Genevieve wpatrywała się w Dominica, a jej serce waliło w piersi. Szybko odzyskawszy rezon po początkowym szoku, jej dłonie odruchowo powędrowały do poł szlafroka, który mocno zacisnęła.
– Co ty tutaj robisz? Czego chcesz?
Uśmiech Dominica stał się szerszy. – Mogę wejść?
– Oczywiście, że nie – fuknęła.
W jego oczach pojawił się psotny błysk. – Albo mnie wpuścisz, albo będziemy tu stać, gdy ty jest
















