"Zrozumiałam." Mimo to Sophie w ogóle się tym nie przejęła. Zamiast tego rozkazała: "Nie kontaktuj się ze mną przez tych kilka dni."
"Dlaczego? Naprawdę masz kłopoty?" Ale z drugiej strony, ona jest jedyną osobą, która może poradzić sobie z niektórymi zleceniami!
"Nie, po prostu jestem zmęczona i chciałabym zmienić swój styl życia."
"Co? Dlaczego nagle jesteś zmęczona? Tylko mi nie mów, że chcesz odejść ze Skrzydeł Światła? Nie ma mowy! Nie zgodzę się na to."
Słysząc to, Sophie nie mogła powstrzymać chichotu.
"Nie zamierzam odchodzić ze Skrzydeł Światła, Butterfly. Po prostu ostatnio jestem zajęta czymś innym, więc nie chcę brać żadnych zleceń. Bez względu na to, kto to jest i ile pieniędzy oferuje, po prostu wszystkie odrzucaj."
"Co dokładnie się stało? Jeśli sobie z tym nie radzisz, możesz mi powiedzieć. Każdy członek Skrzydeł Światła może ci pomóc znaleźć rozwiązanie". Skrzydła Światła były pełne talentów, więc mogliby rozwiązać problem bez względu na to, komu podpadła.
"To nic takiego". Sophie nie chciała kontynuować tego tematu, więc od razu się rozłączyła.
Butterfly znała charakter Phantoma. Jeśli ta nie chciała o czymś rozmawiać, na nic by się zdało naciskanie na nią, by uzyskać odpowiedź. Poza tym wierzyła, że Phantom potrafi rozwiązać wszystkie problemy.
Zresztą, i tak nigdy nie potrafiła zrozumieć świata geniuszy.
Kiedy Sophie wróciła do swojej klasy, zauważyła, że spojrzenia innych ludzi wpatrujących się w nią stały się jeszcze bardziej dziwne.
Niemniej jednak, nie zwracała na to uwagi.
Zerkając na nią, Queenie nie mogła powstrzymać drwiącego uśmiechu. Niezależnie od tego, czy to było pięć lat temu, czy teraz, nadal jest tak samo irytująca jak zawsze!
Po pierwszej lekcji Sophie wstała, by pójść do toalety. Dziewczyna siedząca przed nią również wstała.
"Miło cię poznać, Sophie. Jestem Ysabelle Lombard". Dziewczyna, która to powiedziała, miała włosy obcięte na boba i parę dużych, pięknych oczu.
Sophie jedynie mruknęła na znak potwierdzenia, ewidentnie nie mając nastroju na zabawianie jej.
"Poczekaj chwilę, Sophie!" Ysabelle nie była tak wysoka jak Sophie i nie miała tak długich nóg, więc z trudem dotrzymywała jej kroku.
"Czy jest coś jeszcze?" Sophie mogła wyczuć, że dziewczyna nie miała złych zamiarów.
"Sophie, wrzucili zdjęcia z twojej bójki na szkolne forum. Wyglądałaś tak świetnie, kiedy walczyłaś!" Podziw wypisany był na całej twarzy Ysabelle.
"Jakie zdjęcia?"
Ysabelle podała wtedy swój telefon Sophie.
"Mogę od teraz trzymać z tobą?" zapytała Ysabelle z nieśmiałym uśmiechem.
"Nie tworzę gangów". Sophie rzuciła okiem na zdjęcia i zobaczyła, że dyskusja na forum skupiała się wokół jej przeszłości. Pełno w niej było złośliwych uwag o jej amoralności i bezwstydzie.
"Nie gniewaj się, Sophie. Takie już mają nastawienie, zawsze wygadują bzdury. Nie bierz tego do siebie."
"Wracaj. Nie zadawaj się ze mną."
"Dlaczego? Bardzo cię lubię!" Ysabelle nie przejęła się obojętnością Sophie.
Sophie nie mogła nic poradzić na kogoś takiego jak ona, a dziewczyna nie miała żadnych złośliwych intencji, więc ostatecznie pozwoliła jej się dołączyć.
"Mogłabyś nauczyć mnie walczyć?" zapytała poważnie Ysabelle.
"Nie."
Cóż, naprawdę nie potrafię zdobyć się na to, by jej nienawidzić.
"Dlaczego nie?" Ysabelle przygryzła wargę, po czym wyszeptała: "Nie lubisz mnie?"
"Nie."
"Ale dlaczego? Czyż nie jestem urocza?" Ysabelle przymilała się do Sophie.
Chociaż Sophie pozostała niewzruszona, ta i tak się nie poddawała.
"W porządku. W tej chwili jeszcze mnie dobrze nie znasz. Kiedy w przyszłości poznasz mnie lepiej, na pewno mnie polubisz!" Ysabelle trajkotała pomimo milczenia Sophie.
"Spójrz na Ysabelle, Queenie. Naprawdę poszła do toalety z Sophie!"
"Hmpf! Dajcie jej nauczkę, żeby wiedziała, kto tak naprawdę rządzi w klasie maturalnej numer 8!" warknęła Queenie.
Chciała, aby cała klasa wykluczyła Sophie i się nad nią znęcała. Przede wszystkim pragnęła, aby ta wyniosła się z Jipsdale.
"Dobra! Niewątpliwie jest zgniłym jabłkiem, skoro trzyma stronę Sophie!" Wszystkie dziewczyny w klasie nie lubiły Ysabelle. Była piękna, a jej oceny znośne, ale jej pochodzenie rodzinne pozostawiało, niestety, wiele do życzenia.
Gdy zadzwonił dzwonek, Ysabelle poszła za Sophie z powrotem do klasy.
Miejsce Sophie znajdowało się w ostatnim rzędzie. Tymczasem Ysabelle siedziała w trzecim, ponieważ była dość niska. Ale kiedy wchodziła, ktoś wyciągnął nogę i ją potknął.
W rezultacie Ysabelle poleciała do przodu.
Słysząc ten ruch, Sophie odwróciła się i błyskawicznie złapała Ysabelle. W następnej chwili Ysabelle wpadła prosto w jej ramiona.
"Kto to zrobił?" Omiotła wzrokiem wszystkich zebranych, po czym klasa natychmiast pogrążyła się w śmiertelnej ciszy.
Zaprawdę, Ysabelle najadła się strachu. Wiedziała, że wiele osób w klasie nienawidziło Sophie, ale ona od pierwszego wejrzenia polubiła ją z głębi serca.
Niemniej jednak, nie spodziewała się, że tak szybko zrobią przeciwko niej ruch.
"Nic mi nie jest, Sophie". W obawie przed wybuchem bójki, Ysabelle natychmiast zaczęła uspokajać Sophie.
Dziewczyna, która wcześniej wyciągnęła nogę, przestraszyła się nieco spojrzenia Sophie. Mimo to wstała.
"To ona była nieostrożna i się potknęła! Co to ma wspólnego ze mną? Dlaczego, chcesz się bić?"
Sophie pomogła Ysabelle utrzymać się na nogach. Następnie ruszyła w stronę tamtej dziewczyny.
"Przeproś."
"Przepraszam". Dziewczyna przeprosiła bez krztyny szczerości.
Na to Sophie poczuła, że krew zalewa jej oczy.
Stanęła prosto na stopę tamtej dziewczyny.
Pod wpływem tego depnięcia dziewczynę zalał tak potworny ból, że jej stopa zdrętwiała.
"Jak mogłaś?"
Dziewczyna wybuchnęła płaczem.
"Przepraszam, nie zauważyłam twojej stopy". Powiedziawszy to, Sophie obróciła się na pięcie i wróciła na swoje miejsce.
Widząc to, Ysabelle polubiła ją jeszcze bardziej. Nigdy wcześniej nie widziała tak wyluzowanej dziewczyny.
Kiedy pozostałe dziewczyny zobaczyły brutalność Sophie, nie odważyły się wypowiedzieć ani jednego słowa.
Queenie zacisnęła dłonie w pięści. Zachowanie Sophie w przeszłości było inne, więc teraz była odrobinę przerażona jej obecną wersją.
"Yvonne, idź i powiedz o tym nauczycielowi po lekcji. Jesteśmy w Liceum Jipsdale Premier, więc on z pewnością też będzie chciał, żeby Sophie stąd wyleciała!"
Dlatego Yvonne Zales pobiegła z płaczem do Derricka po lekcji. Jakby tego było mało, zadzwoniła nawet do swoich rodziców.
"Niech pan spojrzy na stopę mojej córki, panie Hayes! Jest cała czerwona. Evie zawsze była pilnym i posłusznym dzieckiem. Wysłaliśmy ją do szkoły w idealnym stanie, a teraz nie może nawet chodzić. Musi mi pan dzisiaj złożyć wyjaśnienia!" Rodzina Zales miała pewne wpływy w Jipsdale, więc nie mogli pozwolić, aby ich dziecko cierpiało z powodu takiego prześladowania, nie domagając się sprawiedliwości.
Brwi Derricka zmarszczyły się.
"Proszę się uspokoić, pani Zales. Tu musiało dojść do jakiegoś nieporozumienia, przecież to wszystko są nastoletnie dzieciaki."
"Jak mogłabym zachować spokój? Evie, powiedz nauczycielowi, kto ci to zrobił". Selena Ardern była całkowicie niezadowolona z postawy Derricka.
"To była ta nowa przeniesiona uczennica, Sophie Tanner. Mamo, słyszałam, że w przeszłości często wdawała się w bójki i awantury. Pomijając to, mieszkała z jakimś chuliganem i usunęła ciążę. Nie chcę być w jednej klasie z taką uczennicą". Yvonne zaczęła lamentować jeszcze głośniej.
Gdy Derrick tego słuchał, jego wyraz twarzy stawał się coraz bardziej ponury.
"Gdzie to wszystko usłyszałaś, Yvonne? Nieładnie mówić takie rzeczy o koleżance z klasy. To wszystko to bezpodstawne plotki."
Bez względu na wszystko, Sophie była jego uczennicą, a takie plotki były niszczycielskie dla młodej dziewczyny.
"Czyżby faworyzował pan Sophie, panie Hayes? Jeśli dzisiaj mi pan tego nie wyjaśni, osobiście udam się do pana Langstona!" zagroziła wściekle Selena.
Właśnie wtedy Sophie weszła do biura.
Gdy tylko zobaczyła Yvonne, wiedziała, o co chodzi.
"Mam do ciebie pytanie, Sophie. Czy to ty nadepnęłaś na stopę Yvonne?"
"Tak" - odpowiedziała szczerze Sophie.
Derrick nie mógł powstrzymać marszczenia brwi na jej odpowiedź.
"Więc, czy jest między wami jakiś konflikt? To normalne, że dziewczyny miewają spięcia."
"Nie ma żadnego konfliktu. Po prostu nie mogę znieść jej widoku". Taka marna lekcja to nic, skoro ośmieliła się płatać figle tuż przed moim nosem!
















