SZKOŁA ŚREDNIA – TAK – ALE NIC PODOBNEGO DO SZKOLNEJ GRY „TYTUŁ WSKAZUJE NA DRAMAT SZKOLNY, ALE TO NIE TO: - PRZECZYTAJ, BY ZOBACZYĆ, ŻE TO NIE JEST ZWYKŁA HISTORIA ZE SZKOŁY ŚREDNIEJ” „Udawaj moją narzeczoną.” Te słowa były ostatnią rzeczą, jakiej Ava Moreno spodziewała się usłyszeć od Raymonda Williama – mężczyzny, który złamał jej serce i zniknął bez śladu. Teraz, jako odnoszący sukcesy biznesmen, Raymond potrzebuje jej pomocy, aby zabezpieczyć swoje dziedzictwo, podczas gdy Ava, z trudem zapewniająca byt swojej córce, niechętnie zgadza się na układ. Ale przysięga, że ich związek będzie czysto biznesowy. „Nigdy nie pozwolę, by Raymond był ojcem mojej córki” – deklaruje z goryczą Ava, jej ból i uraza wciąż są żywe. Raymond jednak ma swoje własne żale. Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo jej szukałem… Avo, proszę, daj mi szansę wyjaśnić, szansę na nowy początek. W miarę jak odżywają dawne uczucia i zakopane sekrety grożą ujawnieniem, ich kruche porozumienie staje się coraz bardziej skomplikowane.

Pierwszy Rozdział

PERSPEKTYWA AVY – Jesteś zdenerwowana? – Głos pana Daniela wyrwał mnie z zamyślenia, gdy samochód sunął ulicami miasta. – Nie – skłamałam, zaciskając tak mocno dłonie na krawędzi siedzenia, że aż zbielały mi knykcie. Zachichotał, spoglądając na mnie. – Okropnie kłamiesz, Avo. Wyluzuj. To tylko spotkanie biznesowe. – Spotkanie biznesowe, które wymaga ode mnie udawania czyjejś narzeczonej – odparłam, a w moim głosie pobrzmiewała niedowierzanie. – Wydaje mi się, że to coś więcej niż tylko biznes. – Okej, masz rację – powiedział z uśmiechem. – Ale pomyśl o tym. Pieniądze, które za to dostaniesz, zmienią twoje życie. Koniec ze szorowaniem ekspresów do kawy za minimalną stawkę, koniec z bezsennych nocach spędzonych na martwieniu się o Annabel. To twoja przepustka do lepszego życia dla was obu. Westchnęłam, przygryzając wargę na wzmiankę o mojej córce. Miał rację. To jedyny powód, dla którego zgodziłam się na ten szalony plan – żeby dać jej życie, na jakie zasługuje. Tydzień temu wysłałam ją do mojej babci, mówiąc jej, że to tymczasowe. Przekonując samą siebie, że warto. – I jesteś pewien, że twojemu przyjacielowi nie robi różnicy, kto zagra tę rolę? – zapytałam. – Na sto procent – powiedział, parkując samochód przed wysokim szklanym budynkiem. – On po prostu potrzebuje kogoś wystarczająco przekonującego, żeby odczepił się od niego jego przybrany brat. Jesteś do tego idealna. Przełknęłam ciężko ślinę i skinęłam głową, podążając za nim do nieskazitelnego lobby. Pan Daniel był stałym klientem w kawiarni, w której pracowałam na pół etatu, a jego wyluzowany charakter i nieustanny optymizm sprawiały, że był jednym z niewielu jasnych punktów w moim dniu. Do czasu, gdy przyszedł z tą propozycją udawania narzeczonej jego szefa i przyjaciela, dopóki nie zdobędzie on swojego prawowitego dziedzictwa i nie zostanie spadkobiercą, czy kimkolwiek on tam chce być... Jazda windą była jak przez mgłę, a zanim się zorientowałam, weszliśmy do ogromnego biura. – Panie Williams, to jest Ava – powiedział pan Daniel, wchodząc, jego głos był lekki i profesjonalny. Spojrzałam w górę, wymuszając uprzejmy uśmiech – i zamarłam. Mężczyzna za biurkiem podniósł wzrok, a moje serce stanęło. Raymond, ostatnia osoba, której spodziewałam się zobaczyć... nie, nawet nie ostatnia osoba, wymazałam to imię z mojego życia... RAYMOND. Jego imię uderzyło w moją głowę jak pędzący pociąg towarowy. Wyglądał teraz inaczej – starzej, ostrzej, w każdym calu potężny biznesmen. Ale te przeszywające oczy, ta wyrzeźbiona linia szczęki – rozpoznałabym go wszędzie. Mój oddech uwiązł w gardle, gdy wspomnienia, które pogrzebałam lata temu, wróciły z impetem. Jego oczy rozszerzyły się w rozpoznaniu. – Ava? Zatkało mnie. Usłyszenie mojego imienia w jego głosie, po tych wszystkich latach, było jak cios w żołądek. Zanim zdążyłam zareagować, zerwał się na równe nogi i ruszył w moją stronę. Bez ostrzeżenia wciągnął mnie w mocny uścisk, obejmując mnie ramionami, jakby czekał na tę chwilę od zawsze. – Ava – wymamrotał ponownie, prawie jakby nie mógł w to uwierzyć. – Nie dotykaj mnie – wysyczałam, odpychając go z całej siły. Mój głos był ostry, ale ręce mi drżały. – Co ty sobie wyobrażasz? Wpatrywał się we mnie, jego wyraz twarzy był nieczytelny, ale wyczuwalny z radością. – Nie sądziłem, że kiedykolwiek cię jeszcze zobaczę – powiedział. – No cóż, jestem tutaj – odparłam, cofając się o krok. – Ale to nie jest spotkanie po latach. Jestem zaręczona i jestem tu tylko z powodu kontraktu. To wszystko. I w tym momencie nie jestem już zainteresowana. Jego szczęka się zacisnęła, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę drzwi. Moje serce waliło jak młot, a w głowie szalały myśli. Nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam udawać z *nim*. – Ava, czekaj! – Głos Raymonda dogonił mnie, ale nie zatrzymałam się. Dotarłam do korytarza, a moja pierś unosiła się gwałtownie, gdy otworzyłam drzwi i rzuciłam się do biegu. ***** Nie wiem, jak udało mi się dotrzeć do domu. Ruch uliczny w mieście był brutalny, ale niewiele z tego zauważyłam. Włożyłam słuchawki, puściłam muzykę na cały regulator i skupiłam się na tym, żeby nie myśleć. Gdy tylko weszłam do mojego małego mieszkania, rzuciłam torbę i od razu zabrałam się za sprzątanie. Zamiatanie, wycieranie, szorowanie – wszystko, żeby zająć ręce i wyłączyć umysł. Zmuszałam się do śpiewania do muzyki lecącej w tle, a nawet tańczyłam jak szalona. Udawane uśmiechy, udawana energia – to nie miało znaczenia. Musiałam po prostu uciec od burzy szalejącej we mnie. Kiedy zadzwonił mój telefon, zamarłam, wpatrując się w imię pana Daniela na ekranie. Moja pierś się zacisnęła, ale zignorowałam to. Nie byłam gotowa niczego wyjaśniać. **** Następnego ranka zwlokłam się do pracy w kawiarni. Znajoma rutyna dawała mi pocieszenie, ale moje myśli były gdzie indziej. Dzwonek nad drzwiami zadzwonił i odwróciłam się, żeby zobaczyć wchodzącego pana Daniela. Uśmiechnął się pogodnie, ale w jego oczach kryły się pytania. – Avo – powiedział, opierając się nonszalancko o ladę. – Teraz mnie unikasz? Po prostu stamtąd uciekłaś. Zawahałam się, udając, że wycieram już nieskazitelną powierzchnię. – Ja… To było po prostu za dużo – wymamrotałam. – Za dużo? – naciskał. – No dalej, powiedz mi. Znałaś go? Jego słowa trafiły w czuły punkt, a mój żołądek się skręcił. Moje ręce znieruchomiały, zaciskając się na krawędzi lady, gdy moje myśli zaczęły wirować. Jak mogłam to wyjaśnić? Jak mogłam mu powiedzieć, że Raymond był chłopcem, którego kiedyś kochałam, chłopcem, który zabrał mi wszystko? Nie mogę się zmusić do opowiedzenia o mojej wstydliwej przeszłości, pomyślałam z goryczą. Jak miałabym w ogóle zacząć? Raymond był moją licealną miłością, tym, który przez rok burzył moje mury, biegając za mną tylko po to, żeby zdobyć moje serce. A kiedy w końcu się poddałam, kiedy w końcu mu zaufałam… zabrał mi dziewictwo i zniknął następnego dnia. Wspomnienia przedzierały się na powierzchnię. Dowiedziałam się od jego przyjaciela, że wyjechał za granicę bez słowa. A najgorsze – to, czego wciąż nie mogę w pełni przetworzyć – to klip wideo, który pokazał mi wtedy jego przyjaciel. Raymond, śmiejący się, przechwalający i zakładający się, że zaciągnie mnie do łóżka. Mój oddech uwiązł w gardle. Ta jedna noc zrujnowała moją przyszłość, ale dała mi też jedną rzecz, dla której warto żyć – moją piękną córkę – Bellę. – Avo? – Głos pana Daniela wyrwał mnie z zamyślenia. Zamrugałam, zdając sobie sprawę, że stałam tam, milcząc. Jego zatroskane spojrzenie przeszywało mury, które desperacko próbowałam odbudować. I tak po prostu tama pękła. Łzy spływały po moich policzkach, niepowstrzymane, i ukryłam twarz w dłoniach. – Avo – głos pana Daniela był łagodny, ale nie mogłam odpowiedzieć. Jak mogłam.....

Odkryj więcej niesamowitych treści