Korytarz był cichy i pusty. Serena szła przodem, a Damian podążał za nią.
Podłoga była wyłożona dywanem, więc nie było słychać nawet stukotu obcasów Sereny. Niemniej jednak jej brwi były mocno ściągnięte, a ona sama wyglądała na zaniepokojoną.
Gdy wysoki mężczyzna szedł za nią, nie mogła zignorować jego wzroku spoczywającego na jej plecach, co stresowało ją niepomiernie.
Nagle zatrzymała się i odwróciła w jego stronę, przypadkowo zaglądając prosto w jego ciemne oczy.
Uniosła brwi. — Panie Sinclair, czy podoba się panu to, co pan widzi?
Damian nie czuł zakłopotania tym, że został przyłapany na wpatrywaniu się w Serenę. Jego wzrok nie uciekł w bok ani nie zadrżał z nieśmiałości; jego oczy były równie wyniosłe jak wcześniej i spokojne jak zawsze.
Pełen majestatu i elegancji, z którymi się urodził.
Odrzekł: — Szpetne.
Serenę tak to zirytowało, że aż ją to rozbawiło. — Więc dlaczego gapi się pan na mnie, jakby nigdy wcześniej nie widział pan kobiety?
Wielu uczestników przyjęcia patrzyło na nią z różnymi emocjami: pogardą, złośliwością i zdziwieniem. Niemniej jednak najbardziej niekomfortowe spojrzenie otrzymała od Damiana.
Nie była pewna, czy się nie myli, ale wydawało jej się, że dostrzegła błysk posiadania w jego oczach, gdy niespodziewanie się odwróciła. Kiedy spróbowała przyjrzeć się bliżej, widziała w nich tylko spokój.
Damian powiedział spokojnie: — To, co masz na sobie, jest groteskowe. Czy nie próbujesz w ten sposób przyciągnąć uwagi?
Groteskowe? Nie mogła powstrzymać się od spojrzenia na swoją suknię. Wieczorowa kreacja w kolorze winnej czerwieni sugerowała elegancję i wdzięk. Fason bez ramiączek odsłaniał jej urocze obojczyki i smukłą szyję. Idealnie też podkreślał jej kształtną, szczupłą sylwetkę.
Kiedy włożyła tę suknię, nawet Tessa wykrzyknęła z zaskoczeniem: „Sereno, bez dwóch zdań jesteś dziś najpiękniejszą kobietą, koniec dyskusji”.
Dlaczego Damian powiedział, że wygląda groteskowo? Czy był ślepy?
Serena powiedziała lekko: — Ach, prawie zapomniałam! Pan Sinclair zawsze ma specyficzny gust; tylko kobiety z rodziny Mercer pasują do pana estetyki i upodobań. Mimo to, pozwolę sobie na radę: bez względu na to, jak bardzo jest pan niecierpliwy, powinien pan poczekać jeszcze kilka dni. Chodzi mi o to, że źle wygląda, gdy pan i panna Mercer pokazyjecie się publicznie razem, zanim jeszcze weźmiemy rozwód.
— O, racja... — Serena uśmiechnęła się, gdy o czymś pomyślała. — Słyszałam, że panna Mercer jest osobą publiczną. Jeśli jakieś rzetelne media postanowią rzucić na to nieco światła, jej przyszłość zostanie zrujnowana.
Damian zmrużył oczy, słysząc to. Podszedł do przodu i górował nad nią. Napięcie między nimi było aż nadto wyraźne.
— Co... przed chwilą powiedziałaś? — zapytał Damian.
Serena była oszołomiona; wyczuwając niebezpieczeństwo, odruchowo cofnęła się o kilka kroków.
Co się działo? Zgodziła się już na rozwód i po prostu rzuciła niewinną uwagę. Dlaczego czuła, że on jest wściekły? Czy to możliwe... że nieopatrznie zrozumiał, iż używa przyszłości Vivian, by mu grozić?
Zanim Serena zdążyła cokolwiek powiedzieć, drzwi niedaleko nich otworzyły się, co przerwało napięcie między nimi.
Z pokoju wyszedł stary lokaj o siwych włosach. Gdy ich zobaczył, powiedział z uśmiechem: — Panie, pani, senior Sinclair właśnie o państwu wspominał. Proszę, wejdźcie szybko.
Damian skinął głową i odpowiedział krótko, po czym ruszył w stronę pokoju.
—
W pokoju znajdował się starszy mężczyzna o siwych włosach. Jego twarz nosiła ślady wieku, lecz wydawał się być w pełni sił. Siedział na krześle, delektując się herbatą. Gdy zobaczył Damiana, uśmiechnął się szeroko i rzekł: — Damianie, jesteś.
Damian wręczył prezent urodzinowy dziadkowi i powiedział: — Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, dziadku.
Senior Sinclair przyjął prezent z uśmiechem. Gdy jednak zobaczył Serenę, która stała za Damianem, jego uśmiech zniknął, a oczy stały się zimne.
Serena podała seniorowi Sinclairowi swój prezent. — Wszystkiego najlepszego, dziadku. Życzę ci szczęśliwego i długiego życia.
W pokoju zapadła nienaturalna cisza. Senior Sinclair nie wyciągnął ręki po prezent Sereny. Zamiast tego patrzył na nią swoimi wiekowymi, mętnymi oczami, nie kryjąc niechęci.
Ręka Sereny zawisła w powietrzu. Spojrzała na Damiana z nadzieją, że powie coś, co pomoże jej wyjść z tej sytuacji. On jednak udawał, że tego nie widzi, i stał bez emocji.
Serena przygryzła wargę. Wiedziała, że nie może liczyć na Damiana. Opanowując emocje, uśmiechnęła się. — Dziadku. To prezent urodzinowy dla ciebie.
Senior Sinclair odpowiedział chłodno: — Sereno, nie mogę przyjąć twojego prezentu. Proszę, weź go z powrotem.
W sercu Sereny pojawił się ślad zwątpienia. Jaką potworną zbrodnię popełniła, że senior Sinclair traktuje ją w ten sposób?
Zapytała nieśmiało: — Dziadku, czy naprawdę aż tak mnie nienawidzisz?
Senior Sinclair podniósł wzrok. — Czy nie wiesz, co robiłaś w przeszłości?
— Czy nienawidzisz mnie tylko dlatego, że weszłam do rodziny Sinclairów? — Serena uważnie obserwowała wyraz twarzy seniora Sinclaira. — Cóż, i tak wkrótce rozwiodę się z Damianem.
Oczy seniora Sinclaira drgnęły, gdy usłyszał słowo „rozwód”, jakby to była jakaś niewiarygodna wiadomość.
Zauważywszy to, Serena chciała pytać dalej, ale senior Sinclair machnął na nich ręką. — Jestem zmęczony. Możecie już wyjść.
Damian wyszedł z pokoju bez słowa, podczas gdy Serena czuła się jak wrosła w ziemię przez kilka sekund, zanim również opuściła pomieszczenie.
Coś było nie tak w postawie seniora Sinclaira. Wydawało się, że małżeństwo z jego wnukiem nie było jedynym powodem, dla którego jej nienawidził.
Gdy wyszli z pokoju, Serena zamierzała poszukać Tessy. Nagle usłyszała niski i pociągający głos Damiana.
— Zmień strój.
Serena posłała mu zdezorientowane spojrzenie i chłodno odparła: — Nie.
— Zmień go — nalegał stanowczo Damian.
Postanowiła go zignorować i odwróciła się, by odejść, ale Damian szybko chwycił ją za nadgarstek.
Damian spojrzał na nią z góry i wycedził: — Proszę cię, żebyś się przebrała.
— A co to ma z tobą wspólnego? — zapytała Serena.
Odrzekł zimno: — Szpetne.
Tylko dlatego, że on uważał to za szpetne, ona miała się przebrać? Czy w przeszłości była tak posłuszna, że rozstawiał ją po kątach w ten sposób?
Odrzuciła jego rękę i prychnęła. — Jesteś szalony.
Gdy nie odeszła jeszcze daleko, głos Damiana dobiegł zza jej pleców. — Sereno Sterling, proszę cię po raz ostatni. Zmień strój!
Obejrzała się z buntowniczym spojrzeniem. — A jeśli tego nie zrobię?














