Jedziemy kawałek drogą, pokonujemy lekkie wzniesienie i wtedy naszym oczom ukazuje się stodoła. Piękna stodoła, naprawdę, nieskazitelnie zadbana i pomalowana w odcieniach szarości. Trzy małe lukarny wystają z dachu, a dwie małe kopułki go wieńczą, z chorągiewkami na szczytach.
– Och! – mówię, całkowicie oczarowana tym widokiem. Ale wtedy dostrzegam prawdziwy magnes. Na szeregu pastwisk za stodołą
















