100 dni na rozwód z chłodnym prezesem

100 dni na rozwód z chłodnym prezesem

Autor: Coralie Morand

Rozdział 10
Autor: Coralie Morand
20 lip 2026
Serena natychmiast podeszła do Damiana. — Damianie. Damian zatrzymał się. — Dlaczego tu jesteś? — Przyszłam z tobą porozmawiać, skoro nie odbierasz moich telefonów — odpowiedziała Serena. — A o czym chcesz ze mną rozmawiać? — zapytał. Serena rzekła: — Chodzi o Tessę… — Nie zamierzam nic w tej sprawie robić — przerwał jej obojętnie Damian — i ty też nie powinnaś. — Ale ona jest niewinna. — Na tym świecie jest wielu niewinnych ludzi. Czy każdemu z nich muszę pomagać? — odparł dość szorstko. Serenę zabolała jego obojętność. — Jeszcze się nie rozwiedliśmy. Nadal jestem twoją żoną. Damian spojrzał na Serenę z powątpiewaniem, nie rozumiejąc, co ma na myśli. — I co z tego? Serena wzięła głęboki oddech. — Jestem gotowa odejść z tego małżeństwa, nie biorąc ani grosza, jeśli zgodzisz się pomóc Tessie. — Odejść bez ani grosza, mówisz? — usta Damiana wykrzywiły się w pogardliwym uśmiechu. — Sereno Sterling, czy naprawdę sądziłaś, że w ogóle pozwoliłbym ci cokolwiek wziąć? — Według prawa majątek małżeński w przypadku rozwodu dzieli się po połowie. Damian zachichotał. Jego oczy były zimne, gdy powiedział lodowato: — Mamy intercyzę. Jasno określa ona, że w przypadku rozwodu dobrowolnie odchodzisz bez pieniędzy i jakichkolwiek innych aktywów należących do rodziny Sinclairów. — Co takiego?! — jej oczy rozszerzyły się z szoku. „Czy w przeszłości naprawdę byłam aż tak głupia? Dlaczego podpisałam tak niekorzystną umowę?” — pomyślała. Nigdy nie przyszło jej do głowy, że mogła stracić jedyną kartę przetargową przez swoją dawną wersję siebie. Damian nie chciał już marnować tchu na rozmowę z nią i zaczął odchodzić. Wpatrując się w jego przystojną, wysoką sylwetkę, zawołała głośno: — Jeśli mi pomożesz, będę w pełni współpracować przy rozwodzie! Jeśli nie, to… W tym momencie postanowiła powiedzieć jedyną rzecz, która mogła wyprowadzić Damiana z równowagi. — Zapomnij o rozwodzie ze mną. Twoja ukochana na zawsze pozostanie tylko kochanką! To skutecznie zatrzymało Damiana. Odwrócił się i powiedział chłodno: — Sereno Sterling, czy ty mi grozisz? Jego zimne spojrzenie spoczęło na niej; wydawało się lekkie, a jednocześnie tak przytłaczające, że nie miała odwagi go odwzajemnić. Serena odruchowo się cofnęła. Z jakiegoś powodu wiedziała, że powinna za wszelką cenę unikać jego wzroku, ale zmusiła się do zachowania spokoju ze względu na Tessę. Odważyła się więc spojrzeć mu prosto w oczy i zapytała: — A jeśli tak? Damian patrzył na nią w milczeniu swoimi głębokimi, ciemnymi oczyma. To spojrzenie trwało tak długo, że Serena czuła się, jakby jej dusza była w nie wciągana. Zaczęła odczuwać niepokój. Wiedziała, że już wcześniej zgodziła się na rozwód i że zmiana zdania była nieetyczna. Jednak poza tym nie miała już żadnej karty przetargowej, by z nim negocjować. Być może miała ją przed utratą pamięci, ale w tej chwili nie pamiętała nawet, kto jest kim, a jedyną osobą, o której wiedziała, że może jej pomóc, był Damian. Z kamienną twarzą powiedział: — Cóż, jeszcze zobaczymy. Po czym odwrócił się i odszedł. Człowiek taki jak Damian Sinclair nie osiągnąłby szczytów, na których był dzisiaj, gdyby tak łatwo dawał się zastraszyć. Serena była tak oszołomiona, że stała jak wryta. Gdy odzyskała zmysły, zaczęła biec za nim, ale kiedy wybiegła na zewnątrz, Damian zdążył już odjechać. … Przez kilka następnych dni Damian nie wracał do domu ani nie odbierał telefonów od Sereny. Próbowała różnych sposobów, ale wciąż nie udawało jej się wyciągnąć Tessy za kaucją; nie pozwolono jej nawet się z nią zobaczyć. Rodzina Vance’ów była potężna i wpływowa; zwykły człowiek nie miał szans uratować Tessy po tym, jak ta zraniła Declana. Słońce prażyło, gdy Serena udała się do szpitala. To był trzeci dzień z rzędu, kiedy przychodziła tu w nadziei na rozmowę z panią Vance. Nie udało jej się jednak nawet zbliżyć do sali, gdyż na zewnątrz czuwało dwóch postawnych ochroniarzy. Zagrodzili jej drogę, dając jasno do zrozumienia, że pani Vance nie życzy sobie jej widzieć. Serena nie miała innego wyjścia, jak tylko opuścić szpital i ponownie udać się do Sinclair Corporation. Tessa była jedyną osobą, która przejęła się jej losem, gdy obudziła się ze śpiączki. Dlatego Serena poprzysięgła sobie, że bez względu na wszystko wyciągnie ją z więzienia. Gdy dotarła do firmy, obie kobiety w recepcji — wyciągnąwszy wnioski z poprzedniej lekcji — nie odważyły się nic powiedzieć na widok Sereny. Serena również nie planowała utrudniać im życia, więc po prostu usiadła na sofie w lobby i czekała. Po czasie, który wydawał się wiecznością, ktoś wszedł dumnym krokiem na wysokich obcasach. Serena podniosła głowę i zobaczyła znajomą twarz. W tym samym momencie Chloe również dostrzegła Serenę na sofie. — O co chodzi z tą kobietą? — zapytała. Ewidentnie recepcjonistki znały Chloe. Wciąż żywiły urazę do Sereny, ale nie śmiały robić tego jawnie. — Dzień dobry, panno Mercer. Ta kobieta przyszła do pana Sinclaira, ale nie jest umówiona. Zgodnie z zasadami nie możemy jej wpuścić. Druga kobieta mruknęła: — Twierdziła, że jest panią Sinclair, ale nie mogła nawet dodzwonić się do pana Sinclaira… Chloe udawała zszokowaną. Uśmiechnęła się złośliwie, podchodząc do miejsca, gdzie siedziała Serena. — Wielkie nieba. Czy to nie panna Sterling? A może powinnam powiedzieć… — przykładając dłoń do ust, zachichotała i dodała: — Pani Sinclair? Ale jeśli naprawdę jest pani panią Sinclair, jak sama pani twierdzi, to czy nie powinna pani być na górze, zamiast siedzieć tutaj? Serena patrzyła na złośliwy wyraz twarzy Chloe i nic nie mówiła. To jednak tylko podsyciło arogancję Chloe. — Czy nie ostrzegałam cię, żebyś była mądra i przestała zawracać głowę Damianowi? Wygląda na to, że jesteś głupsza, niż sądziłam. Możesz winić tylko siebie za upokorzenie, które na siebie sprowadziłaś. Tsk, tsk, tsk! Chloe poklepała się lekko po policzku i zauważyła w przesadny sposób: — Twarz musi cię teraz nieźle piec. Serena spojrzała na nią chłodno. — To ty zrobiłaś to Tessie, prawda? Chloe była tak zadowolona z siebie, że gdyby miała ogon, machałaby nim bez przerwy. — Tak, to ja — odpowiedziała wyniośle — i co z tego? Jest tylko nic nieznaczącą asystentką. Poza tym Damian nie winiłby mnie, nawet gdybyś to ty siedziała w więzieniu. Zachichotała, przypomniawszy sobie o czymś. — Zapomniałaś już, jak zostałaś wepchnięta do basenu? Źrenice Sereny zwęziły się, a jej oczy stały się zimne. Chloe westchnęła, jakby miała kłopoty. Odwróciła się i zapytała recepcjonistki: — O nie, wpadłam dzisiaj niespodziewanie i nie umówiłam się wcześniej. Czy to w porządku, jeśli tak po prostu wejdę na górę do Damiana? Jedna z kobiet uśmiechnęła się. — Biorąc pod uwagę pani relację z panem Sinclairem, w ogóle nie potrzebuje pani zaproszenia. Proszę wchodzić, kiedy pani chce, nie będziemy pani zatrzymywać. Chloe stała się jeszcze bardziej pewna siebie. Spojrzała na Serenę z pogardą i rzuciła: — Zawsze znajdą się bezwstydne kobiety, które będą próbowały szczęścia w uwodzeniu Damiana. Miejcie oczy szeroko otwarte, żebyście przypadkiem nie wpuściły takich bezwstydnych, nieprzyzwoitych bab.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 10 – 100 dni na rozwód z chłodnym prezesem | Czytaj powieści online na beletrystyka