(Perspektywa Clary)
Głos w mojej głowie krzyknął: "Partner!". Zaraz. Co? Nie rozumiem. "Partner? O jakim 'partnerze' ty mówisz?" – zapytałam głos w swojej głowie.
"Ten człowiek jest twoim partnerem!" – Głos w mojej głowie wrzasnął na mnie z takim przekonaniem, że aż zabrakło mi słów.
Wysoki, przystojny mężczyzna robiący interesy z moim ojcem uśmiecha się do mnie i uprzejmie się przedstawia: – Cześć! Jestem Nathaniel Mercer. A ty to? – Wyciąga dłoń w moją stronę na przywitanie.
Spojrzałam na niego i jego wielką dłoń, nieobecnie próbując zrozumieć, co głos w mojej głowie miał na myśli, mówiąc "partner", kiedy mój ojciec przerywa mi rozmyślania i łagodnie mówi: – Słoneczko, Nate czeka, aż coś powiesz.
– O rety, tak mi przykro. Gdzie moje maniery? Miło cię poznać, Nathaniel. Jestem Clara. Clara Vance – chwyciłam jego dłoń swoją, a przez moje ramię i całe ciało przepłynął wstrząs elektryczności, sprawiając, że ugięły się pode mną nogi i się potknęłam.
Nathaniel rzuca się w moją stronę i amortyzuje mój upadek, łapiąc mnie w porę. Czułam elektryczność między nami, gdy trzymał mnie w ramionach, a ja wpatrywałam się w jego granatowoczarne oczy, niczym kolor nieba w miejscu, gdzie kosmos styka się z ziemią. Było w nim coś tak przyjemnego. Oddychałam ciężko, próbując złapać oddech. O mój Boże, pachnie jak świeżo skoszona trawa i wióry drzewne. Ten zapach pochodził od niego! To było odurzające połączenie. – Wszystko w porządku, Claro? Stało ci się coś? – Patrzy na mnie ze szczerą troską wymalowaną na przystojnej twarzy. Spojrzałam na jego usta i wyobraziłam sobie, że je całuję. Dobry Boże, o czym ja myślałam?! Musiałam stworzyć jakiś dystans między mną a nim. Nie potrafiłam jasno myśleć, gdy był tak blisko.
– Przepraszam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Zazwyczaj nie jestem tak niezdarna. – Próbuję się tłumaczyć, świadoma tego, że dotykam jego ramion; jego skóra była gładka w dotyku.
Mój tata zaczyna się śmiać. – Woah! Zgaduję, że ten tutaj Nate to twoja pierwsza miłostka. – Przekomarza się, a po tych słowach śmieje się jeszcze głośniej.
Dzięki, tato – pomyślałam. Teraz to naprawdę czułam się zawstydzona. Czułam, jak rumienię się aż po same cebulki włosów, i w duchu modliłam się, by podłoga otworzyła się i pochłonęła mnie w całości. MIŁOSTKA? Gdy się nad tym zastanowić, tata miał rację. Nigdy się w nikim nie zadurzyłam. Raz myślałam, że tak, ale zawsze odstręczał mnie jego zapach. Zawsze pachniał jak brudne skarpetki i mokry pies. Zmarszczyłam nos na samą myśl o tym.
Nathaniel, widząc jak marszczę nos z obrzydzenia, śmieje się i pyta: – Śmierdzę, czy może twój tata się myli i wcale ci się nie podobam?
Odsuwam się od niego, wstaję z taką godnością, jaka mi jeszcze została, i przepraszam: – Przepraszam, nie, to nie o ciebie chodzi. Przypomniał mi się chłopak ze szkoły, który pachniał brudnymi skarpetkami.
Zarówno mój tata, jak i Nathaniel zaśmiali się serdecznie z moich słów, gdy moja mama weszła do domu z naręczem toreb z zakupami. – Claro, kochanie, mogłabyś mi w tym pomóc?
Nathaniel pośpiesznie do niej podchodzi i łapie torby z zakupami. – Proszę, pomogę pani. Swoją drogą, jestem Nathaniel – powiedział.
– Och, przepraszam. Nie wiedziałam, że mamy gości. Dziękuję, Nathanielu, za pomoc. – Moja mama miała ten wielki uśmiech na twarzy. Wiedziałam, co krąży jej po głowie. Co za przystojniak! Zdecydowanie był przystojniakiem. Westchnęłam marzycielsko.
Był wysoki. Daję mu ze metr dziewięćdziesiąt trzy i jest bardzo muskularny. Jego klatka piersiowa wydawała się nie mieć końca. Wyglądał, jakby był w połowie, może pod koniec dwudziestki. Miał autorytatywną prezencję, a jednak był takim dżentelmenem. Spod przymrużonych powiek obserwowałam, jak jego bicepsy poruszają się pod skórą. Mięśnie klatki piersiowej rysowały się wyraźnie pod szarą koszulką. Ciekawe, jak by to było oprzeć głowę na jego piersi i posłuchać jego serca. Może pocałować je. Czułam, że znowu się rumienię. "Clara, musisz wziąć się w garść!" – pomyślałam. "Ale on jest taki GORĄCY!" – odpowiedział głos. "Przestań mi o tym przypominać" – jęknęłam.
– Przy okazji, na zewnątrz zaparkowane są jeszcze dwa samochody. Nie wiem, czy są z panem – powiedziała moja mama, patrząc na Nathaniela – czy to jacyś klienci.
– Są ze mną, pani Vance – odparł Nathaniel. – Wiem, że zabrzmi to z mojej strony bardzo bezpośrednio, ale czy mogę zaprosić panią na kolację? – Spojrzał na mnie. – Może całą waszą trójkę na kolację? – Uśmiechnął się do mnie, a ja poczułam, jak się rozpływam.
Moja mama odpowiedziała: – Jasne, ALBO my możemy ugotować coś tutaj? Tak czy owak, mnie to pasuje. Możemy urządzić przedwczesne świętowanie osiemnastych urodzin Clary. Które przypadają jutro.
Nathaniel spojrzał na mnie zaintrygowany. – Jutro kończysz osiemnaście lat?
Uśmiechnęłam się. – Technicznie rzecz biorąc, tak. Jutro są moje osiemnaste urodziny.
Przez ułamek sekundy widziałam w jego oczach zagubienie. – W takim razie wszystkiego najlepszego, Claro. Zabiorę wszystkich na urodzinową kolację z okazji tego małego przedświętowania, dla mojej... ach, Clary. Co wy na to? Wszystko, co najlepsze dla Clary. W Ambrosii. Będzie to dla mnie zaszczyt i przywilej móc spędzić ten wyjątkowy dzień z tobą. – Jego intensywne spojrzenie skupiło się na mnie i miałam wrażenie, że jesteśmy tylko we dwoje na całej planecie. Znałam tego człowieka od zaledwie kilku minut, ale zdawało się, jakbym znała go przez całe życie. Potrząsnęłam głową. Ależ ja jestem głupia. To niemożliwe.
Moja matka wzięła gwałtownie oddech. – Tam jest drogo.
Nathaniel się uśmiechnął. – Proszę się nie martwić o koszty, pani Vance. Ja stawiam. – Spojrzał na zegarek. – Będę na was czekał o 19:30. – Uścisnął dłoń mojego taty, poklepał mamę po ramieniu i odwrócił się, by mnie przytulić. Ociągał się odrobinę, a potem z westchnieniem mnie wypuścił. Posłał mi jeszcze jeden, ostatni uśmiech i zniknął. Stałam jak wryta, wpatrując się w drzwi i mając nadzieję, że o czymś zapomniał i za chwilę wróci.
– Cóż, moja droga Claro, zmykaj. – Matka popchnęła mnie w stronę schodów prowadzących do mojego pokoju. – Masz godzinę na przygotowania.
Patrzę na zegar ścienny i wydaję z siebie krótki pisk paniki. Muszę się naszykować. Biegnę na górę, żeby wziąć prysznic i się przebrać. Chcę wyglądać pięknie, kiedy spotkam się z nim ponownie.
















