W przeddzień swojego ślubu Genevieve odkryła, że jej życie było starannie skonstruowanym kłamstwem. Jej narzeczony i przyrodnia siostra spiskowali, by skraść jej fortunę, wyśmiewając przy tym jej naiwność. W akcie brawurowego buntu spędziła noc pełną nieokiełznanej namiętności z tajemniczym miliarderem, którego poznała po wypadku samochodowym, pozostawiając mu po sobie jedynie swój ulotny zapach. Sześć lat później Genevieve powraca jako światowej klasy architektka, z sukcesem wychowując syna, który ma te same przenikliwe niebieskie oczy, co mężczyzna z tamtej niezapomnianej nocy. Jej pierwszy duży projekt? Zaprojektowanie nowej siedziby dla Dominica Sterlinga – człowieka, który przez lata obsesyjnie szukał swojej zbiegłej „pomyłki”. Gdy Dominic zbliża się do prawdy, dawni wrogowie Genevieve, Sebastian i Isabella, powracają, by dokończyć to, co zaczęli. Zmuszona do pracy u boku Dominica, kobieta walczy, by utrzymać istnienie syna w tajemnicy, jednocześnie mierząc się z niezaprzeczalną chemią, która wciąż między nimi płonie. Gdy sekret w końcu wyjdzie na jaw, czy Dominic upomni się o swojego dziedzica i kobietę, która skradła mu serce, czy też ciężar nazwiska Sterlingów ponownie ich rozdzieli?

Pierwszy Rozdział

Mając dwadzieścia dwa lata, Genevieve dokładnie wiedziała, czego chce. Wiedziała to, odkąd skończyła piętnaście lat, i przez ostatnie sześć lat pragnęła wciąż tego samego – wyjść za miłość swojego życia tuż po ukończeniu studiów i założyć własną rodzinę. Wierzyła, że jest najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi, skoro jej marzenia właśnie się spełniały. Oto była tutaj, tydzień po rozdaniu dyplomów, przymierzając suknię ślubną podczas ostatniej próby przed jutrzejszą ceremonią. Jej narzeczony, Sebastian, był jedyną i największą miłością jej życia. Poznała go trzy lata temu i dla obojga była to miłość od pierwszego wejrzenia. Za mniej niż dwadzieścia cztery godziny mieli kroczyć razem do ołtarza. Słowo „zachwycona” nie oddawało w pełni tego, co naprawdę czuła. – Będziesz najpiękniejszą panną młodą w historii, Gen – gruchnęła Isabella, jej przyrodnia siostra, wyrywając ją z zadumy. – Już czuję się jak najpiękniejsza panna młoda, Bello. To wszystko przypomina bajkę, a ja właśnie zaczynam swoje „i żyli długo i szczęśliwie” – powiedziała Genevieve z szerokim uśmiechem. – Jest idealna. Po prostu idealna – dodała Genevieve, posyłając projektantce radosne spojrzenie. – Seb nie będzie mógł oderwać od ciebie wzroku – stwierdziła Isabella, podziwiając Genevieve, podczas gdy projektantka nanosiła ostatnie poprawki na suknię. Genevieve uśmiechnęła się i zakręciła w kółko, a jej oczy lśniły blaskiem. – Dzięki, Bello. Co ja bym bez ciebie zrobiła? – zapytała, zatrzymując się twarzą do siostry. Matka Genevieve zmarła tuż po jej narodzinach, pozostawiając ojca z koniecznością samotnego wychowania córki. Gdy skończyła pięć lat, jej ojciec ożenił się z mamą Isabelli, która również samotnie wychowywała dziecko. Isabella miała wtedy cztery lata, a Genevieve pięć. Przez te wszystkie lata dogadywały się wyśmienicie i były najlepszymi przyjaciółkami. – Miejmy nadzieję, że nigdy nie będziesz musiała się o tym przekonać – odparła Isabella z uśmiechem, po czym zerknęła na zegarek. – Kurczę! Muszę lecieć sprawdzić, czy kwiaciarnia przygotowała wszystkie kwiaty zgodnie z zamówieniem. Poradzisz sobie sama? – zapytała Isabella, na co Genevieve przewróciła oczami. – Nie jestem dzieckiem. Oczywiście, że sobie poradzę – zapewniła ją Genevieve. – Dobrze. Spróbuj trochę odpocząć. Prześpij się, jeśli dasz radę. Dzisiejsza noc to twój ostatni wieczór panieński i musimy świętować – powiedziała Isabella śpiewnym głosem, a Genevieve zachichotała, patrząc, jak siostra wychodzi z pokoju. Pół godziny później, gdy projektantka również wyszła, Genevieve położyła się na łóżku, myśląc o Sebastianie i o tym, jak to będzie jutro iść z nim do ołtarza. Nagle poczuła, że bardzo za nim tęskni. Postanowiła wymknąć się do jego mieszkania, by spędzić z nim trochę czasu, zanim Isabella wróci. Chwyciła kluczyki do samochodu, wybiegła z domu i wsiadła do auta. Postanowiła najpierw do niego zadzwonić, by upewnić się, że rzeczywiście jest w domu. Telefon zadzwonił cztery razy, zanim odebrał. – Hej, moja przyszła żono – przywitał się łagodnie, a ona spłonęła rumieńcem. – Cześć, mój przyszły mężu – odpowiedziała radośnie. – Tęsknisz za mną? – zapytał, jakby czytał w jej myślach. – Tak. Co porabiasz? Jesteś na mieście? Czy Nic jest z tobą? – zapytała, mając na myśli jego świadka. – Nie, Nica jeszcze nie ma. Jestem w domu, szykuję miejsce dla mojej żony, żeby mogła się wprowadzić – powiedział, na co ona szeroko się uśmiechnęła. – A ty? Co robisz? – zapytał z zaciekawieniem. – Ja? Po prostu leżę i myślę o tobie – skłamała. – Dobrze. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię jutro w tej sukni. Tak bardzo cię kocham – powiedział, wywołując u niej uśmiech. – Kocham cię o wiele bardziej. Pozwolę ci wrócić do tego, co robiłeś… – Skończę i oddzwonię do ciebie, dobrze? – powiedział, a ona uśmiechnęła się promiennie. – Dobrze, kochanie – odparła, po czym rozłączyła się i odpaliła samochód. Nie mogła się doczekać wyrazu zaskoczenia na jego twarzy, gdy zobaczy ją przed sobą. Dwadzieścia minut później dotarła na miejsce i wjechała windą do jego apartamentu. Chcąc zrobić mu niespodziankę, nie zawracała sobie głowy dzwonkiem, tylko wpisała kod do drzwi. W chwili, gdy weszła do środka, uśmiech zamarł na jej ustach na widok białych szpilek stojących przy drzwiach. „Ma gości?” – pomyślała, zdejmując buty i ruszając w głąb mieszkania. Chciała zawołać go po imieniu, ale znieruchomiała, gdy zobaczyła kobiece ubrania rozrzucone na kanapie: krótką białą bawełnianą sukienkę i czerwony żakiet. Tym razem jej brwi ściągnęły się w zdziwieniu, bo rozpoznała te ubrania – to w nich Isabella była wcześniej tego dnia. Spojrzała ponownie na szpilki i rozpoznała w nich limitowaną edycję, którą kupiła Isabelli na urodziny w zeszłym roku. „Dlaczego Isabella tutaj jest, a nie w kwiaciarni? I dlaczego Sebastian nie wspomniał, że ona u niego gości?” – zastanawiała się Genevieve, a jej serce biło coraz szybciej, gdy kierowała się w stronę sypialni. Część jej mózgu już przeanalizowała sytuację i wiedziała, co się dzieje, ale inna część nie chciała w to uwierzyć. Pragnęła wierzyć, że może Isabella przyszła tutaj omówić z Sebastianem szczegóły dotyczące kwiatów, może wylała na siebie herbatę i szuka w środku czegoś innego do ubrania. Niestety, im bliżej sypialni znajdowała się Genevieve, tym mniej wierzyła we własne wymówki. Przez uchylone drzwi dobiegł ją śmiech Isabelli. – Powinieneś był ją wcześniej słyszeć – usłyszała jej głos. – „Już czuję się jak najpiękniejsza panna młoda, Bello. To wszystko przypomina bajkę, a ja właśnie zaczynam swoje i żyli długo i szczęśliwie” – Isabella przedrzeźniała słowa Genevieve, a Sebastian zachichotał. – Jest taka dziecinna i głupiutka. Jedynym powodem, dla którego jestem w stanie ją znieść, jest jej spadek – usłyszała głos Sebastiana i w jednej chwili jej idealny świat rozpadł się w drobny mak.

Odkryj więcej niesamowitych treści