Sophie przejrzała informacje przesłane przez Butterfly i dowiedziała się, że hakerzy z Anglanduru próbowali sforsować zaporę sieciową Chanaei.
Jeśli hakerom by się to udało, mogliby wykraść rządowe informacje z Chanaei i pogrążyć kraj w ogromnym kryzysie.
Sophie natychmiast usunęła te informacje i wróciła taksówką do rezydencji Tannerów.
Gdy tylko dotarła na miejsce, usłyszała, jak Charmaine mówi: "Mam nadzieję, że nie sprawisz teraz żadnych problemów, skoro uczysz się w Liceum Jipsdale Premier, Sophie. Ponieważ chodzisz teraz do tej samej szkoły co twoja siostra, możesz prosić ją o pomoc."
Niezależnie od tego, jak bardzo Charmaine gardziła Sophie, ta w ostatecznym rozrachunku była jej córką i był to fakt, którego nie mogła zmienić. W związku z tym Charmaine mogła mieć jedynie nadzieję, że Sophie nie będzie utrudniać życia Willow.
Willow wtrąciła: "Nie martw się, mamo. Zaopiekuję się Soph i powstrzymam ją przed powtarzaniem dawnych błędów."
Zrujnowała reputację Sophie pięć lat temu i była pewna, że jej młodsza siostra nadal nie dorasta jej do pięt.
Zirytowana ich pretensjonalnym zachowaniem, Sophie przeciągnęła: "Skończyłyście już to swoje małe przedstawienie? To obrzydliwe. Trzymajcie ręce z dala od moich spraw; nie mają z wami nic wspólnego. Skoro tak bardzo lubicie grać, dlaczego nie zostaniecie aktorkami?"
Sophie ruszyła na górę, nie zaszczycając ich obu nawet przelotnym spojrzeniem.
Charmaine wpadła we wściekłość. "Spójrz na jej nastawienie! Za kogo ona się uważa? Wciąż nie czuje skruchy po tym, co zrobiła przed laty!"
Willow potajemnie prychnęła pod nosem, po czym zaczęła ją uspokajać: "Nie gniewaj się, mamo. Wciąż masz mnie. Nie zawiodę cię."
"Tak! Dzięki Bogu! Nigdy nie zawiodłaś swojej matki. Willa, znasz obecną sytuację rodziny Tannerów. Tym bardziej absolutnie konieczne jest, abyś odniosła sukces."
Dopóki Willow wejdzie do bogatej rodziny, rodzina Tannerów będzie miała nadzieję na odzyskanie dawnej fortuny.
Sophie zignorowała duet na dole i gdy tylko wróciła do swojego pokoju, wyciągnęła laptopa.
Włączyła niepozorne urządzenie, które uruchomiło się szybciej niż komputer marki Apple.
Został uruchomiony i był gotowy do pracy w niespełna trzy sekundy.
Interfejs również nie różnił się niczym od przeciętnego komputera.
Sophie usiadła na łóżku i położyła laptopa na kolanach. Szybko wstukała ciąg kodu.
"Aha!"
Po minucie pracy natychmiast zorientowała się, na co stać anglandurskich hakerów.
Idioci. Nie mogę uwierzyć, że zadzierają z rządem Chanaei. Muszę dać im surową lekcję, zanim pomyślą, że mogą nadal się nad nami znęcać.
Jej palce fruwały po klawiaturze. Na ekranie laptopa materializowały się kolejne linijki kodu.
Pewien anglandurski haker został wynajęty, by wykraść z Chanaei poufne informacje na temat obrony wojskowej. Jego pracodawca zapytał: "Jak idzie? Masz to?"
"Kurwa!" Haker już miał uzyskać dostęp do informacji, gdy ktoś zablokował jego atak i dodał do programu zaporę nie do przejścia.
"Co się stało?"
"Jesteśmy załatwieni". Zanim anglandurski haker zdążył cokolwiek zrobić, jego przeciwnik włamał się do zapory Anglanduru. Jego komputer zamarł na całe dziesięć sekund, podczas gdy on desperacko próbował zaszyfrować zaporę sieciową. W tym krótkim czasie poufne informacje Anglanduru zostały skradzione.
"Co u licha się stało?"
"Druga strona ukradła nasze poufne dokumenty."
"Co? Kto to zrobił? Nie mówiłeś przypadkiem, że jesteś niepokonany?"
"To musi być Phantom ze Skrzydeł Światła. Nikt oprócz tego hakera nie może się ze mną równać."
"Nawet nie potrafię podkreślić, jak ważne są te poufne dokumenty. Lepiej pomyśl, jak wyjaśnisz to Prezydentowi!"
Anglandurski haker zaklął: "Jeszcze zobaczysz, Phantom!"
Wracając do rezydencji Tannerów, Sophie wysłała skradzione informacje do Butterfly. Następnie wpisała kilka linijek kodu, zacierając wszelkie ślady swojej wcześniejszej aktywności, po czym wyłączyła laptopa.
Butterfly zadzwoniła do niej zaraz po tym, jak wyłączyła komputer.
"Wiedziałam, że dasz radę! Po prostu nie sądziłam, że zdołasz nawet wykraść ich poufne dokumenty w tak krótkim czasie. Jesteś prawdziwą legendą; nikt nie jest w stanie osiągnąć twojego poziomu ani cię pokonać."
Sophie była już znieczulona na tego typu komplementy, więc odpowiedziała: "Jeśli to wszystko, rozłączam się."
"W porządku. Zapłata trafia na twoją stałą kartę, tak?"
"Aha."
Jak zwykle Sophie rozłączyła się, nie czekając na odpowiedź Butterfly.
Jej atak pociągnął za sobą jeszcze jedną niefortunną ofiarę. Charles wpatrywał się w szoku w czarny ekran swojego komputera, mrucząc pod nosem: "Szlag by to! Na mojego laptopa też się włamano."
Chciałem złapać Phantoma na gorącym uczynku! Dlaczego to ja zostałem zhakowany?
Felix nie zdołał powstrzymać śmiechu, drocząc się: "Jesteś pewien, że masz do tego smykałkę, Charles?"
"To musi być sprawka Phantoma. Nikt inny nie jest w stanie przeprowadzić takiego ataku". Naprawdę nie było nikogo innego, kto mógłby dokonać takiego wyczynu w tak krótkim czasie i nie zostawić po sobie ani jednego śladu.
Tristan, który przez cały czas milczał, nagle zapytał: "Masz jakieś tropy?"
"Trochę. Mogę potwierdzić, że Phantom jest w Jipsdale". To była jedyna użyteczna informacja, jaką zdołał zebrać.
"Co? Phantom jest w Jipsdale?"
Tristan dodał: "Znajdź sposób, by skontaktować się ze Skrzydłami Światła". Skrzydła Światła były tajemniczą organizacją hakerską. Nikt nie wiedział, gdzie znajduje się jej siedziba. Wiedziano jedynie, że hakerzy w tej grupie byli jeden lepszy od drugiego, a Phantom był z nich wszystkich najlepszy.
Wrócił do biura dyrektora generalnego, zdeterminowany, by przebrnąć przez stos pracy, którą zaniedbał od czasu przyjazdu do Horington kilka dni temu.
Po wykonaniu zadania Sophie pograła w jakieś gry na telefonie, leżąc na łóżku.
Ktoś zapukał do jej drzwi, więc wstała, by sprawdzić, kto to.
"To twój dziadek, Sophie."
Szybko otworzyła drzwi i zapytała: "Co słychać, dziadku?"
Jednocześnie pomogła Josiah wejść do swojego pokoju.
Powiedział: "Opowiedz mi, co stało się pięć lat temu. Jesteś moją wnuczką i chcę, żeby ludzie, którzy cię skrzywdzili, ponieśli zasłużoną karę."
"W porządku, dziadku. Nie musisz się tym zajmować". Josiah był stary i Sophie nie chciała, żeby się o nią martwił. Dodała: "Po prostu dbaj o swoje zdrowie. To mi w zupełności wystarczy."
Josiah odpowiedział: "Wiem, że bardzo cierpiałaś, kiedy mnie przy tobie nie było pięć lat temu. Przepraszam, że nie mogłem cię chronić. Teraz, kiedy wróciłem, nikt już nigdy cię nie skrzywdzi. Skup się na nauce, a resztę zostaw mnie. Mam dla ciebie kartę debetową. Kup sobie wszystko, czego potrzebujesz. Daj mi znać, jeśli będziesz potrzebować więcej pieniędzy. Nie traktuj siebie źle, dobrze?"
Dziewczęta w wieku Sophie były zajęte upiększaniem się, jednak Josiah z konsternacją odkrył dawną księżniczkę Tannerów o zupełnie innej osobowości niż wcześniej.
Mimo jej twardej postawy, gardło Sophie ścisnęło się z emocji. Minęło dużo czasu, odkąd ktokolwiek się o nią troszczył.
"Dziękuję, dziadku."
Nie potrafiła odrzucić dobroci swojego dziadka.
Sophie dotarła do szkoły dopiero po południu, a Butterfly znów dzwoniła do niej bez przerwy.
Znalazła cichy kąt i odebrała połączenie.
Butterfly zapytała: "Czy ostatnio komuś podpadłaś, Phantom?"
"Komu tym razem podpadłam?"
Inni i tak znaleźliby sposób, by zajść jej za skórę, nawet gdyby pilnowała własnych spraw. Niewiele mogła na to poradzić.
"Znasz Grupę Lombard? Badają twoją tożsamość". Nic nie mogło umknąć uwadze Skrzydeł Światła.
"Grupa Lombard? Tak, wiem, kim oni są". Sophie brzmiała na zupełnie niezainteresowaną.
Butterfly ostrzegła: "Bądź ostrożna. Nie chcesz robić sobie z nich wrogów". W całym Jipsdale nie było drugiej korporacji, która mogłaby się równać z Grupą Lombard.
















