Dominic wpatrywał się w nią oszołomiony. – Dlaczego miałbym tego chcieć? I dlaczego ty tego chcesz? – zapytał, zaczynając się zastanawiać, czy cały ten wypadek i łzy nie były tylko podstępem, by się do niego zbliżyć.
Policzki Genevieve zapłonęły mieszanką wstydu i dziwnego poczucia buntu. Słowa wypadły z jej ust, zanim zdążyła się zastanowić.
– To znaczy – wykrztusiła szeptem – czy... uważasz mnie za atrakcyjną?
Patrzył na nią, a jego niebieskie oczy zwęziły się w geście konsternacji. Milczenie między nimi wydłużało się, gęste i ciężkie. Genevieve chciała zapaść się pod ziemię i zniknąć. Ten impulsywny akt, zrodzony ze złamanego serca, już wymykał się spod kontroli.
W końcu odezwał się, a jego głos był starannie beznamiętny. – Tak – przyznał – ale nie rozumiem. Dlaczego chcesz się ze mną przespać?
Genevieve wzięła głęboki, drżący oddech. Każde włókno jej ciała wrzeszczało, by uciekać, by uciec od tego człowieka, obcego, który był świadkiem jej załamania. Ale obnażona, wystawiona na ciosy wrażliwość walczyła z tym instynktem.
W obliczu nieznanego pojawił się dziwny spokój, obietnica chwilowej ucieczki od ruin jej życia.
– Słuchaj – zaczęła pustym głosem. – Właśnie zdałam sobie sprawę, że przez całe życie popełniałam straszny błąd. Najgorszy z możliwych – zawahała się, a w jej oczach znów stanęły łzy. – I muszę popełnić jeszcze jeden błąd, zanim odzyskam zmysły.
– To nie ma sensu. Po co chcesz popełniać kolejne błędy, skoro ten, który już zrobiłaś, doprowadził cię do takiego stanu? – zapytał, próbując racjonalnie podejść do jej słów.
– Ponieważ robiąc to, być może będę w stanie wybaczyć sobie tamten straszny błąd. Nie próbuj mnie zrozumieć. Jedyne, czego od ciebie chcę, to seksu. Nie proszę o miłość. Nie proszę o pieniądze. Nie chcę wiedzieć, kim jesteś, ani jak się nazywasz. Niczego takiego od ciebie nie potrzebuję. Chcę tylko, żebyś się ze mną kochał.
Dominic przyglądał jej się uważnie przez dłuższą chwilę, a wyraz jego twarzy pozostawał nieodgadniony. Prawie widziała, jak w jego głowie obracają się trybiki, jak za spojrzeniem formują się pytania.
Potem, ku jej zaskoczeniu, na jego twarzy wykwitł powolny uśmiech. Nie był to uśmiech kpiący, lecz podszyty zrozumieniem, a może nawet cieniem współczucia.
Pokręcił głową. – Nie, nie mogę tego zrobić. Jesteś wyraźnie roztrzęsiona. Co to był za błąd? Może pomogę ci lepiej, jeśli po prostu cię wysłucham.
Genevieve nie odpowiedziała i ku jego całkowitemu zdumieniu zaczęła zdejmować sukienkę, rozbierając się przed nim do naga.
Dominic patrzył na nią, a w jego wnętrzu konsternacja walczyła z pożądaniem, gdy podeszła do niego z błagalnym wzrokiem. – Proszę, po prostu się ze mną kochaj.
Odwrócił wzrok od jej nagiego ciała. – Nie mogę. Cierpisz. I naprawdę nie sądzę, żeby to było rozwiązanie.
– Nie szukam rozwiązania. Potrzebuję chwilowego wytchnienia – powiedziała, wspięła się na palce, przycisnęła swoje ciało do jego i go pocałowała.
W chwili, gdy jej usta dotknęły jego, porzucił wszelkie wahania i odwzajemnił pocałunek z równą pasją. Zanim się obejrzała, zaniósł ją na łóżko i położył na nim.
Przerwał pocałunek i spojrzał jej w oczy, szukając w nich czegoś. – Jesteś tego pewna? – zapytał łagodnie.
Genevieve wytrzymała jego spojrzenie, a w jej oczach stężała nowa determinacja. Skinęła głową. – Tak – powiedziała głosem silniejszym niż kiedykolwiek od ich przypadkowego spotkania. – Jestem pewna.
Gdy tylko wyraziła zgodę, przygwoździł ją do łóżka i zachłannie całował jej usta, podczas gdy jego dłonie powędrowały do jej piersi.
Choć pragnęła tego zbliżenia tylko dlatego, że myślała, iż seks z nieznajomym pomoże jej pogodzić się z faktem, że przez ostatnie cztery lata sypiała z kimś obcym i planowała wyjść za niego za mąż, sposób, w jaki ten mężczyzna jej dotykał, podniecał ją o wiele bardziej niż dotyk Sebastiana. Z jej gardła wydobył się głośny jęk.
Ściągnęła z niego ręcznik i przesunęła dłońmi w dół, do nabrzmiałości między jego nogami, ściskając ją delikatnie, co wywołało u niego ciche mruknięcie.
Zamknęła oczy, gdy złożył pocałunek na jej jędrnych piersiach. Kreślił językiem kręgi wokół jej sutków, a jego ręka powoli przesuwała się w dół brzucha.
Głośno wciągnęła powietrze, gdy jego palce dotknęły jej wnętrza. Jedną ręką kurczowo chwyciła prześcieradło, a drugą zatopiła w jego krótkich, czarnych włosach, całując go żarliwie i próbując powstrzymać jęki, gdy pieścił ją palcami.
Jakby wyczuł, że próbuje się hamować, przyspieszył tempo, a ona nie mogła już dłużej wytrzymać – ciche jęki zamieniły się w głośne okrzyki rozkoszy.
– Proszę, wejdź we mnie teraz – błagała zachrypniętym głosem, nie pragnąc niczego innego.
– Wejdę, kochanie, ale dopiero gdy dojdziesz – powiedział, a to zdanie było wszystkim, czego potrzebowała. Przesiliła się w szczycie rozkoszy, a jej ciało drżało pod wpływem potężnego orgazmu.
Zanim zdążyła ochłonąć, ułożył się między jej udami i pchnął w nią z gwałtownością, do której nie była przyzwyczajona, posyłając ją w kolejną rundę ekstazy.
Krzyczała z przyjemności, chcąc, by przestał, aby mogła złapać oddech, a jednocześnie pragnąc, by nie przerywał, gdy poruszała biodrami w rytm jego pchnięć.
Tej nocy Genevieve, która zawsze myślała, że jest oziębła, odkryła po raz pierwszy, że seks może być wspaniały.
Resztę nocy spędziła z przystojnym nieznajomym, odkrywając siebie na nowo i oduczając się wszystkich kłamstw, w które Sebastian kazał jej wierzyć na temat jej samej i jej ciała.
















