Sen nie nadchodzi. Kiedy Aizen dźga mnie palcem w policzek, mam już zebrane wszystkie emocje, które naszły mnie ubiegłej nocy, i pogrzebane głęboko w sobie. Muszę po prostu pamiętać, że tu nie chodzi o mnie. Są zmiennokształtnymi, a ja nie chcę dłużej myśleć o tym, jak by to się skończyło, gdyby przemienili się tak po prostu z zaskoczenia. Całkowicie bym spanikowała.
"Dzień dobry, mamusiu," mówi
















