— Sereno, chodź ze mną — powiedział Damian.
Serena zaprowadziła Tessę do innego pokoju i poinstruowała ją: — Zostań tu chwilę. Zaraz wracam.
W momencie, gdy Serena miała już wyjść, Tessa chwyciła ją za rękawy. — Przepraszam, Sereno.
Tessa nie była głupia. Wiedziała, że Declan pochodzi ze znaczącej rodziny. Nawet jeśli w tej sytuacji to ona była ofiarą, dla tamtych gości to ona zawiniła, bo odważyła się bronić.
Serena spojrzała na Tessę, która z oczami pełnymi łez nie mogła zaznać spokoju. — Wszystko w porządku — zapewniła ją Serena. — To nie twoja wina.
Przez chwilę jeszcze ją pocieszała, po czym wyszła wraz z Damianem.
-
W innym pomieszczeniu Serena szczegółowo opowiedziała Damianowi o tym, co się wydarzyło, by na koniec dodać: — Tessa nie zrobiła nic złego. To Chloe wszystko ukartowała.
Damian zmierzył Serenę wyniosłym spojrzeniem. — Chcesz mi powiedzieć, że osobą, która skrzywdziła Declana Vance’a, jest Chloe?
— Gdyby nie Chloe, Tessa nie zostałaby napadnięta i nie zraniłaby Declana — wyjaśniła Serena.
Damian uniósł wzrok i zapytał beznamiętnie: — Skąd wiesz, że to była Chloe?
To pytanie zbiło Serenę z tropu.
— Ci ludzie pojawili się w pokoju zbyt szybko, jakby dokładnie wiedzieli, dokąd iść tuż po zajściu. To oznacza, że ktoś musiał ich tam celowo zwabić. Tessa pierwszy raz jest ze mną na przyjęciu i nigdy wcześniej nikomu nie podpadła. Jedynym incydentem była jej kłótnia z Chloe zaraz po naszym przyjściu. Co więcej, Chloe była wśród tych, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu zdarzenia…
— Więc to tylko twoje domysły? — przerwał jej Damian, zanim zdążyła dokończyć.
Serenie zamarło serce. Spojrzała na przystojnego mężczyznę i wykrztusiła: — Nie wierzysz w to, co mówię… i znowu zamierzasz bronić tej kobiety, prawda?
Jakby o czymś pomyślała, uśmiechnęła się lekko, choć jej oczy pozostały zimne.
— Damianie, naprawdę musisz? Rozumiem, gdyby chodziło o Vivian, ale czy naprawdę zamierzasz chronić Chloe, tę bezmózgą i niegodziwą kobietę? Skoro dziś mogła spiskować przeciwko Tessie, jutro może użyć jeszcze bardziej podłych metod przeciwko innym. W końcu ma dobrego szwagra, który posprząta po niej ten bałagan.
Damian nie mógł nie zauważyć sarkazmu w jej głosie. Jego spojrzenie stało się surowe, podobnie jak ton, gdy przemówił: — Sereno, nic dobrego nie wyniknie z tego, że będziesz mnie teraz prowokować.
Serena wbiła w niego wzrok i odparła: — Jeśli nie będę cię prowokować, czy zechcesz sprawić, by rzeczywista winowajczyni poniosła odpowiedzialność za to, co zrobiła?
Damian odpowiedział spokojnie: — Prawo nie uznaje spekulacji, lecz dowody.
Serena w milczeniu patrzyła na obojętną twarz mężczyzny, czując, że zawiodła się na nim do głębi.
Jak mogła zapomnieć? Kiedy Chloe wepchnęła ją do basenu, on również nie stanął po jej stronie. Dlaczego miałby pomóc teraz, skoro w kłopoty wpadła Tessa? Nawet gdyby zaczęła szukać dowodów, on uprzątnąłby je, zanim zdążyłaby je znaleźć.
Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Właśnie wtedy usłyszeli głośne kroki zbliżające się do drzwi, a po chwili rozległo się pukanie.
Serena podeszła otworzyć. Na zewnątrz stała kelnerka z przerażoną miną.
Zrelacjonowała: — Pani Sterling, panna Blair została zabrana przez policję pod zarzutem ciężkiego uszkodzenia ciała.
Serena mocno zacisnęła dłonie w pięści.
W tym momencie podszedł do nich stary kamerdyner Seniora Sinclaira. Ta poważna sprawa dotarła w końcu do uszu starszego pana.
Stary kamerdyner powiedział: — Proszę pana, proszę pani, Senior Sinclair prosi państwa do siebie.
Udali się więc do Seniora Sinclaira.
Gdy starszy pan zobaczył Serenę, ledwie mógł ukryć odrazę, uderzając laską o podłogę. — Sereno Sterling! Czy nie wystarczyło ci, że narobiłaś ogromnych problemów w przeszłości? Teraz jeszcze zadzierasz z rodziną Vance’ów… Czy uspokoisz się dopiero wtedy, gdy moja rodzina legnie w gruzach?!
Serena próbowała wyjaśnić: — Dziadku, to nie tak, jak myślisz…
— Czy rodzina Sinclairów jest ci coś winna?! — ryknął. — Ty… Khem, khem!
Senior Sinclair zaczął gwałtownie kaszleć, prawdopodobnie z wściekłości. Serena chciała podejść bliżej, ale zatrzymała się, widząc jego nienawistne spojrzenie.
-
Było już późno, gdy opuścili posiadłość Seniora Sinclaira. Noc była chłodna, a mrok ogarnął ziemię.
Serenę bardzo rozbolała głowa, poczuła też zawroty.
W jej myślach panował chaos, a wyraz twarzy Seniora Sinclaira nie dawał jej spokoju.
To nie było tylko spojrzenie pełne nienawiści… Wyglądało to raczej tak, jakby patrzył na swojego wroga.
— Co dziadek miał na myśli? — pytanie Sereny rozbrzmiało w ciszy nocnej.
Damian zatrzymał się na krótką chwilę. — Co dokładnie masz na myśli?
Serena spojrzała na niego. — Czy wcześniej sprawiłam twojej rodzinie jakieś wielkie problemy?
Słysząc jej pytanie, parsknął drwiąco. — Nie wydaje ci się to dziwne? Kiedy miałaś wypadek samochodowy, nikt oprócz twojej asystentki nie przyjechał się tobą zaopiekować, nawet twoja rodzina czy przyjaciele.
Zaskoczona, zapytała niepewnie: — Dlaczego?
Spuścił wzrok, by na nią spojrzeć. Jego słowa były bezlitosne i okrutne.
— To dlatego, że robiłaś wszystko, co chciałaś, tylko dlatego, że jesteś moją żoną. Budzisz w ludziach odrazę i nikt nie odważył się nic ci zrobić jedynie ze względu na twój status. Jednak naraziłaś się zbyt wielu osobom. Uwikłałaś w to swoich przyjaciół i sprawiłaś, że cierpieli.
— W rezultacie nikt cię nie lubi i nikt nie chce się z tobą przyjaźnić.
Przez głowę przeszła mu pewna myśl, a jego wyraz twarzy jeszcze bardziej spochmurniał. Spojrzał na nią… okrutniej niż wcześniej. — Sereno Sterling, zasłużyłaś na taki los.
Po tych słowach odszedł obojętnie, zostawiając Serenę wmurowaną w ziemię. Poczuła przeszywający ból w sercu.
„Więc jestem aż tak odrażająca…” — pomyślała.
-
Następnego dnia Serena pojechała z prawnikiem, by wpłacić kaucję za Tessę. Jednak na miejscu usłyszała fatalne wieści.
— Przykro mi, ale sprawa panny Blair jest szczególna. Nie ma możliwości wyjścia za kaucją.
— Szczególna sprawa? — Serena była oszołomiona. — To była tylko obrona konieczna…
— Obecnie nie ma dowodów potwierdzających obronę konieczną — wtrąciła druga strona. — Przykro mi. Obawiam się, że musi pani wyjść, pani Sterling.
Serena wzięła głęboki oddech i zadzwoniła do Damiana.














