Ponieważ Sophie nie mogła spierać się z Josiahem, nie miała innego wyjścia, jak tylko wrócić do domu. – Dziadku, odpocznij dobrze. Przyjdę tu znowu jutro.
– Nie musisz tu przychodzić. Jutro wracam do domu. – Josiah nie chciał tracić czasu na pobyt w szpitalu. Wierzył, że jego ciało zawodzi ze starości i nie ma sensu go ratować.
Sophie usłyszała go i natychmiast się zatrzymała. – Dziadku, nie bądź
















