Stworzony, by ją czcić

Stworzony, by ją czcić

Autor: Aeliana Moreaux

Rozdział 3 Czy ona w ogóle ma rodzinę?
Autor: Aeliana Moreaux
3 mar 2026
Następnego ranka Sophie zjawiła się w swojej sali lekcyjnej i dowiedziała się, że nauczyciel do spraw dyscypliny szukał jej aż trzy razy z rzędu. – Soph, narobiłaś jakichś kłopotów? Wszyscy wiedzieli, że Sophie to chuliganka, która wręcz uwielbia wdawać się w bójki. Jednak odkąd przeniosła się do tego liceum, nikt nigdy nie widział, by z kimś walczyła. Sophie często spała na lekcjach, ale w Liceum Horington robił to prawie każdy. Była to najgorsza szkoła średnia w całym Horington, więc nauczyciele nawet nie zadawali sobie trudu, by krzyczeć na uczniów za spanie podczas zajęć. – Nieważne. Pójdę do jego gabinetu. Sophie rzuciła plecak na ławkę i poszła do szkolnej administracji. W biurze administracyjnym Liceum Horington dyrektor Vincent Zeller z trudem panował nad gniewem. – Sophie Tanner, jak mogłaś? Nie przeszkadza mi twoja zła reputacja, ale dlaczego pobiłaś Jacka Keyesa? Wiesz, kim on jest? To syn Percy'ego Keyesa, zastępcy dyrektora! Nie wierzę, że miałaś czelność pobić syna urzędnika państwowego. Trafił do szpitala. Co teraz zamierzasz zrobić? – Vincent już zaczął żałować, że w ogóle przyjął Sophie do szkoły. – Zadzwoniłem po twoją matkę. Jesteś dla nas zbyt dobra, więc nie ośmielimy się trzymać cię tu dłużej. Możesz iść do jakiejkolwiek szkoły, która zaryzykuje, by cię przyjąć! – podsumował z furią. Sophie nie pisnęła ani słowem. Wkrótce w Liceum Horington pojawiła się matka Sophie, Charmaine Laird. – Panie Zeller, co się stało? Czy Sophie znów coś przeskrobała? Z chwilą, gdy Charmaine przekroczyła próg, nawet nie zapytała o szczegóły, od razu zakładając, że to wina Sophie. – Nie jesteśmy już w stanie uczyć pani córki. Proszę zabrać ją dziś ze sobą. Obraziła pana Percy'ego Keyesa, zastępcę dyrektora w agencji rządowej. Przez nią mam kłopoty. Nie powinienem był w ogóle jej przyjmować! – Vincent natychmiast wydalił Sophie ze szkoły, nie dając Charmaine dojść do słowa. Słysząc to, Sophie odwróciła się na pięcie i wyszła z biura administracji. – Panie Zeller, Sophie jest wciąż młoda. Proszę dać jej jeszcze jedną szansę. Jeśli zostanie wyrzucona z Liceum Horington, żadna inna szkoła jej nie przyjmie! – błagała całkowicie roztrzęsiona Charmaine. – Pani Tanner, nie mogę pani pomóc. Powinna się pani martwić o pana Keyesa. – Stanowisko Vincenta pozostało nieugięte. Nie mając innego wyjścia, Charmaine niechętnie opuściła gabinet. Jej frustracja dała o sobie znać na widok stojącej na zewnątrz Sophie. Uniosła ramię z zamiarem spoliczkowania dziewczyny. Jednak Sophie chwyciła jej ramię i spiorunowała ją lodowatym wzrokiem. – Pani Tanner, co pani wyprawia? Pani i cała rodzina Tannerów powinniście trzymać się z dala od moich spraw. Przecież wtedy mnie wyrzuciliście, prawda? Przestańcie wtykać nos w moje życie. Dokonali wyboru pięć lat temu, nieprawdaż? Wybrali Willow, a ja byłam ich niechcianą córką. – Sophie, co to miało znaczyć? Jak możesz być tak opryskliwa? Co niby mieliśmy zrobić po twoim upokarzającym incydencie? To przez ciebie nasza rodzina stała się pośmiewiskiem całego Jipsdale. Czyżbyś niczego się nie nauczyła na własnych błędach? – zapytała napastliwie Charmaine. Słysząc jej słowa, Sophie poczuła rozczarowanie. Choć Charmaine była jej matką, nigdy jej nie ufała. – Przyniosłam wam wstyd, dlatego zerwałam wszelkie więzi z rodziną Tannerów. To, czy zginę, czy przeżyję, to nie wasz interes. Przestańcie do mnie przychodzić i wtrącać się w moje sprawy – odparła spokojnie Sophie. Udawszy się do sali, zgarnęła plecak i wymaszerowała ze szkoły. Rozczarowanie Charmaine wzrosło na widok tego, jak bardzo uparta jest Sophie. Nie mogę jej ignorować. Bez względu na wszystko, wciąż jest moją córką. Poza tym, jeśli tata wróci do domu i dowie się, że porzuciliśmy Sophie w Horington, strach pomyśleć, co zrobi. Przecież tata uwielbia Sophie najbardziej ze wszystkich. – Panie Tristanie, Sophie została wydalona ze szkoły – Felix niezwłocznie zaktualizował informacje. – Jest najmłodszą córką Tannerów z Jipsdale, którą porzucono w Horington. – Jest młodszą siostrą Caleba Tannera? – Rodzina Tannerów nie była zbyt wpływowa w Jipsdale, ale Tristan wiedział, kim jest Caleb. – Owszem, to młodsza siostra Caleba Tannera. Podobno Sophie wywołała skandal w Jipsdale za to, że w ósmej klasie mieszkała razem z jakimś zbirem. Podobno poddała się nawet aborcji. – Podobno? Jak możesz wierzyć w tak bezpodstawne plotki? Sophie nie jest kimś, kto w gimnazjum mieszkałby ze zbirem i poddał się aborcji. To brzmi niedorzecznie. Felix niezręcznie podrapał się po nosie. – To jej starsza siostra, Willow Tanner, wyjawiła prawdę. – Willow Tanner? – Tristan w ogóle nie kojarzył tego nazwiska. – Panie Tristanie, to osobista sprawa rodziny Tannerów. Zamierza pan ingerować? – Uważam, że Sophie jest niezwykle intrygująca. Jeśli sprowadzimy ją z powrotem, pewnego dnia może nam się przydać – padła odpowiedź Tristana. – Słucham? Panie Tristanie, planuje pan zatrudnić ją w Lombard Group? – Felix oniemiał. – A dlaczego? Masz z tym jakiś problem? Felix gorączkowo pokręcił głową. – Oczywiście, że nie. Nie mam z tym żadnego problemu. Pan tu rządzi – odparł, próbując podlizać się szefowi. Wkrótce zapadła noc, lecz Charmaine wciąż nie potrafiła znaleźć wyjścia z sytuacji. Nie udało jej się nawet spotkać osobiście z Percym. Kiedy miała już odjechać bez Sophie, zadzwonił Josiah Tanner. – Przywieź Sophie z powrotem, bez względu na wszystko. Jeśli tego nie zrobisz, nie musisz wracać do domu – rozkazał głośno Josiah, gdy tylko połączenie zostało nawiązane. – Przywieźć Sophie? Tato, pięć lat temu ona... Zanim zdążyła wyjaśnić, Josiah rzucił już słuchawką. Wkradająca się do serca Charmaine frustracja nasiliła się na myśl o ludziach w Jipsdale, którzy tylko czekają, aż zrobi z siebie pośmiewisko. Gdyby przywiozła Sophie ze sobą, bez wątpienia wszyscy by o nich plotkowali. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu stanął przed nią Caleb. – Nie jesteś w Anglandur? Co ty w ogóle tu robisz? – wypaliła w szoku. – Mamo, jestem tu, by zabrać Sophie do domu. – Odpowiedź Caleba była zdawkowa. – Caleb, wiesz, jaką Sophie ma w Jipsdale opinię. Nie możemy sobie pozwolić na takie upokorzenie – upierała się Charmaine. – Nie wiemy, co dokładnie wydarzyło się pięć lat temu. Nie możemy więc słuchać tylko jednej wersji wydarzeń. Nie sądzę, by Sophie zrobiła cokolwiek, by przynieść naszej rodzinie wstyd. Wtedy pozwoliłem jej opuścić Jipsdale, bo tam cierpiała. Teraz nadszedł czas, by wróciła do Jipsdale i przystąpiła do egzaminów na studia. Skoro Caleb podjął już decyzję, Charmaine nie powiedziała nic więcej, mimo swej niechęci do Sophie. – Obawiam się, że nie wróci z tobą do domu. Nie znasz jej? Jest uparta i zawzięta. – Nie mieszaj się w to. Możesz już jechać. Zabiorę Sophie do domu. Bez dalszej zwłoki Caleb poszedł do Sophie. Sophie nie przypuszczała, że natknie się tu na Caleba. Co on tu robi? Nie mam już nic wspólnego z Tannerami. Przecież wybrali Willow, a nie mnie, prawda? Sophie zamierzała przejść obok Caleba, ale on wyciągnął ramię, by ją zatrzymać. – To ja, Soph. Jestem tu, by zabrać cię do domu – powiedział łagodnie Caleb. Brwi Sophie ściągnęły się. Chce mnie zabrać do domu? Nawet go tu nie było w moim najbardziej bezradnym i najmroczniejszym momencie. Teraz wcale go nie potrzebuję.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Czy ona w ogóle ma rodzinę? – Stworzony, by ją czcić | Czytaj powieści online na beletrystyka