– Nie lubię, gdy tak mnie nazywasz – mówi, delikatnie mnie odpychając. – Jestem Arnold, ale jeśli musisz... Alfo – ociera łzy z mojej piersi. – Przestań płakać. Jesteś dorosła. Zachowuj się.
– Alfa Knightly to mój partner. Więc, Arnold? – testuję to imię i kręcę głową. – Jest pan panem Knightly. Przepraszam.
– Gdzie są szczenięta? – przewraca oczami.
– Z tym lalusiem w ich pokoju – wycieram twarz
















