po prostu wybiera sobie, co chce robić, a wszechświat im to daje. Ty otwierasz przed swoimi dziećmi drzwi dzięki temu, kim się stajesz. Kiedy świat dowie się, że są Blake'ami... już nigdy nie natrafią na żadne drzwi." To pierwsza pozytywna rzecz, jaką usłyszałam o Blake'ach. Kiedykolwiek. Prześwietliłam ich i natrafiłam wyłącznie na kontrowersje. Knightly siejący spustoszenie. Tessa Blake i jej wybryki na imprezach. Jest też Blithe Blake, która została zamordowana w Nowym Jorku cztery lata temu. Mniej więcej w tym samym czasie rozpadło się narzeczeństwo Knightly'ego. Sprawdzanie ich tylko pogłębiło moje obawy i utwierdziło mnie w stanowczym przekonaniu, że nie chcę tego mężczyzny w pobliżu moich małych gremlinów. "Znalazłam się między młotem a kowadłem. Tak bardzo się boję" – przyznaję. "Wszystko będzie dobrze, mamusiu" – Aizen wstaje i podchodzi do mnie. Oplata mnie swoimi małymi rączkami. Ayrie wdrapuje się na kanapę i siada mi na kolanach. "Umiem bardzo mocno kopać" – mówi, opierając główkę na mojej piersi. "A Icy wie, jak gryźć, żeby bolało." "Będziecie mnie bronić, prawda?" – uśmiecham się. "Tak" – Aizen mocno mnie ściska. "Czego się boisz?" "Tego, jak szybko wszystko się zmienia." "Nowy dom" – kiwa główką Ayrie. "Nowe kolorowanki" – dodaje Aizen. Tak nazywa moje szkice. "Zgadza się. To wszystko po prostu trochę przerażające" – przytulam ich. "Wrócimy do szkoły?" "Tak, pracuję nad tym. Będziecie pierwszymi, którzy dowiedzą się, kiedy to nastąpi." "Oooch" – jęczą oboje. Śmieję się i puszczam ich, gdy się wyrywają. Aizen podnosi mój telefon i mi go oddaje. Oboje biegną do swojego pokoju, więc po prostu kładę go na stoliku kawowym. "Powiedział ci coś?" – pyta. "Że chce być obecny w ich życiu i że nie chce robić tego trudniejszym, niż to już jest." "Wierzysz mu?" "Zasadniczo nie mam wyboru" – opróżniam kieliszek wina. "Chcesz jeszcze jeden?" "Nie, dzięki. Muszę to przemyśleć." "Nie powiedział nic więcej?" "Na przykład czego?" "Chodzi mi o to, że dopiero co dowiedział się, że ma dwójkę dzieci. Mam wrażenie, że powinny paść nieskończone pytania... jakieś oskarżenia. Sama nie wiem. Przy takich rzeczach zawsze wylewają się sekrety." "Też o tym pomyślałam" – przytakuję. "Pewnie więcej tego pojawi się później. Na ten moment oboje po prostu panikujemy. Porozmawiajmy o czymś innym." "Okej. Och, powiedziałam bratu, że tu jesteśmy, a on zapytał, czy chciałybyśmy wyskoczyć na lunch." "Co u Ruina?" – pytam. "Znasz go. Zawsze zapracowany" – uśmiecha się szeroko. "Pewnie, poproszę Cevina, żeby to zorganizował." "Jutro w południe. Możemy pójść w czasie twojej przerwy na lunch" – zbywa moją sugestię machnięciem ręki. "W porządku" – zgadzam się. "Umyję dzieciaki i przygotuję je do snu. Resztę wieczoru weź dla siebie." "Dziękuję. Tak zrobię" – zabiera mój pusty kieliszek. Mówię bliźniakom, że pora na kąpiel, i idę nalać wody. Odkrywam, że skończył się ich płyn do kąpieli z bąbelkami. Wyrzucam butelkę i kieruję się do spiżarni. Kiedy wracam do ich pokoju, słyszę śmiech Kendry. "Musisz tu teraz przyjechać, Ruin. Nie, ty nie rozumiesz. Czekaliśmy, aż Alfa Blake popełni błąd. Nigdy bym nie zgadła, że ta suka okaże się aż tak użyteczna" – żołądek podchodzi mi do gardła. "To dzieci Knighta. Tego pierdolonego samotnika. Zbieraj ekipę. Ojciec oszaleje z radości." Niemal biegnę do sypialni. "Potrzebujesz fryzjera" – śmieje się Aizen, bawiąc się włosami Ayrie. Odtrąca jego rękę, próbując zdjąć koszulkę. "Czekajcie, czekajcie" – mówię. Zatrzymuję ich i zamykam naszą trójkę w środku. "Załóżcie ubrania z powrotem." "A co z kąpielą?" – pyta Ayrie. "Musi poczekać. Ubierajcie się z powrotem" – gorączkowo szukam telefonu. Został na stole. Kurwa. "Zostańcie tutaj. Ubrani. Idę po telefon, dobrze?"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

12 – Sekretni spadkobiercy Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka