(Z perspektywy Nathaniela)
Idziemy na tyły Jadłodajni Wielkiej Mamy Marthy w kierunku lasu. Szukam szlaku, który prowadzi do chaty. Nawet w świetle dnia wyglądało to przerażająco.
Otwieram drzwi, wewnątrz było pusto. Węszę wokół, by sprawdzić, czy poczuję jego zapach, jeśli niedawno tu był, ale nic. Patrzę na stół; w drewnie wyryta była mała strzałka wskazująca na krzesło. Patrzę na krzesło i za n
















