— Sereno Sterling, co sprawia, że myślisz, iż wdałbym się w walkę z rodziną Vance z powodu jakiejś nieznaczącej asystentki? — zadrwił Damian Sinclair.
Nieznacząca asystentka? Tessa była nieznacząca? Serena wiedziała, że to ona sama była tu nieistotna.
Serena wpatrywała się w profil Damiana, w jego idealnie zarysowaną linię szczęki i odezwała się cichym głosem:
— Damianie, proszę cię, błagam. Pomóż mi ten jeden raz... Proszę.
Damian jednak nic nie powiedział; jego milczenie było głośną i wyraźną odmową. Serena zacisnęła dłonie tak mocno, że paznokcie wbiły się jej w dłonie, ale nie poczuła bólu. W klatce piersiowej czuła duszność i ciężar, jakby przygniatał ją ogromny głaz.
Uciszyła się i zamiast tego zaczęła patrzeć przez okno. W tamtym momencie zrozumiała, że Damian nigdy jej nie pomoże, nawet gdyby rzuciła mu się do stóp.
—
Następnego dnia Serena ponownie udała się do szpitala, by odwiedzić Vivian. W tym czasie Chloe raczyła Vivian opowieściami o wszystkim, co się wydarzyło, choć w wersji mocno podkoloryzowanej.
— Vivian, nie wyobrażasz sobie, jak upokarzające to było dla Sereny, gdy czekała w lobby. Te dwie kobiety w recepcji jej nie rozpoznały i wzięły ją za jakąś zdzirę, która chce uwieść Damiana! Haha! Nawet pies Damiana jest lepiej traktowany niż ona!
Vivian opierała się o wezgłowie łóżka, a jej długie włosy opadały na boki bladej twarzy. Cicho i metodycznie obierała jabłko.
— Słyszałam, że Tessa podpadła rodzinie Vance. Serena błagała Damiana, żeby pomógł jej wyciągnąć Tessę za kaucją, ale on kompletnie ją zignorował. Ten reżyser, który nękał cię wczoraj, jest podobno bardzo sławny, ale Damian ani sekundy nie wahał się, żeby go skreślić. Teraz wszyscy wiedzą, że jesteś jego kobietą. Ci ludzie już nigdy nie odważą się ciebie dręczyć!
Chloe pawała się samozadowoleniem, mówiąc to wszystko, jakby sama była na miejscu Vivian.
— Zgaduję, że Damian bardzo szybko rozwiedzie się z Sereną.
Ręka Vivian zamarła w powietrzu, a ten nagły ruch sprawił, że kręta obierka jabłka się urwała.
Właśnie wtedy ktoś zapukał do drzwi i do sali weszła Serena z koszem owoców w dłoni.
— Panno Mercer, czy czuje się pani dzisiaj lepiej?
Wyraz twarzy Chloe zmienił się na widok Sereny. Wskazując na nią palcem, krzyknęła arogancko:
— Sereno Sterling! Co ty tutaj robisz?
Serena zignorowała Chloe i zwróciła się bezpośrednio do Vivian.
— Panno Mercer, czy mogę zamienić z panią słowo na osobności?
Zanim Vivian zdążyła odpowiedzieć, wtrącił się piskliwy głos Chloe:
— Vivian, ona wiedziała, że masz kłopoty i zatrzymała Damiana, żeby nie mógł odjechać. Celowo go opóźniała, żeby cię nie ratował. Na pewno knuje coś niedobrego, przychodząc tutaj dzisiaj. Nie powinnaś zostawać sam na sam z tą okrutną kobietą. Pewnie przyszła, żeby cię skrzywdzić!
Vivian zmarszczyła brwi.
— Pani Sterling, czy jest coś, czego nie może pani powiedzieć przy wszystkich?
Serena odpowiedziała:
— Chodzi o Damiana.
Gdy padło imię Damiana, źrenice Vivian rozbłysły. Podniosła głowę i powiedziała:
— Chloe, czy mogłabyś wyjść z pokoju na chwilę?
Chloe zmieniła minę.
— Nie. A jeśli ta kobieta spróbuje ci coś zrobić...
— Chloe — przerwała jej Vivian. — Wyjdź, proszę.
Chloe wydawała się czuć respekt przed Vivian. Ostatecznie rzuciła Serenie wściekłe spojrzenie, po czym dumnie wymaszerowała z sali.
Gdy tylko znalazła się na zewnątrz, spojrzała chłodno na obie postacie w pokoju, wyjęła telefon i wybrała numer. Po kilku sekundach w słuchawce odezwał się głos, co skłoniło Chloe do powiedzenia płaczliwym tonem:
— Serena tu jest. Vivian wciąż nie doszła do siebie po wczorajszym strachu i nie jest w stanie użerać się z Sereną. Damianie, proszę, przyjedź tu szybko.
—
W sali VIP.
Vivian patrzyła na Serenę ze zdziwieniem malującym się na twarzy.
— Pani Sterling, co panią tu dzisiaj sprowadza?
Serena, nie owijając w bawełnę, natychmiast odpowiedziała:
— Myślę, że słyszała pani o tym, co wydarzyło się podczas przyjęcia urodzinowego seniora Sinclaira. Tessa jest teraz w areszcie pod zarzutem umyślnego uszkodzenia ciała. Nie mogę jej wyciągnąć za kaucją.
— Słyszałam o tym, ale rodzina Vance jest bardzo wpływowa. Obawiam się, że ja również nie mogę nic zrobić, by pomóc pannie Blair. — Vivian spojrzała na Serenę i dodała: — Powinna pani raczej poprosić Damiana o pomoc. On ma dobre relacje z rodziną Vance. Będzie łatwiej, jeśli to on zainterweniuje.
— Odmówił mi pomocy. — Serena wyglądała na obojętną. — Uważa, że nie warto zadzierać z rodziną Vance z mojego powodu.
— Więc chce pani, żebym ja go o to poprosiła?
Serena skinęła głową.
— Właśnie tak.
Vivian zmarszczyła brwi.
— Nawet jeśli bym chciała... nie ma gwarancji, że zrobi to, o co poproszę.
Serena spojrzała Vivian prosto w oczy.
— Rozwiodę się z Damianem, jeśli zgodzi się pani mi pomóc.
Ta propozycja zaszokowała Vivian, która wyglądała na całkowicie niedowierzającą.
— Pani się... rozwiedzie z Damianem?
Reakcja Vivian pokazywała, jak nieprawdopodobne wydało jej się to wszystko. W końcu wcześniej Serena była gotowa na wszystko, byle tylko pozostać żoną Damiana.
— Tak — odpowiedziała krótko Serena.
— A Damian się na to zgodził?
Serenę zdziwiło pytanie Vivian, ale nie zastanawiała się nad tym zbyt długo.
— Tak.
Vivian spuściła głowę. Jej długie włosy zasłoniły policzki, więc Serena nie mogła dostrzec wyrazu jej twarzy.
Serena kontynuowała:
— To ja rozbiłam pani związek z Damianem. Domyślam się, że nie mogła pani o nim zapomnieć, skoro przez tyle lat nie związała się pani z nikim innym. Teraz oboje macie szansę znowu być razem. Szkoda byłoby zmarnować taką okazję.
Po pauzie dodała:
— Tymczasowo straciłam pamięć, więc nie zamierzam mu utrudniać uzyskania rozwodu. Ale kto wie? Pewnego dnia pamięć może mi wrócić i znów stanę się dawną sobą — gotową na wszystko, by utrzymać małżeństwo i powstrzymać was przed byciem razem. Kiedy ten czas nadejdzie, ponowne zejście się z Damianem nie będzie już takie łatwe. Panno Mercer, jest pani mądrą kobietą. Na pewno pani wie, że okazja nie czeka na nikogo.
W końcu Vivian podniosła głowę i spojrzała na Serenę z mieszanymi uczuciami.
— Wygląda na to, że naprawdę straciła pani pamięć.
Zmiana tematu zaskoczyła Serenę i nie wiedziała, co odpowiedzieć. Po kilku sekundach odzyskała rezon.
— Panno Mercer, wracając do mojej propozycji...
— Przepraszam — przerwała jej Vivian oschle — ale nie mogę zgodzić się na pani propozycję.
Serena po raz kolejny oniemiała.
W przeciwieństwie do Chloe, Vivian była mądrą kobietą. Wiedziała, kiedy naciskać, a kiedy się wycofać, zależnie od okoliczności. Choć Serena niechętnie to przyznawała, musiała oddać to Damianowi — miał dobry gust.
Jednak Serena nie rozumiała, dlaczego Vivian nie chwyciła się okazji, by wrócić do Damiana. Przecież to zadanie nie było dla niej aż tak trudne.
W momencie, gdy Serena miała o to zapytać, drzwi się otworzyły.
Damian wszedł do sali i zapytał lodowatym tonem:
— Sereno, co ty u diabła wyprawiasz Vivian?














