Christopher spojrzał na nią z wymownym uśmiechem. – Czy nie powinno się takich spraw załatwiać jak najszybciej?
Janice na chwilę zaniemówiła. Nie przyszło jej do głowy, że będzie tak wyrozumiały.
Tak naprawdę nie chodziło o to, że tak się spieszyła, ale o to, że macocha i ojciec bez przerwy wydzwaniali i nalegali, żeby wróciła do domu.
Chociaż wielokrotnie tłumaczyła się pracą, doskonale wiedziała, że macocha nie będzie czekać zbyt długo. Mogła pojawić się w każdej chwili. Musiała poczynić wszelkie przygotowania, zanim macocha zaatakuje.
Samochód wkrótce dotarł do Urzędu Stanu Cywilnego. Na szczęście był to zwykły dzień roboczy, więc nie było tam zbyt tłoczno. Wkrótce rejestracja została zakończona.
Kiedy Janice wyszła z Urzędu Stanu Cywilnego, w dłoni trzymała akt małżeństwa. Wpatrywała się w zdjęcie jej i Christophera i niewytłumaczalne uczucie wezbrało w jej piersi.
Niespodziewanie, w zaledwie pół godziny, zmieniła się z samotnej dziewczyny w zamężną kobietę. Szybkość, z jaką zmieniła się jej tożsamość, wydawała się nierealna.
Najważniejsze było to, że ona i jej mąż znali się dopiero od niecałej godziny, a on był taki przystojny.
To było jak sen.
W każdym razie, udało jej się. Teraz nie będzie się już bała.
Na tę myśl Janice poczuła lekkie podekscytowanie. Nie mogła się powstrzymać i spojrzała na Christophera obok niej. – Więc... Panie Bateman...
Zanim Janice zdążyła dokończyć, Christopher zmarszczył brwi i przerwał: – Hmm? Zamierzasz tak do mnie mówić?
Janice zaniemówiła na dwie sekundy. Tak, teraz był jej mężem. Faktycznie, dziwnie byłoby nazywać go panem Batemanem.
Zastanowiła się przez chwilę i spróbowała jeszcze raz.
– Christopher Bateman.
– Nie lubię, kiedy moja żona zwraca się do mnie pełnym imieniem i nazwiskiem. – Oczy Christophera były lekko chłodne.
– … – Janice była trochę zirytowana, ale spróbowała jeszcze raz. – Christopher, dobrze?
Brwi Christophera w końcu się rozluźniły.
Janice schowała akt małżeństwa. Widząc, że jest jeszcze wcześnie, powiedziała:
– Chociaż pobraliśmy się w pośpiechu, to i tak musimy przygotować kilka rzeczy. Myślę, że w pobliżu jest supermarket, więc może pójdziemy i kupimy kilka rzeczy codziennego użytku?
Jej oczy się uśmiechały.
Christopher skinął głową. – Dobrze.
Gdy tylko wsiedli do samochodu, zadzwonił telefon Janice. To był jej ojciec, Malcolm Gladwell.
Janice prychnęła w duchu. „Wow, to było szybkie”. Przeprosiła Christophera i odeszła na bok, w ciche miejsce, żeby odebrać telefon.
– Janice, czy nie mówiłem ci, że jestem chory i chcę cię zobaczyć? Dlaczego jeszcze nie wróciłaś do domu?
W tonie Malcolma słychać było wyrzut.
Janice przewróciła oczami, czy chciał ją zobaczyć, czy knuć przeciwko niej? – Tato, czy nie mówiłam, że wrócę, kiedy będę miała wolne?
Malcolm westchnął i powiedział: – Wiem, że jesteś zajęta, ale skoro nie masz czasu, nie będę cię zmuszał do powrotu. Jestem teraz z twoją ciotką w holu stacji telewizyjnej. Przyjdź się z nami spotkać.
Po tych słowach Malcolm rozłączył się.
Janice była trochę zaskoczona. Podróż z Tomaville do Denvolo zajmowała dwie godziny. Nie przyszło jej do głowy, że tak szybko ich dogonią. Ale nawet jeśli tu byli, ona była już zamężna i nie bała się.
Nawet jeśli przyszli, nic nie mogli zrobić.
Jednak ta sprawa nie miała nic wspólnego z Christopherem. Nie było potrzeby, żeby go w to wciągała. Poza tym jej sytuacja w domu była tak skomplikowana. Dopiero co się pobrali. Co, jeśli się przestraszy?
Janice zastanowiła się przez chwilę, podeszła z powrotem do Christophera i powiedziała: – Przepraszam. Mam pilną sprawę, więc...
Zanim Janice zdążyła dokończyć, Christopher powiedział ze zrozumieniem:
– Śmiało. Czego potrzebujesz, ja to kupię.
– Dobrze. – Janice poczuła się trochę winna. – Daj mi swój telefon.
Christopher podał jej swój telefon.
Janice bawiła się nim przez chwilę i oddała go. – Już dodałam twój WhatsApp. Po zakupach jedź prosto do mnie. To jest klucz. Adres i listę zakupów wyślę ci później. Mam przy sobie tylko tyle gotówki. Weź to najpierw. Jeśli zabraknie, zwrócę ci później. Wrócę tak szybko, jak tylko będę mogła.
Janice włożyła pieniądze i klucze w dłonie Christophera i wyjęła z bagażnika czarną torbę.
– W środku są wstążki, pozostałość po ostatnim wydarzeniu. Chociaż pobraliśmy się w pośpiechu, i tak powinniśmy zrobić to świątecznie. Zabierz je i udekoruj.
Po tych słowach Janice pośpiesznie wsiadła do samochodu.
Christopher spojrzał na dużą czarną torbę i trzy banknoty w dłoni. Zmarszczył brwi i wykręcił numer. – Przyjedź tutaj, widziałem cię.
















