Jedna zakazana noc. Czterech potężnych samców Alfa. I sekret, który może zniszczyć imperium Sterlingów. Miałam być ich nową przybraną siostrą. Kiedy moja łasa na pieniądze matka poślubiła miliardera, patriarchę rodu Sterlingów, myślałam, że w końcu zyskałam dom. Myliłam się. Wkroczyłam do wilczego legowiska. Bracia Sterling rządzą tym miastem żelazną ręką i z zimnymi sercami. Alaric, wyrachowany przywódca. Killian, pokryty bliznami żołnierz o mrocznej naturze. Archer, czarujący drapieżnik. I Kieran, najmłodszy, lubujący się w chaosie. Nie chcieli siostry. Chcieli zabawki, którą mogliby karać za grzechy mojej matki. W cieniach Sterling Hall zamienili moje życie w prawdziwe piekło, popychając mnie do ostateczności, dopóki granica między nienawiścią a pożądaniem całkowicie się nie zatarła. Jestem w ciąży z dziedzicem Sterlingów. Ale w domu pełnym sekretów i cieni nie wiem, który z braci jest ojcem – i nie wiem, czy mnie ochronią, czy ostatecznie złamią. Muszę uciekać. Ale w tej rodzinie nikt nigdy tak naprawdę nie ucieka.

Pierwszy Rozdział

Nigdy nie rozumiałam, jak ludzie mogą czuć ekscytację, szczęście czy smutek. Nigdy nie pojmowałam, jak mogą śmiać się tak mocno, aż załzawią im oczy, albo szlochać tak boleśnie, że ich powieki stają się całe opuchnięte. Myślę, że nigdy wcześniej nie zaznałam takich emocji, nawet jako dziecko. Sądzę, że… cokolwiek sprawia, iż ludzie czują radość, podniecenie czy nawet żal, we mnie po prostu nigdy nie zostało zamontowane. Jak brakujący zestaw komórek. Albo może po prostu wypaliło się, zanim zdążyłam tego użyć. Jedyne emocje, jakie kiedykolwiek czułam, te, które były mi bliskie niczym starzy przyjaciele, to nienawiść, wściekłość, strach i pożądanie — to ostatnie pojawiło się, gdy weszłam w okres dojrzewania, a pozostałe trzy… cóż, towarzyszyły mi, odkąd sięgałam pamięcią. I w tej chwili czułam właśnie wściekłość. Czystą furię, która sprawiała, że drżałam. — Co? — zapytałam matkę, zaciskając pięści tak mocno, że paznokcie wbijały mi się w dłonie, przebijając skórę. — Wychodzisz za mąż? — Uhu — odpowiedziała, uśmiechając się od ucha do ucha, gdy wpatrywała się w diamentowy pierścionek na palcu — swój pierścionek zaręczynowy. Diament złapał promienie słońca i rozbłysł, lśniąc blaskiem. — Och! Tylko spójrz! — Nie minął nawet miesiąc — przypomniałam jej drżącym głosem. — Jego ciało dopiero co złożono do grobu, a ty znów wychodzisz za mąż? Relacja moich rodziców nigdy nie była słodka, nigdy nie przypominała związków tych wszystkich ludzi, których widywałam, a którzy się kochali. Walczyli i kłócili się bez przerwy, a ja zawsze kończyłam wciągnięta w sam środek tego wszystkiego. Zawsze kończyło się to dla mnie siniakami. Nienawidziłam ich obojga. Kiedyś się ich bałam, ale pewnego dnia po prostu się obudziłam i zdecydowałam: „Nigdy więcej”. Postanowiłam, że już nigdy nie będę czuć przed nimi lęku; będę ich tylko nienawidzić i na zawsze zachowam do nich wściekłość. Więc tak naprawdę gówno mnie obchodziło, że wychodzi za mąż zaledwie miesiąc po śmierci męża. Obchodziło mnie jednak to, że mogłaby przynajmniej udawać żałobę. Ludzie będą patrzeć, będą gadać. Moja matka tylko wzruszyła ramionami, odwracając się od okna i patrząc na mnie w ten swój typowy sposób — jakbym była głupia i niewarta jej czasu. — Myślałam, że skoro wyrosłaś na wysoką i kształtną, to wyrośniesz też ze swojej głupoty — warknęła — ale najwyraźniej się myliłam. Kiedy życie daje ci szansę, Serafino droga, chwytasz ją obiema rękami. Chrzanić konsekwencje. — Przeszła obok mnie, kierując się do drzwi. — Sprzedaję dom. Przeprowadzamy się do niego, gdy tylko padną słowa przysięgi. *** Nie poszłam na ślub. Mama zasypywała mój telefon telefonami, ale nie odebrałam ani jednego. Nie wróciłam do domu, zatrzymałam się u przyjaciółki, stamtąd chodząc do swojej dorywczej pracy. Ale hojność przyjaciółki miała swoje granice i nie mogłam zostać tam dłużej. Więc tydzień po ślubie w końcu odebrałam telefon od mamy. — Głupia dziewczyna — to były pierwsze słowa, jakie wypluła szorstkim głosem. — Czy ty wiesz, ile kłamstw musiałam wymyślić? Mieliśmy stworzyć wizerunek kochającej się rodziny. Mieliśmy pokazać mojemu nowemu mężowi i jego bliskim wspólny front! — Jestem pewna, że wymyśliłaś przekonujące kłamstwo — odparłam beznamiętnym głosem. — Wyślij adres. Przyjadę tam prosto po pracy. — Ty i ten twój…— Telefon zapikał, gdy zakończyłam połączenie, wrzucając go do torby i wracając do obowiązków. Nie chciałam tam ichać. Nie chciałam dawać matce poczucia, że wygrała albo że wciąż ma nade mną jakąś kontrolę, ale nie miałam wyboru. Nie mogłam wynająć mieszkania, bo oszczędzałam na studia. Więc pojadę, ale nie zamierzałam brać udziału w jej głupim teatrzyku zjednoczonej rodziny. Po prostu przełknę wszystko, czym we mnie rzuci. To tylko do końca tego roku, a potem się wyprowadzam. W końcu pójdę na studia. *** Gdy tylko zobaczyłam adres, który wysłała mama, wiedziałam, że nie wyszła za mąż za jakiegoś zwyczajnego biznesmena. Kiedy dotarłam do Sterling Hall, tylko się w tym utwierdziłam. Posiadłość była ogromna, niczym cholerny zamek, z potężnymi murami i wielkimi bramami. Gdy tylko wysiadłam z taksówki, ktoś już tam był, by odebrać moje torby i zaprowadzić mnie do środka. — Witamy, panno Serafino — przywitał mnie mężczyzna ubrany w garnitur, z grubymi okularami na nosie, podczas gdy moje bagaże były zabierane. — Jestem Sebastian, kamerdyner. Do mnie należy się zwracać, jeśli będzie pani czegoś potrzebować. — Miło mi pana poznać — odparłam z lekkim skinieniem głowy. Zaprowadzono mnie do wnętrza Sterling Hall, przez długi korytarz, aż do pokoju, w którym była matka. Wtedy zostawiono mnie z nią samą. Gdy tylko mnie zobaczyła, natychmiast zerwała się na nogi, maszerując w moją stronę z rękami na biodrach i twarzą czerwoną z gniewu. — Nie pozwolę ci tego zrujnować, Sera — syknęła mi prosto w twarz. — Będziesz się zachowywać. Będziesz grać idealne dziecko, uśmiechać się, kiedy trzeba, i uprzejmie rozmawiać. — A jeśli postanowię inaczej? — zapytałam tylko po to, by ją sprowokować. — Co zrobisz, mamo? Uderzysz mnie? Nie dasz mi jeść przez tydzień? A może zastosujesz swoją ulubioną metodę kary — zamkniesz mnie w ciemnej szafie bez jedzenia i wody? — Jej twarz stawała się coraz czerwieńsza w miarę, jak mówiłam, a jej oddech stał się świszczący. — Już nie możesz robić żadnej z tych rzeczy. Nie masz już nade mną władzy, a ja będę się zachowywać tak, jak mi się podoba. Uśmiechać się, kiedy zechcę, mówić miło albo być chamska, jeśli tak postanowię. Obie wiemy, że nie zdołamy udawać sielanki, skoro czujemy do siebie taką nienawiść, tyle jadu. To tylko kwestia czasu, aż twój nowy mąż zorientuje się, że cała jesteś tylko pozą. Co wtedy zrobisz? Przeskoczysz na kolejną osobę, która na ciebie spojrzy? Była już czerwona aż po samą szyję, ciężko dysząc. — Ty niewdzięczna…— Przewidziałam to, zanim jeszcze podniosła rękę, ale i tak pozwoliłam, by policzek dosięgnął celu. Odgłos uderzenia rozniósł się po wielkim pokoju, wracając do mnie echem, ale nawet go nie poczułam. Skazałam palcem na policzek, na miejsce, w którym byłam pewna, że już robi się siniak. — Zjednoczeni, kurwa mać. Zrobiła krok w moją stronę, ale zatrzymała się, gdy odezwał się nowy głos. — Czy wszystko w porządku?

Odkryj więcej niesamowitych treści