Vivian została wkrótce przewieziona do szpitala.
Gdy prowadzono ją na oddział, dostrzegła grupę lekarzy wywożących kogoś na łóżku z izby przyjęć. Przez lekarzy zasłaniających widok nie mogła dostrzec twarzy pacjenta, słyszała tylko ich szeptane rozmowy, gdy ich mijali.
— Czy udało się skontaktować z rodziną pacjentki?
— Jeszcze nie. W telefonie nie miała zbyt wielu kontaktów... Próbowaliśmy dzwonić do osoby, z którą kontaktowała się ostatnio, ale nikt dotąd nie odbiera.
— Ach, biedactwo. Żal mi jej. Mało co nie utonęła, a nie ma przy niej ani jednego przyjaciela czy kogoś z rodziny...
Vivian odwróciła wzrok bez zainteresowania.
W sali lekarz opatrywał ranę Vivian, gdy wszedł Damian.
— Jak się czuje? — zapytał spokojnie.
— To tylko zadrapanie. Wszystko w porządku. Powinna dojść do siebie za parę dni — odpowiedział lekarz.
Damian skinął głową.
Vivian spojrzała na niego z uwielbieniem.
— Sprawiłam ci dzisiaj kłopot, Damianie — wymamrotała głosem łagodnym i miłym dla ucha. — Gdyby nie ty, panna Adler nie puściłaby mnie tak łatwo.
Damian pozostał bez wyrazu.
— To nie twoja wina. Ktoś po prostu postanowił się na tobie wyżyć.
Przez chwilę była oszołomiona, ale natychmiast zrozumiała, co miał na myśli.
Ogłosił już wszystkim ich relację i nikt nie powinien odważyć się dręczyć Vivian... a przynajmniej tak miało być. Było jasne, że Fiona była zdeterminowana, by zadać Vivian cierpienie.
— Damianie, czy ty znasz... pannę Adler?
Znała Damiana od lat i wiedziała, że mimo bywania w towarzystwie, nie miał wielu przyjaciółek, więc nie spodziewała się, że Damian będzie zachowywał się tak, jakby znał Fionę od dawna.
Nie odpowiedział na jej pytanie, powiedział tylko:
— Odpocznij. Coś takiego więcej się nie powtórzy.
—
Serena miała długi sen, w którym stała w kaplicy z Damianem, ubrana w białą suknię ślubną. On wpatrywał się w nią mrocznie, ostrzegając najbardziej diabolicznym głosem:
— Lepiej bądź gotowa, Sereno Sterling. Gdy się pobierzemy, nigdy mi nie uciekniesz.
Podniosła welon, odsłaniając determinację w oczach, gdy patrzyła w jego wzrok.
— Słuchaj uważnie, Damianie Sinclair. Nigdy nie weźmiemy rozwodu, chyba że umrę!
Wszystkie głosy i porozrzucane wspomnienia tłoczyły się w jej głowie.
W dniu ślubu czekała w domu do północy, ale on nigdy nie wrócił i tej samej nocy widziano go z inną kobietą.
Po ślubie co wieczór gotowała i czekała, aż wróci do domu, ale zdarzało się to rzadko. W tych rzadkich okazjach, gdy wracał, nigdy nie jedli wspólnie kolacji.
Nie pamiętał o jej urodzinach ani rocznicy, nie raczył nawet obdarzyć jej spojrzeniem, ale ona trwała uparcie i odmawiała poddania się.
Nagle otoczenie się zmieniło, a mężczyzna dusił ją z przekrwionymi oczyma.
— Sereno Sterling, jak śmiałaś zabić moje dziecko?!
Jego oczy przepełnione były nienawiścią i zjadliwą urazą, gdy zaciskał dłonie na jej szyi. Powoli tracąc oddech, Serena krztusiła się, czując, że śmierć jest blisko...
— Ach! — Gwałtownie się ocknęła, a przed nią ukazał się zwyczajny, biały pokój.
— W końcu się obudziłaś, Sereno. — Ktoś podszedł do niej i zapytał: — Sereno, wszystko w porządku?
Zamrugała i powoli skupiła wzrok na przystojnej twarzy przed nią.
Był to młody, elegancko wyglądający mężczyzna, którego Serena nie poznawała.
— Ty jesteś...
Wyraz twarzy mężczyzny spochmurniał.
— Sereno, nie poznajesz mnie? — Wyglądało na to, że doszedł do wniosku, iż Serena straciła pamięć wskutek tonięcia i wypalił: — Zawołam lekarza. Czekaj!
— Czekaj — wydusiła zachrypniętym głosem. — Miałam jakiś czas temu wypadek samochodowy i straciłam pamięć.
Mężczyzna przystanął.
— Brałaś udział w wypadku samochodowym?
Skinęła głową, czując zawrót głowy przy tym prostym ruchu.
Mężczyzna wrócił do Sereny i przedstawił się:
— Sereno, nazywam się Oliver Preston. Dorastaliśmy razem.
Widok bladej twarzy Sereny napełnił serce Olivera żalem i bólem.
— Przepraszam, Sereno. Nie powinienem był zostawiać cię z Damianem Sinclairem.
Nie odpowiedziała. W głowie jej wirowało i nie mogła sobie przypomnieć niczego na temat stojącego przed nią człowieka.
Zdając sobie sprawę, że w tej chwili jest dla niej praktycznie obcy, Oliver postanowił nie wspominać więcej o przeszłości; zapytał niepewnie:
— Sereno, dlaczego tonęłaś? Czy przez utratę pamięci zapomniałaś, jak się pływa?
Znał Serenę od dziecka i wiedział, że była doskonałą pływaczką, która nie mogłaby tak po prostu utonąć.
Serena zamknęła oczy na kilka chwil, po czym powiedziała:
— Zostałam wepchnięta do basenu. Woda była zbyt zimna i złapał mnie skurcz. Dlatego tonęłam.
Jego twarz pociemniała.
— Kto cię pchnął?
— Chloe Mercer.
Wspomnienie imienia Chloe napełniło twarz Olivera pogardą.
— Znowu ta wyniosła kobieta! Czy Damian o tym wie?
Uśmiechnęła się gorzko.
— Nawet jeśli wie, powie tylko, że na to zasłużyłam.
Oliver westchnął bezradnie.
— Spróbuj się przespać, Sereno. Sprowadzę tutaj lekarza.
Czując się wyczerpana, Serena słabo zamknęła oczy.
—
Oliver wyszedł z pokoju i już miał wołać lekarza, gdy na korytarzu dostrzegł Damiana.
Zatrzymał się w pół kroku.
Jakby coś wyczuwając, Damian odwrócił się i napotkał wzrok Olivera. Jego twarz pociemniała na ten widok.
— Dawno się nie widzieliśmy, panie Sinclair — przywitał go spokojnie Oliver. — Przzedł pan zobaczyć się z Sereną?
— Z Sereną? — Damian zmrużył oczy. — Co z nią nie tak?
Widział Serenę na przyjęciu zaledwie kilka godzin wcześniej.
Oliver zadrwił.
— Wygląda na to, że znów cię przeceniłem. Myślałem, że jesteś tu, by sprawdzić, co u Sereny, ale okazuje się, że nawet nie wiesz, co się jej stało.
Jego głos stał się jeszcze chłodniejszy, gdy kontynuował:
— Damianie Sinclair, pewnie nawet byś nie mrugnął okiem, gdyby Serena umarła, co? Skoro tak mało cię obchodzi, dlaczego nie pozwolisz jej odejść?!
















