Serena spędziła z Damianem wystarczająco dużo czasu, by wiedzieć, o czym myśli. Z uśmiechem wyjęła coś z torby śniadaniowej. „To jest mój lunch”.
To była tylko babeczka.
Damian zmarszczył brwi. „Czy jesteś tak biedna, że nie stać cię na kupno obiadu?”
„Zjadłam zbyt obfite śniadanie, więc nie mam ochoty na duży lunch”. Serena rozerwała opakowanie. „Jestem pewna, że przed kolacją znów będę głodna. M














