100 dni na rozwód z chłodnym prezesem

100 dni na rozwód z chłodnym prezesem

Autor: Coralie Morand

Rozdział 4
Autor: Coralie Morand
25 lip 2026
Serena mrugnęła, słysząc to, i obejrzała się za siebie. Młoda dama, ubrana w bordową sukienkę o kroju syreny, spoglądała na nią z ukosa. Mimo seksownej figury i pięknej twarzy, jej złośliwy wyraz twarzy odejmował jej urody. Serena zmarszczyła brwi. — A pani to...? Młoda dama dumnie uniosła podbródek i rzuciła Serenie pogardliwe spojrzenie. Drwiącym tonem prychnęła: — Co za pozerka! Znowu udajesz utratę pamięci? Co jeszcze masz w zanadrzu poza tymi sztuczkami? W tej samej chwili Damian stanął w wejściu i rozejrzał się, natychmiast dostrzegając Serenę. Jej jedwabiste, ciemne włosy były spięte, a kilka kręconych kosmyków opadało obok jej smukłej i delikatnej szyi. Miała nieskazitelną cerę przypominającą porcelanę, która współgrała z jej jasnym, subtelnym ciałem. Jej usta były jasne i czerwone, niczym płatki róż. Jej krystalicznie czyste oczy były piękniejsze i bardziej przejrzyste niż najwyższej jakości kryształ. Jej piękno zaparło mu dech. Oczy Damiana pociemniały. Gdy tylko spoczęły na Serenie, nie mógł oderwać od niej wzroku. Vivian wyczuła to i spojrzała w tamtą stronę. Jej oczy błysnęły. Spojrzenie Damiana było tak intensywne, że Serena natychmiast je poczuła. Podniosła wzrok i napotkała jego zimne, przytłaczające oczy. Następnie zobaczyła, jak Vivian mówi coś do niego i dopiero wtedy mężczyzna odwrócił wzrok. Presja, którą czuła, również zniknęła. Niedługo potem Damian i Vivian podeszli bliżej, a Vivian odezwała się pierwsza. — Chloe. Kiedy przyjechałaś? Młoda dama, która przed chwilą drwiła z Sereny, odpowiedziała: — Niedawno. Jej oczy rozbłysły, gdy spojrzała na przystojnego, wysokiego mężczyznę. Jej postawa zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy przywitała się łagodnie: — Cześć, Damianie. Tessa wyjaśniła cichym głosem: — To Chloe Mercer, ta, która kiedyś wepchnęła cię do basenu. Oczy Sereny błysnęły. „Nic dziwnego, że jest tak arogancka; to kuzynka Vivian” — pomyślała. Vivian zatrzymała wzrok na twarzy Sereny i wyjaśniła z uśmiechem: — Pani Sterling, przypadkowo wpadłam na Damiana przy wejściu. Mam nadzieję, że pani tego nie zrozumie źle. Serena spojrzała na Vivian i nic nie powiedziała. Swoim pociągającym głosem Vivian kontynuowała: — Słyszałam, jak Damian wspominał, że miała pani wypadek samochodowy. Jak się pani teraz czuje? Dopiero wtedy Serena odpowiedziała obojętnie: — W porządku. Chloe podniosła rękę do ust i zaśmiała się, mówiąc: — Cóż, nie jest poważnie ranna, ale znowu ma amnezję. Tym razem to nie jest amnezja wybiórcza i nikogo nie poznaje. Przed chwilą zapytała mnie nawet, kim jestem. Hahaha! Och, jakie to zabawne! — Amnezja? — Vivian spojrzała na Serenę i zapytała z wahaniem: — Pani Sterling, czy pani... naprawdę znowu ma amnezję? Postawa Vivian nie była tak arogancka jak Chloe. Niemniej jednak słowo „znowu” zabrzmiało niezwykle sarkastycznie. Tessa, stojąca obok Sereny, również uznała to za bardzo złośliwe i odparowała: — Serena tym razem naprawdę ma amnezję! Chloe prychnęła. — Wcześniej też mówiła, że ma amnezję. Kto wie, czy tym razem to prawda, czy kłamstwo? W końcu dostrzegając Tessę, Chloe zmierzyła ją wzrokiem z pogardą i nieuprzejmością. Następnie zakpiła: — Za kogo ty się uważasz? Myślisz, że masz kwalifikacje, by z nami rozmawiać? Heh! Ciągnie swój do swego. Przyjaźnisz się z ludźmi podobnymi do siebie. Gdzie twoje maniery? Tessa była osobą opiekuńczą, jeśli chodziło o ludzi, na których jej zależało. Miała też wybuchowy charakter. Kiedy więc usłyszała drwiny Chloe, wpadła w wściekłość. Jednak gdy już miała zacząć się kłócić z Chloe, Serena ją powstrzymała. Serena spojrzała na Chloe i uśmiechnęła się. — Panno Mercer, ma pani rację; swój ciągnie do swego. Ludzie o podobnych cechach mają tendencję do szukania się nawzajem i trzymania się razem. Tak samo jak kochanki lubią się ze sobą przyjaźnić i jednoczyć... Twarz Chloe zmieniła się drastycznie, gdy wycelowała palec w nos Sereny i warknęła ostro: — Kogo nazywasz kochanką? Serena natomiast sprawiała wrażenie zdezorientowanej jej reakcją. — Mówię o kochankach w ogóle. Dlaczego jest pani tak wzburzona i zdenerwowana? Czy to nie pani powiedziała, że swój ciągnie do swego i ludzie o podobnych cechach trzymają się razem? Serena przerwała na chwilę. — Czy powiedziałam coś nie tak i przypadkowo dotknęłam czułego punktu? Proszę mi powiedzieć, abym mogła uważać i nie robić tego więcej w przyszłości. Chloe tak bardzo chciała zerwać tę pretensjonalną maskę z twarzy Sereny! Nikt nie lubił kochanek, a ruganie kobiety o takiej reputacji było w pełni zrozumiałe. Gdyby Chloe nie zgodziła się z tym, co powiedziała Serena, oznaczałoby to, że stoi po stronie kochanek i sama przyznaje się do bycia jedną z nich. Chloe nie mogła znaleźć słów, by jej zaprzeczyć, więc zaczęła zachowywać się nieracjonalnie i robić scenę. — Serena Sterling, ty dzi— — Chloe, pani Sterling tylko mówiła — przerwała jej krótko Vivian. — Nie miała nic złego na myśli. Chloe była zbita z tropu i zirytowana. — Ale ona ewidentnie rzuca aluzje... — Dość tego. — Głos Vivian był zimny. Chloe mogła jedynie niechętnie milczeć. W piersi czuła ogień, którego nie miała gdzie wyładować. W tej sytuacji Tessa nie mogła powstrzymać się od spojrzenia na Serenę z podziwem. „Świetna riposta!” — pomyślała. Od dawna była zniesmaczona tym duetem, który był zbyt bezwstydny, by zachowywać się tak arogancko i pewnie jako kochanki. Jednak Serena nie czuła się tak szczęśliwa jak Tessa, ponieważ... Damian przez cały czas się w nią wpatrywał. Sprawiało to, że czuła się tak niekomfortowo, iż chciała się przed nim schować. — Hej — powiedziała do Tessy — chodźmy do toalety— Zanim skończyła, Damian, który przez cały czas milczał, odezwał się: — Czas złożyć życzenia urodzinowe dziadkowi. Mówił do Sereny. Zgodnie z etykietą, Serena i Damian musieli złożyć życzenia seniorowi Sinclairowi przed rozpoczęciem właściwej części przyjęcia. Serena zmarszczyła brwi i wiedziała, że nie powinna łamać etykiety. — Tesso, muszę życzyć dziadkowi wszystkiego najlepszego. Czekaj tutaj, zaraz wrócę. Po chwili wahania dodała: — Nie odchodź nigdzie. Jeśli wydarzy się coś niepokojącego, zadzwoń do mnie. Tessa skinęła posłusznie głową. — Dobrze. Idź już. Nie martw się o mnie. Wszystko będzie w porządku. Dopiero wtedy Serena odeszła z Damianem. Gdy Chloe patrzyła na oddalającą się Serenę, w jej oczach pojawił się złowrogi blask.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – 100 dni na rozwód z chłodnym prezesem | Czytaj powieści online na beletrystyka